25. B2

Brooklyn

                Zamknęłam za sobą drzwi i podeszłam do łóżka Jazmyn, gdzie leżała zwinięta w kłębek. Kiedy poczuła, jak łóżko ugina się pod ciężarem mojego ciała, odkryła twarz. Jej zielonkawo-orzechowe oczy były spuchnięte i czerwone, a policzki miała mokre od łez i zaróżowione. Milczałam, dopóki nie zdecydowała, że chce porozmawiać, aby nie czuła się pod presją.
                - Chłopaki to idioci - mruknęła, a jej dolna warga wciąż drżała.
                Oczywiście, że to miało związek z chłopakami. 99,9 procent problemów dziewczyn dotyczy płci przeciwnej. Popatrzyłam na nią ze współczuciem.
                - Chcesz o tym porozmawiać? - Ponieważ nigdy nie miałam młodszej siostry, postanowiłam traktować Jazzy, jak jedną z moich przyjaciółek.
                W jej oczach błysnął ból, ale starała się nie płakać, kiedy usiadła w pozycji pionowej, opierając się o ścianę.
                - Myślałam, że mnie kocha, powiedział, że mnie kocha - Jej zagubione oczy patrzyły na ścianę - Powiedział, że jestem inna - Pociągnęła nosem i przeniosła wzrok na mnie.
                Oblizałam usta.
                - Cokolwiek to było, on nie zasługuje na Ciebie, jeśli Cie nie docenia.
                Parsknęła, odgarniając włosy z twarzy.
                - Łatwo Ci mówić. To nie Ciebie ktoś zdradził, ponieważ nie chciałaś jeszcze uprawiać seksu - Zawołała z goryczą, kiedy nowa fala łez pojawiła się w jej oczach.
                No to teraz mogę powiedzieć, że silny temperament to jest coś, co w rodzinie Justina ma każdy. Sięgnęłam po pudełko chusteczek, które spoczywało na nocnym stoliku wzięłam kilka, powoli ocierając jej twarz. Przytuliłabym ją, ale nie za bardzo wyglądała na osobę lubiącą przytulanie.
                - Mnie też ktoś zdradził, wiesz? - Odpowiedziałam cicho, a wyraz twarzy Jazmyn zmienił się z goryczy na niedowierzanie - Chłopak, który podobał mi się przez około cztery lata, całował się z moją najlepszą przyjaciółką w dniu moich urodzin. na moich oczach - Zaśmiałam się na to wspomnienie, teraz wydawało mi się to głupie, płakać z powodu Nate'a.
                Usta Jazzy uformowały się w duże "o".
                - Co kurwa? Cóż, Twoja przyjaciółka to dziwka, a ten koleś jest dupkiem - stwierdziła - Ja bym pokroiła penisa tego idioty i nakarmiłabym nim tą dziewczynę, ciekawe, czy wciąż by jej odpowiadał - Uśmiechnęła się.
                Roześmiałam się na dobór jej słów - nie, żeby nie miała racji - a ona do mnie dołączyła.
                - Nie mogę uwierzyć, że to powiedziałaś - Potrząsnęłam głową, próbując przestać się śmiać, bo brzuch mnie już bolał od tak dużej ilości śmiechu w tym dniu - Chodzi o to - Znów spoważniałam, chowając Jazmyn za ucho kilka kosmyków, które przykleiły się do jej twarzy - Musisz pocałować wiele żab, zanim znajdziesz swojego księcia.
                Westchnęła, patrząc na mnie.
                - Myślisz, że mój brat będzie Twoim księciem? - Wypaliła.
                To pytanie zbiło mnie z tropu i zarumieniłam się mocno.
                - To znaczy, nigdy wcześniej nie widziałam go takiego zaangażowanego - Kontynuowała, uśmiechając się przelotnie.
                Przesunęłam się na łóżku, a moje palce bawiły się brzegami mojej koszuli w kratkę.
                - Myślę, że może nim być. Jeszcze nie wiem - Przerzuciłam wszystkie włosy na jeden bok, uśmiechając się lekko do Jazmyn - Ale mam nadzieję, że będzie - Przyznałam nieśmiało.
                Jazzy uśmiechnęła się, ale wciąż było widać smutek w jej oczach, na co zmarszczyłam brwi.
                - Wiem, że teraz wszystko wygląda okropnie, ale zapewniam Cię, że będzie dużo lepiej, jeśli spróbujesz pobawić się trochę z Jaxonem. W końcu to jego urodziny - Zachęciłam ją, by wstała.
                - Nie mów nic Justinowi. Bóg wie, co by zrobił Coltonowi, gdyby się dowiedział - Błagała mnie wzrokiem - Jeśli zapyta, po prostu wymyśl jakąś wymówkę - Wstała, wycierając nos chusteczką - Och i dziękuję, Brooklyn.
                Nie mogłam nie przygryźć wargi. Okłamać Justina i powoli zdobyć zaufanie jego siostry czy powiedzieć mu i stracić nadzieję, na cokolwiek? Wybrałam pierwszą opcję, również przerażona, co Justin mógłby zrobić z tym chłopakiem, gdyby się dowiedział, co ten zrobił jego siostrze i jakby to mogło wpłynąć na jego pozornie długą listę przestępstw.
                - W porządku. I żaden problem - Szepnęłam, posyłając jej lekki uśmiech i zostawiając ją, by się całkowicie uspokoiła.
                Gdy tylko zamknęłam drzwi jej sypialni, Justin był już przy mnie i miał na sobie  niespokojny wyraz twarzy, do pary z białą koszulką z dekoltem w serek, czerwonymi spodniami i czarnymi butami za kostkę.
                - Cześć - Mruknęłam, uśmiechając się do niego. Tutaj zaczyna się kłamstwo.
                - Powiedziała ci, co się stało? - Ponaglił mnie, bym mu wszystko powiedziała, a ja przygryzłam wnętrze policzka.
                - Po prostu pokłóciła się ze swoją najlepszą przyjaciółką, to nic wielkiego. Nie musisz się martwić, Justin - Zapewniłam go, ale unikałam jego wzroku, nie mogąc kłamać mu prosto w twarz.
                Kątem oka zobaczyłam, że patrzy na mnie z mieszaniną podejrzliwości i zmieszania, więc przytuliłam go uspokajająco, by odciągnąć jego myśli.
                - Okej? - Brzmiało to bardziej jak pytanie niż stwierdzenie, ale zachowałam spokój i posłałam mu uśmiech.
                On natychmiast go odwzajemnił, nachylając się, by złożyć na moich ustach słodki pocałunek.
                Drzwi za nami otworzyły się, na co Justin odsunął się ode mnie przestraszony. Jazmyn stała zakłopotana, tłumiąc chichot.
                - Chciałam tylko umyć twarz - Wskazała palcem na drzwi łazienki, na co skinęliśmy głowami.
                Justin był lekko czerwony, kiedy spojrzałam na niego ponownie, przez co zachichotałam.
                - Jak dzieci? - Zapytałam idąc z nim do salonu.
                - Chyba dobrze. Kazali mi bawić się strażakami z Playmobil - Posłał mi wyraźnie znudzone spojrzenie, przez co wybuchnęłam śmiechem. Tommy wybrał tę grę, jako prezent urodzinowy dla Jaxona.
                - Zemsta jest słodka - Szepnął mi do ucha, zanim odezwał się głośno - Hej chłopaki, Brooke chce się z wami pobawić!
                Dzieci wstały piszcząc i dobiegły do mnie, biorąc mnie za ręce i zmuszając, bym usiadła z nimi. Zanim mój tyłek dotknął podłogi, posłałam Justinowi mordercze spojrzenie, ale wkrótce całkowicie wciągnęłam się w ich zabawę.

**

                - Więc mamy cały dom dla siebie - Mruknął Justin, pozostawiając pocałunki wzdłuż mojej szczęki, aż dotarł do ust, ale otworzyłam je, by coś powiedzieć.
                - A co z Twoją mamą?
                Otworzył oczy i utkwił je w moich. Przez jego intensywne spojrzenie byłam wewnątrz cała niespokojna.
                - Nie przyjdzie do kolacji, a wtedy Ciebie i tak tu już nie będzie... - Urwał tym swoim uwodzicielskim głosem, którego używa, bo wie, że nie mogę mu się oprzeć.
                Jazzy zabrała dzieci do pobliskiego parku po tym, jak odśpiewaliśmy "Happy Birthday" Jaxonowi i zjedliśmy ciasto, bo miała spotkać tam swoich znajomych. Więc tak, Justin i ja byliśmy sami. Nie potrafię zdecydować, czy to dobrze, czy źle.
                Po kilku nieudanych próbach pocałowania mnie, w których złośliwie droczyłam się z Justinem, w końcu dałam mu się pocałować. Siedzieliśmy na kremowej kanapie w jego salonie, nasze nogi były splątane. Starał się posadzić sobie mnie na kolanach, ale odmówiłam, chichocząc podczas pocałunku. Kiedy przerwaliśmy pocałunek. Justin spojrzał na mnie zirytowany i przewrócił oczami, a ja utkwiłam wzrok w zabawce z Playmobil.
                - Ale z Ciebie złośliwiec - Skarżył mi się do ucha, na co znów zachichotałam.
                - To mi przypomina moich rodziców - Stwierdziłam po kilku chwilach.
                Justin spojrzał przez pokój na zabawki leżące na podłodze i na małe ludziki porozrzucane wokół nich.
                - Jak? - Zmarszczył brwi zainteresowany.
                - Spotkali się z powodu pożaru - Powiedziałam, bawiąc się palcami Justina na swoich kolanach.
                Nie chcę zabrzmieć jak zboczeniec, ale palce Justina są naprawdę długie i ma seksowne dłonie. Okej, już się zamykam.
                - Naprawdę?
                - Tak. Moja mama właśnie przeniosła się do miasta z małego miasteczka w Tennessee, szukając szczęścia w świecie mody. Któregoś dnia zapaliła się kuchnia w jej mieszkaniu i przyjechała straż - Wyjaśniałam - Wezwali także policję i tak poznała tatę - Skończyłam, uśmiechając się - Słodkie, prawda? - Spojrzałam na Justina spod rzęs, a on prychnął.
                - Ty uważasz wszystko za słodkie - Leżał na plecach na kanapie, a jedna z moich nóg umieszczona była na jego, w dziwny sposób.
                - Ciebie uważam za najsłodszego - Pochyliłam się, by ścisnąć jego policzki, na co jęknął i odciągnął moje ręce z daleka, choć zaśmiał się cicho.
                - Ale tak czy inaczej, to nie jest tak słodkie jak ta historia o jakiejś dziewczynie, która poznała swojego chłopaka na Bronxie, ale co tam - Przewrócił figlarnie oczami, gładząc jedną ręką moją nogę, podczas, gdy drugą miał założoną pod głowę.
                - To nie było wcale takie urocze, kiedy podszedłeś do mojego samochodu, wyglądając jak twardziel i przeraziłeś mnie na śmierć - Uderzyłam go żartobliwie w ramię.
                - Kochasz to, że jestem bad boyem - Zakpił żartobliwie - Nie oszukuj się.
                - Muszę przyznać, że to jest całkiem seksowne - Szepnęłam uwodzicielsko, łącząc nasze usta w krótkim pocałunku. Uśmiech/łobuzerski uśmieszek Justina podczas pocałunku był jednym z najlepszych uczuć na świecie.
                - Co mogę powiedzieć? Jestem seksowny - Powiedział Justin, po tym, jak odsunęliśmy się od siebie, ja wciąż górowałam nad nim.
                Pokręciłam głową na jego zarozumiałość, po czym położyłam się na jego klatce piersiowej.
                - Dlaczego rodzice nazwali Cię Brooklyn? - Wypalił po kilku minutach wygodnej ciszy, odgarniając mi kilka kosmyków z twarzy.
                - Właściwie dlatego, że spotkali się w Brooklynie - Uśmiechnęłam się - Moja mama tam mieszkała.
                - Awwww - Justin zagruchał, na co wybuchnęłam niekontrolowanym śmiechem, siadając w pozycji pionowej, by się nie zakrztusić.
                Nie wiem, czy on kiedykolwiek uświadomi sobie, jaki jest uroczy, gdy patrzy na mnie z tym swoim nikczemnym uśmieszkiem, a w jego oczach czai się rozbawienie. W takich momentach jestem po prostu szczęśliwa.
                - Dlaczego rodzice nazwali Cię Justin? - Zapytałam z czystej ciekawości, rysując wzorki na jego koszulce i wyczuwając jego mięśnie brzucha. Tak, mój chłopak ćwiczy.
                - Według mojej mamy przez całą ciążę byłem Jessem, ale kiedy się urodziłem, to nie wyglądałem, jak Jesse - Wzruszył ramionami - Więc nazwali mnie Justin.
                - O Boże, cieszę się, że tak zrobili - Zacisnęłam usta, by powstrzymać się od śmiechu.
                Nie mam nic przeciwko temu imieniu, ale szczerze mówiąc uważam, że Justin jest lepsze.
                - Ja też - Przyznał, jakby takie imię było najgorszą rzeczą i posłał mi swój uśmiech za milion dolarów.
                - Mam dla Ciebie propozycję, tak przy okazji - Nagle przypomniałam sobie o rozmowie z mamą.
                - Jaką? - Spytał powoli, jakby bał się tego, co miało za chwilę wyjść z moich ust. Czy on myśli, że zamierzam się mu oświadczyć?
                - Bo widzisz, moja mama będzie prezentować swoją nową linię ubrań dla mężczyzn i szuka jakiś modeli... - Urwałam, by dać mu wskazówkę, o co mi chodzi.
                - Nie - Zawołał szybko.
                - Nawet nie pozwoliłeś mi wyjaśnić - Jęknęłam, uderzając pięściami w uda.
                Wstał, zmierzając do wyjścia.
                - Nie będę modelem dla Twojej mamy - Wyszedł z pokoju, zanim zdążyłam mrugnąć.
                Poszłam za nim. Nie pozwolę, by odrzucił tę ofertę.
                - Justin - Przeciągnęłam jego imię.
                - Brooklyn - Naśladował mnie, otwierając lodówkę i wyciągając puszkę piwa.
                - Jesse - Ten żart uciekł mi z ust, zanim zdążyłam go powstrzymać, przez co zakryłam usta dłonią.
                Justin spojrzał na mnie urażony, przechodząc obok mnie z powrotem do salonu. Po raz kolejny ruszyłam za nim jak zagubiony szczeniak i stanęłam przy drzwiach, podczas gdy on usiadł i otworzył puszkę. Jedyne co było słychać, to kliknięcie otwierające puszkę i syk wychodzącego z niej gazu.
                - Nie możesz tego odrzucić, Justin - Jęknęłam, przeczesując włosy dłońmi.
                Na początku nawet nie spojrzał w moją stronę, ale potem posłał mi sarkastyczne spojrzenie.
                - No to patrz.
                Westchnęłam na jego upór.
                - To duża szansa. Nie wiesz, jak dobrze takie rzeczy są płatne - Przygryzłam dolną wargę, licząc na to, że pieniądze pomogą mu zmienić zdanie.
                - Już mam swoje sposoby, na zdobywanie pieniędzy - Wzruszył ramionami, przykładając zieloną puszkę do ust i biorąc długi łyk piwa.
                - Wolałabym, żebyś nie miał - Mruknęłam do siebie, przewracając oczami.
                - Co to było? - Uniósł w górę brwi, jakby wyzywając mnie, bym powiedziała to raz jeszcze. Cholera, czy on jest bipolarny? W jednej chwili żartujemy i jest zabawnie, a potem on na mnie warczy.
                - Nic - Mruknęłam - Po prostu zrób to, Justin. To jest fajne.
                - Nigdy nie robiłem czegoś takiego - Nie chciał na mnie spojrzeć, ale wiedziałam, że zaczyna się poddawać.
                - To nie jest problem. Jesteś pewny siebie i jesteś gor... - Urwałam w połowie zdania, oblewając się rumieńcem.
                Justin odwrócił się do mnie z uśmiechem.
                - Kontynuuj - Skinął na mnie palcami, bym mówiła dalej, ciesząc się moim zakłopotaniem.
                - N-nie mam nic więcej do powiedzenia - Zająknęłam się, bawiąc się paznokciami i spoglądając w dół.
                Justin zostawił niedokończoną puszkę piwa na stoliku przed kanapą i ruszył w moją stronę.
                - Chciałaś powiedzieć, że jestem gorący.
                Kiedy zdałam sobie sprawę, że stał tuż przede mną, patrząc w moje niewinne oczy, mój oddech uwiązł w gardle. Ręce oparł o ścianę, po obu moich stronach, zostawiając mnie w pułapce. Wydaje się, że zawsze kończę z nim w takiej sytuacji.
                - Nie, nie chciałam - Czułam się jak wtedy, kiedy ledwo znałam Justina, a on potrafił łatwo mnie zastraszyć.
                - Więc nie jestem gorący? - Jego głos obniżył się do tego seksownego szeptu, którym zawsze potrafił zmieść mnie z powierzchni ziemi, jakby moje nogi zmieniły się w galaretę i nie mogły już utrzymać mojej wagi.
                Nie byłam w stanie wymówić ani słowa, a Justin zachichotał świadomy tego, jego gorący oddech uderzył mój zaróżowiony policzek, kiedy Justin zbliżył się do mojego ucha.
                - Nie - Udało mi się wyszeptać, choć to było kłamstwo.
Mogłam niemal wyobrazić sobie, że Justin uśmiecha się łobuzersko.
                - Dlatego tak na Ciebie działam? - Jego usta musnęły moją wrażliwą skórę, pozostawiając delikatne, jak piórko pocałunki wzdłuż mojej szczęki i szyi, po czym znów spojrzał mi w twarz.
                Był pochylony tak blisko, że nasze nosy się stykały, a ja prawie zaczęłam hiperwentylować. Jego usta wyglądały tak atrakcyjnie, że chciałam, by przestał już mówić i mnie pocałował, ale nie chciałam mu pokazać, że mu ulegam i pozwalam wygrać. Złapałam się ściany za sobą, zebrawszy całą pewność siebie i powiedziałam.
                - O czym Ty mówisz?
                Jedna z dłoni Justina przeniosła się ze ściany na moją talię i przesuwał nią w górę i w dół, wysyłając dreszcze wzdłuż mojego kręgosłupa.
                - O tym - Powiedział, zmuszając nasze oczy do spotkania. Druga dłonią ujął mój policzek i wydawało mi się, że jego palce przesyłają fale elektryczne przez moją skórę - O tym.
                Nigdy w życiu tak się nie czułam, jakbym była pod jakimś urokiem, a wszystko wokół mnie było tylko plamą. Nie było pokoju, nie było piwa, nie było ścian, tylko ja i Justin. Nieznane emocje zaczęły gromadzić się w moim żołądku i rozprzestrzeniać się po moim ciele, rozpalając je. To tak, jakbym gorąco pragnęła, aby usta Justina były tak blisko mnie, jak tylko możliwe. To mnie przeraziło. Przeraziło mnie to, że stawałam się tak zależna od kogoś, komu jeszcze w pełni nie ufałam, kogo spotkałam zaledwie kilka miesięcy temu i z kim nigdy nie wyobrażałam sobie związku. To było pożądanie.
                - I o tym - Justin musnął moje wargi, tworząc pewnego rodzaju dreszcze między naszymi ciałami, ale odsunął się niemal natychmiast. Powtórzył ten proces kilka razy, jego miękkie, idealne usta za każdym razem pozostawały na moich coraz dłużej, ale i tak je w końcu odrywał.
                Zamrugałam gwałtownie.
                - Przestań się ze mną drażnić, Justin - Jęknęłam, zmęczona jego gierką.
                Z każdą sekundą pragnienie było coraz większe i bałam się tego co mogłoby się stać, jeśli napięcie seksualne nie zostanie rozwiązane. Justin zamierzał się roześmiać, ale nie pozwoliłam mu na to, kiedy przejęłam inicjatywę i zaatakowałam jego usta swoimi, dłoń położyłam na jego karku, więc nie mógł odsunąć się po raz kolejny. Kiedy nasze usta się złączyły zauważyłam, że nie tylko ja tego pragnę. Nasze usta poruszały się zgodnie, a my przechyliliśmy głowy w przeciwne strony, aby pogłębić pocałunek. Jak zwykle, mimo moich chęci to Justin wsunął język w moje usta, korzystając z tego, że jęknęłam, kiedy ścisnął mi tyłek. Jego biodra przyparły mnie do ściany, tak jak dłoń, która była na moim policzku, teraz złapała mnie lekko za włosy, a ja zaplotłam dłonie na jego szyi.
                - Smakujesz piwem - Mruknęłam, kiedy odsunęliśmy się od siebie, by zaczerpnąć powietrza.
                Nigdy nie lubiłam piwa, ale myślę, że mieszanka piwa i Justina nie była taka zła. Nasze usta złączyły się ze sobą po raz kolejny, atmosfera była coraz bardziej gorąca, kiedy przesunął dłońmi po moich bokach, a następnie po szyi, wkładając jeszcze więcej pasji w pocałunek. W ten sam sposób zsunął je w dół, tylko tym razem zsunął również moją koszulę. Moje ręce opadały bezwładnie po bokach tak, by koszula mogła swobodnie opaść na podłogę, a zaraz potem ponownie przeniosłam je na włosy Justina. Z jego gardła wydostał się głęboki jęk, kiedy bawiłam się małymi włoskami, przez co sama jęknęłam w pocałunku i przyciągnęłam go bliżej siebie.
Co ty do cholery robisz? Przestań, Brooklyn! Krzyczał głos w mojej głowie, ale zignorowałam go, zatracając się w uczuciach, która czułam dzięki Justinowi.
                Jedna z jego dłoni pociągnęła moją nogę w górę, więc podskoczyłam, owijając mu obie nogi wokół pasa. Byliśmy tak blisko, że czułam, że jego serce wali, jak młot tak samo, jak moje. Justin ruszył tyłem do kanapy, gdzie położył mnie, nie przerywając pocałunku i zawisł nade mną. Jego usta opuściły moje, aby przenieść się na moją szyję, tym razem zostawiając wzdłuż niej mokre pocałunki, przez co przygryzłam dolną wargę, by nie jęknąć głośno. To jednak nie przeszkodziło Justinowi, kontynuował czynić cuda, przesuwając gorącymi wargami po moim obojczyku. Czułam, że moja skóra parzy w miejscach, w których jego język lizał ją i ssał.
                - Żadnych... Malinek - Wydyszałam i poczułam wibracje jego chichotu na swojej skórze.
                Czułam, jak coś napiera na wewnętrzną stronę mojego uda i bałam się, że wiem, co to było, ale nie mogłam się jeszcze zmusić, by go zatrzymać. Wiedziałam, że ryzykuję, pozwalając, by wszystko zaszło tak daleko, ale w końcu mój umysł był zbyt przytłumiony, by myśleć.

                Będziesz tego żałować.

                Usta Justina ponownie połączyły się z moimi, a moje ręce jeździły po jego klatce piersiowej i mięśniach brzucha, ciesząc się tym uczuciem. On zinterpretował to, jako wskazówkę, by zdjąć koszulkę i tak właśnie zrobił. Łapiąc kołnierz od tyłu, odrzucił materiał na podłogę, obok mojej koszuli.

                O mój Boże.

                Przygryzłam wargę. Dlaczego on musi być taki seksowny?
                - Podziwiasz widoki? - Justin szepnął mi do ucha, przekręcając nas tak, że teraz ja byłam na górze.
                Znów mnie pocałował, przez co prawie nie zauważyłam, że chciał zdjąć mi top. Wtedy coś mi kliknęło.

                Nie możesz tego zrobić.

                Przerwałam nasz pocałunek.
                - Justin, ja... Ja mam okres, więc... - Skłamałam, przez co całe pragnienie, które unosiło się w powietrzu, szybko zniknęło, a moja twarz zrobiła się czerwona.
                Część mnie chciała kontynuować to co robiliśmy, bo bardzo mi się podobało, ale nie byłam gotowa na następny krok - i bałam się, że Justin nie będzie mógł się zatrzymać, gdybyśmy poszli dalej - więc musiałam szybko coś zrobić. Wiem, genialny pomysł.
                - Och - To wszystko, co powiedział. Można było wyczuć dyskomfort w jego wypowiedzi.
                - Tak - Podniosłam się niezgrabnie, zakłopotana.
                Zrobił to samo, wstając i spojrzał szybko na swoje spodnie. Podążyłam za jego wzrokiem i przysięgam, moje serce podskoczyło, gdy zobaczyłam wielkość wybrzuszenia. To musi boleć, mieć coś takiego w sobie. Odwróciłam szybko wzrok, czując, że moja twarz robi się jeszcze bardziej czerwona, kiedy schyliłam się, aby wziąć koszulę z drewnianej podłogi.
                - Pójdę się tym zająć - Mruknął częściowo rozbawiony, częściowo zły.
                Usiadłam na kanapie i podmuch powietrza zwiał mi moje włosy właśnie-się-obściskiwałam z twarzy.
                Cóż, właśnie po raz pierwszy podnieciłaś chłopaka, dziewczyno...

**

                - Jesteś ubrana? - Głos Blake'a krzyknął z drugiej strony drzwi.
                - Tak, jestem - Odkrzyknęłam, śmiejąc się.
                Drzwi otworzyły się - zwyczaj mojego brata - ukazując Blake'a w garniturze.
                - Mama wysłała mnie, żebym dowiedział się, czy jesteś już gotowa?
                Zachichotałam z tego, że wyglądał tak oficjalnie.
                - Kazała mi go ubrać, dobrze? - Wykrzyknął z irytacją, ale skończyliśmy śmiejąc się razem.
                Wiem, jak bardzo nienawidzi ubierania się w taki sposób. Przeniosłam wzrok na duże lustro, przed którym stałam
                - Skończyłam - Powiedziałam, nakładając warstwę mojego ulubionego wiśniowego błyszczyka na usta. Nadal były spuchnięte od wcześniejszych wydarzeń - Jak wyglądam? - Odwróciłam się, ukazując się Blake'owi w tym, co miałam na sobie.
                Butelkowozielona obcisła sukienka otulała moje ciało, kończąc się tuż przed kolanami. Miała złote ćwieki na ramionach, a rękawy sięgały do łokci. Miałam na sobie czarne rajstopy i czarne buty na koturnie.
                - Trés chic* - Odpowiedział z okropnym francuskim akcentem.
                Trzepnęłam go w tył głowy, kiedy zmierzałam do drzwi.
                - Ał - Posłałam mu niewinny uśmiech i chwyciłam czarną kopertówkę, gdzie włożyłam telefon i kilka innych rzeczy.
                - Twój tyłek wygląda w niej na ogromny - Przesadzał. Zachichotałam tylko. Dopóki Justin lubi mój tyłek, to dla mnie też jest w porządku.
                Po krótkim czasie wyszliśmy z domu, wsiadając do Mercedesa mojego taty, by pojechać do jego biura. Budynek był w centrum miasta i był jednym z najwyższych w całym Nowym Jorku. Dzisiaj będzie wypełniony rodzinami pracowników, a mój żołądek modlił się, by było tam jedzenie. Siedziałam przy oknie, spoglądając z roztargnieniem na ulice, które mijaliśmy, podczas gdy wszyscy inni rozmawiali. Minęliśmy Starbucksa, w którym byłam z Justinem, stację metra, uliczki, po których chodziliśmy. W tej chwili wszystko mi go przypominało. Powoli zaczynał być wszystkim, o czym myślałam i nie będę kłamać, to było przerażające. Zakochiwałam się w nim i to mocno.
                - Isabella! Ale urosłaś - Witali mnie wszyscy, kiedy przyjechaliśmy.
                Znalazłam się sama wśród ludzi i nawet nie pamiętałam, że nazywali mnie po imieniu, którego nienawidzę. Moich rodziców i braci nigdzie nie było widać, więc musiałam nawiązać kilka konwersacji z tymi ludźmi. Sztuczny uśmiech na mojej twarzy był jedyną opcją.
                - To Twój ostatni rok liceum, prawda? - Zapytała kobieta z jaskrawo czerwonymi włosami, które spływały jej do pasa. Chyba była żoną szefa mojego ojca, więc zdecydowałam się być miła.
                - Tak pani Hicks - Skinęłam głową, uśmiechając się uprzejmie.
                - Jakieś pomysły na studia, czy jeszcze nie? - Uśmiechnęła się, biorąc kieliszek szampana od przechodzącego kelnera.
                Ja wzięłam colę i upiłam łyk, zanim odpowiedziałam.
                - Wciąż o tym myślę, ale jestem bardzo zainteresowana matematyką i biochemią.
                - Wow, to jesteś dobrą uczennicą - To był eufemistyczny sposób nazwania mnie kujonem.
                Wyprostowała swoją czarną sukienkę wolną ręką.
                - Twój ojciec jest zawsze chwalił się swoją drogą córką - Powiedziała miło, kończąc swojego szampana i zatrzymała tego samego kelnera, by wziąć kolejny. Woah, alkoholiczka.
                - Dziękuję - Zakręciłam kosmyk włosów na palec z nudów.
                Tak naprawdę, nie podobało mi się przebywanie wśród dorosłych, pytających mnie o szkołę.
                - Przy okazji, naprawdę podoba mi się Twoja sukienka - Uniosła czarne brwi, które zrobiły udany kontrast z czerwienią jej włosów, zainteresowana.
                - Moja mama ją zaprojektowała - Przyznałam z dumą, prostując plecy.
                - Musze w końcu zajrzeć do jednego z jej sklepów - Zachichotała i sięgnęła po trzeci kieliszek szampana.
                Kiedy pani Hicks poszła, inne grono ludzi wypytywało mnie o studia, więc kiedy zobaczyłam Blake'a gdzieś przed sobą, znalazłam swoją szansę na ucieczkę. Oparłam się o stół, przy którym stał i jadł wszystko, co tam było. Jedzenie wyglądało prawie tak nieprzyjemne jak catering podczas meczu Tommy'ego, co po raz kolejny przypomniało mi o Justinie.
                - Najlepszy czas Twojego życia, co? - Powiedział Blake, przeżuwając krewetkę. Fuj, nienawidzę krewetek.
                - Zdecydowanie - Odpowiedziałam sarkastycznie.
                - To gówno jest takie nudne - Westchnął, szukając kolejnej ofiary na stole, którą okazały się tosty z łososia, które wydawało się raczej marne.
                - Blake - Krzyknęłam szeptem, chcąc by nikt nie usłyszał.
                - Co?
                - Twój język - Skarciłam go - Poznałeś nowych przyjaciół, którzy mają zły wpływ na Ciebie, czy co?
                - Mówi to dziewczyna spotykająca się z przestępcą z Bronxu - Splunął z ironią.
                Zamknęłam mu usta dłonią, żałując tego od razu, kiedy ubrudziła się majonezem.
                - Możesz być cicho? - Syknęłam - I on nie jest przestępcą - Broniłam Justina, wycierając dłoń w serwetkę.
                - Ta, jak sobie chcesz, siostro - Przewrócił oczami i wrócił do jedzenia.
                Mój telefon zadzwonił raz, powiadamiając mnie, że miałam nową wiadomość. Wyjęłam go z torebki, mając nadzieję, że to Justin, ale ku mojemu - przepraszam - rozczarowaniu, była to Kelsey.

Jestem sama w domu, chcesz wpaść do mnie na noc, laskaaaa?

                Zaśmiałam się. Od kiedy Kelsey mówi "laska"?

Nie mogę. Mam już plany... Okej, jeśli można nazwać planami przyjście do biura ojca.

                Odpisałam szybko i niemal krzyknęłam, gdy spojrzałam w górę i stanęłam twarzą w twarz z chłopakiem. Nie jakimś zwykłym chłopakiem, ale Troy'em McAdamsem.
                - Bella, dawno się nie widzieliśmy - Powiedział podekscytowany, obejmując mnie. Oplotłam ramiona wokół niego z zakłopotaniem, wciąż trzymając w dłoni telefon i wypowiadając bezgłośne "pomocy" do Blake'a.
                - Tak - Włożyłam telefon z powrotem do torebki, patrząc wszędzie, tylko nie na niego.
                Troy był ładny, miał dłuższe brązowe włosy, które opadały mu na czoło i zielone oczy. Kiedy mieliśmy dziesięć lat, uważałam go za uroczego i zabawnego, ale z roku na rok wydawał się bardziej denerwujący. Nie widziałam go od miesięcy, bardzo się zmienił, był wyższy i teraz przez jego niebieską koszulę widać było, że ćwiczy. Ale wciąż był pewnym siebie szesnastolatkiem, który wierzył, że jestem zakochana w nim po uszy.
                - Obczajasz mnie? - Poruszył sugestywnie brwiami.
                - Troy, mam chłopaka - Powiedziałam, znudzona, a Blake obserwował nas z rozbawieniem.
                - Poważnie? Myślałem, że jesteś we mnie zakochana - Strzelił środkowym palcem i kciukiem, udając rozczarowanie i zarzucił swoją grzywką, co było takie irytujące.
                - Widzę, że się nie zmieniłeś - Wzięłam kolejny łyk swojej coli, odkładając teraz pustą szklankę na stole.
                Troy dołączył do mojego brata, który kontynuował swoją misję zjedzmy-wszystko-co-możliwe.
                - Nie chciałbym się zmienić, gdy jestem fajny taki, jaki jestem, prawda? - Mrugnął do mnie, wkładając do ust tłustego nuggetsa.
                - Oczywiście - Mimowolnie przewróciłam oczami.
                Gdy poczułam, że mam nową wiadomość, niemal zaśpiewałam Alleluja. Bóg mnie uratował od tego palanta. Spodziewałam się, że to będzie Kelsey, ale ku mojemu zaskoczeniu - i radości - to był Justin.

Przyjdź do B2.

                Zmarszczyłam brwi do ekranu. Szczerze mówiąc to wyglądało jak coś, co mógł wysłać Jigsaw**. Dlaczego Justin zawsze taki skryty i tajemniczy? Dlaczego chce, żebym poszła do piwnicy? Nawet nie wiem, co tam jest i czy to oznacza, że on jest w budynku?

________________
*fr. stylowo, elegancko.
** Jigsaw (John Kramer) - postać fikcyjna z filmu "Piła".


_____________


NOWE TŁUMACZENIE - "NOT SAFE FOR WORK"
ZAPRASZAM

112 komentarzy:

  1. czekam z niecierpliwością na twoje wybitne tłumaczenie : P

    Pzdr. @DagaDagson

    OdpowiedzUsuń
  2. CUDOWNE <3 MOJE ULUBIONE TŁUMACZENIE :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ombbb! :O ale się dzieje.. hahaha, Justin.. czy to boli? hahaha, poszedł się TYM zająć, ombb :D nie no, oni są doskonali! <3
    @kidrauhlovely

    OdpowiedzUsuń
  4. Djdyhvdybcdhbswqolknczato CUDOWNY *.* Bronx jest moim ulubionym opowiadaniem, jestem mega szczęśliwa, że to tłumaczysz ;) Rozdział rewelacyjny, jestem strasznie ciekwa czy Justin ulegnie i zostanie modelem ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wezcie sobie wyobrazcie Tego Jstina spiewajacego Baby xD Hahaha, nie moge. To musialoby buc dziwne.

    Kochanie, to jest cudowne itd! moglabym wymieniac ale mam ubogie slownictwo xD

    @kill_you_Shawty

    OdpowiedzUsuń
  6. Ahahaha, moment kiedy zostali sami w domu jest taki cudowny *_* Zastanawia mnie co Justin tam robi + co to za chłopak i czy coś namiesza.

    OdpowiedzUsuń
  7. jeeeeeeeju ciekawe co Juss chce zrobić xDD <333 mini drama Boże nie mogę się już doczekać *o* świetnie tłumaczysz ^^ ;**

    OdpowiedzUsuń
  8. oo matko ! ale numer z tym podnieceniem ! haah ^^ <3

    OdpowiedzUsuń
  9. co za drama proszę nie strasz mnie ja czułam że oni tego nie zrobią ale super był moment jak sie zorientowała co ma w spodniach haha

    OdpowiedzUsuń
  10. ja tal strasznie kocham to opowiadanie <3333

    OdpowiedzUsuń
  11. Już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Ciekawa jestem po co Justin chciał by ona tam przyszła. Szybko dodaj kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham Cie ! :*
    Kocham to ! :*

    OdpowiedzUsuń
  13. jesteś cudowna, wspaniale tłumaczysz i w ogóle asdfghj
    informuję iż czytam.
    pozdrawiam xoxo

    OdpowiedzUsuń
  14. jezu ale gorąco dfghjkl
    czekam na następny rozdział z niecierpliwością bo będzie mini drama sdfghjk
    kocham cię
    @luvmyjdb

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękujemy ♥ Było naprawdę gorąco! @happy_frenzy

    OdpowiedzUsuń
  16. Omg !!!!! To jest świetne <3 moglabys mnie informować o nowych rozdziałach na tt @irethh ? Byłabym naprawdę wdzięczna . <3

    OdpowiedzUsuń
  17. jnvsjdvhdsfuehfrei ♥♥♥

    czekam na następny xx

    OdpowiedzUsuń
  18. asjkldsdsdf jaka gorąca scena;D Awwww ;) Jestem ciekawa co dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. omg boje się co się może stać. Myślałam że ją zabije było tak blisko, a ona skłamała (o ile skłamała) że ma okres. Tyle zboczeńców się zawiodło xD Świetnie tłumaczysz, bardzo mi się podoba : ) Czekam na nn. xx

    OdpowiedzUsuń
  20. mega mega jak zawsze <3
    czy mogłabym zalozyc konto Jazzy na tt ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to Ty mnie pytałaś o to na asku? :)

      Usuń
  21. Uff bylo goraco!! Dobra a teraz tak na powaznie - okres?! Serio?? O.o. a bylo tak ciekawie!!
    Teraz tak co Justin wymyslil?? Hmn.. nie mam pojecia wieeeec czekam na nn!! :) @Mychoiceleks

    OdpowiedzUsuń
  22. Meeeega i nie moge doczekac sie nastepnego :)
    @DreamJariana

    OdpowiedzUsuń
  23. łoooo czekam czeekam ciekawe co sie wydarzy !! <333

    @thatgirllanita7

    OdpowiedzUsuń
  24. Już myślałam że coś się będzie dziać a tu że ona ma okres, hahahahah xd No i drama w następnym ;c Więc czekam co będzie dalej @Justeliaa

    OdpowiedzUsuń
  25. kooooocham <3

    wielkie dzięki, że to tłumaczysz :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Aaaale było gorąco... Woooaaah ... Dziękuję ci że tłumaczysz i że dodajesz rozdziały tak często... Kocham cię normalnie <3

    OdpowiedzUsuń
  27. aww gorący rozdział ♥
    szkoda, że nie chciała czegoś więcej, a ten rozmiar w sodniach ahahahahaha
    świetne!
    do poniedziałku! ♥
    @ShawtyManeJB98

    OdpowiedzUsuń
  28. awwwww.....już myślałam że coś się pomiędzy nimi wydarzy...a z Jazzy wiedziałam że chodzi o chłopaka..ale myślałam że powiedza Justinowi a ten się rozłości i wgl.. Ale i tak jest lepiej niż przypuszczałam <3
    Świetnie tłumaczysz ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. wooooaaaah ..... ale było gorąco! hahahah <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Noo... Gorąco było. xd Czekam na kolejny.! <3

    OdpowiedzUsuń
  31. awww, świetny :*
    @hejtujbicz

    OdpowiedzUsuń
  32. abvjxub "mam okres" hahahaha dobre xdd
    mam nadzieje ze to Justin jest w tej piwnicy.... skoro dramacik ma byc to kto wie kto tam bedzie ?? ... :):) cuuuuuudowny rozdzial <3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  33. KOCHAM KOCHAM KOCHAM KOCHAM KOCHAM KOCHAM !!!

    OdpowiedzUsuń
  34. UMARŁAM *.* BOŻE TO BYŁO SEKSOWNEEEE *-* CHCĘ JUŻ KOLEJNY! :3

    OdpowiedzUsuń
  35. boję się tej mini dramy, ale co to by było za opowiadanie bez dram, prawda? poza tym było gorąco, bardzo gorąco. szkoda, że brooke przerwała :( jestem ciekawa co justin robi w b2. i co od niej chce. o co może chodzić? no i troy mnie denerwuje. pewność siebie to jedno, ale jego idiotyzm to zupełnie co innego. nie mogę się doczekać kolejnego <3

    OdpowiedzUsuń
  36. omb, jaki gorący rozdział!
    Trochę boję się tej mini dramy, no ale okej.
    Miłego tłumaczenia :)
    @heartforbiebss

    OdpowiedzUsuń
  37. Świetne!!Ohohoh było gorąco między nimi...może któregoś razu Brook nie będzie miała "okresu" hahahaha!Czekam do następnego!

    OdpowiedzUsuń
  38. O japierdziele! *-* To jest świetne! Kocham gdy Justin jest taki uwodzicielski, awwwww ♥ Nie mogę się doczekać NN! :D

    OdpowiedzUsuń
  39. asgkiwadgjxyrudysutsxjyewycjdtufetsrippjfjcdxsyfddjvhfufojsseuvlkfgfcbvsrigohdlnpgcrdhftibkjddsuxv. *,* @69_danger

    OdpowiedzUsuń
  40. mmm ten rozdział był taki gorący dsjafhg !<33 kurde kocham to :D czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  41. Jdidndidnowwksidsbdj <3 boskie już się nie mogę doczekać :) megaaa :*

    OdpowiedzUsuń
  42. yeah :D świetny rozdział, uwielbiam B.R.O.N.X :D

    OdpowiedzUsuń
  43. Taaak rozdział był meeegaa gorący ale co bedzie w następnym? ;oooo jestem strasznie Ciekawa... Zajebistee! <3 Awwwwwwwwwwwwwwr *-*

    OdpowiedzUsuń
  44. Gorąco ,Leki dramat' hhhhym ciekawe... Czekam nn <3

    OdpowiedzUsuń
  45. czytam oczywiście!
    i z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały!
    kocham Cię, za to, że tłumaczysz dla nas :****

    OdpowiedzUsuń
  46. boze. kocham ,kocham,kocham,kocham. <3

    OdpowiedzUsuń
  47. Czy mowilam ci jak bardzo cie uwielbiam za to tlumaczenie ? :D uwielbiam je i smiem twierdzic, ze wole je od Dangera o.O co jest baaaaardzo dziwne :D

    Jezzy normalnie rozwalila system swoimi tekstami :D hahahah kocham ja <3


    no i wgl TA scena *.* kocham, kocham, kocham i chce wiecej takich :3

    A no i nie moge sie doczekac nexta. ale bede probowala cierpliwie czekac ;**

    mam nadzieje, ze nie bedzie za duzo dramatu w nn :)

    ciao ;**

    OdpowiedzUsuń
  48. Wow świetny rozdział ♥
    A ta scena na kanapie Justina to jnqkeqde ;)
    Kocham po prostu kocham to ;)
    @TeleDul

    OdpowiedzUsuń
  49. OMB!
    Nie mogłam się doczekać tego rozdziału!
    Jest fantastyczny.:D
    Świetnie tłumaczysz.;>
    Nie moge się doczekać następnego.;3
    @OMB_OMJ

    OdpowiedzUsuń
  50. Hgdgjffjvxwfck świetny. Już nie mogę doczekać się nastepnego. :))))

    OdpowiedzUsuń
  51. AFLNlwafL , chce już poniedziałek wieczorem xd

    OdpowiedzUsuń
  52. vdfgloyreaqzboytllbyyesko *___* dajcie mi takiego Justin'a <33

    OdpowiedzUsuń
  53. ten rozdzial byl mega!az mi sie goraco zrobilo haha.cos mi sie wydaje,ze justin bedzie zazdrosny o tego typa ;p i chce zaznaczyc,ze tlumaczysz swietnie! czytam wiele roznych blogow i moge smialo stwierdzic,ze jestes najlepszą tłumaczką ever. naprawde ciesze sie,ze zajmujesz sie tym opowiadaniem.ta brooklyn przypomina mi mnie hehe,dlatego to moje ulubione opowiadanie ;D nie moge doczekac sie poniedzialku ;p

    OdpowiedzUsuń
  54. Jezu, przez opowiadania takie jak BRONX nigdy nie będę szczęśliwa w związku, bo będę porównywała wszystko do Justlyn <3
    Awww, było taak słodko, podziwiam Brooklyn za to, że była w stanie to przerwać.
    Cóż, z niecierpliwością czekam na poniedziałek :) x
    @_ifancyjustin

    OdpowiedzUsuń
  55. Kurcze ja chce więcej,teraz!!! :P co najgorsze ja do piatku nie będę mogla wejść,bo nie będę miałe internetu :/ ale nadal mnie informuj.proszę xD pozdrawiam @mrsBieber1301 <3

    OdpowiedzUsuń
  56. O moj boze.
    Gooooraco! XD
    rozdzial - wspanialy :D
    Czekam na next ;**

    OdpowiedzUsuń
  57. AAAAAAAAAAAAAAAA to było gorące *-* fuck *-* @beadlesbabyyy

    OdpowiedzUsuń
  58. A juz myślałam ze cos bedzie :) czekam na nn:)

    OdpowiedzUsuń
  59. Było hot ale jakby nie mogła powiedzieć prawdy jak kocha to powinien poczekać :-Djak zawsze super tłu.:-*

    OdpowiedzUsuń
  60. gorąco. *.*
    o co chodzi z B2?
    poczekam do kolejnego. ;D

    OdpowiedzUsuń
  61. Było boooosko. *_* Już się doczekać nie moge nn. <3

    @SkaylerW

    OdpowiedzUsuń
  62. ŚWIETNE JAK ZAWSZE ! *_____*

    OdpowiedzUsuń
  63. Cudnownyyy. ^^

    OdpowiedzUsuń
  64. Cudo <3 To było ksdhnfshbncdjhbsdjhdb <3

    OdpowiedzUsuń
  65. Boski rozdział ! Mini drama ?! :O Pewnie coś tam sie stanie w piwnicy :O Nie moge sie doczekać ♥

    OdpowiedzUsuń
  66. Totalnie UWIELBIAM <3

    OdpowiedzUsuń
  67. to byłą taaakiee słodkie <3 nie mogę się doczekać następnego :) @morelowaa

    OdpowiedzUsuń
  68. Świetny rozdział <3
    Nie mogę doczekać się następnego :*
    Ciekawe co szykuje nasz Justin ?! :3
    Rozdział jak zwykle świetny ^^
    Czekam z niecierpliwością <3\Dominika

    OdpowiedzUsuń
  69. Kocham cię laska <33

    OdpowiedzUsuń
  70. chce już następny,aaaaaaaaa!! Kocham Cię po prostuuu <3

    OdpowiedzUsuń
  71. Świetnie . Kocham twojego bloga i ciebie też. Czekam . POZDRO . ;*

    OdpowiedzUsuń
  72. Jestem tak zakochana w tym opowiadaniu że już nie mogę bez niego żyć !

    OdpowiedzUsuń
  73. Aaaaaaaa ! Zaje***za *_____* kocham to ! <3 mmmm.... juz sie nue moge doczeka;) xoxo

    OdpowiedzUsuń
  74. Awww :D Chyba coś się szykuje :D Kocham to tłumaczenie i opowiadanie ! Mam nadzieję, że nie znudzi Ci się. Robisz to fantastycznie.

    OdpowiedzUsuń
  75. Świetny rozdział KOCHAM TO TŁUMACZENIE <3

    OdpowiedzUsuń
  76. Kocham, kocham, kocham, kocham *.*

    OdpowiedzUsuń
  77. Belieberka.♥2 czerwca 2013 15:42

    ALE AKCJA! DSIHJDRNFYHTFLKJN *______*
    CZEKAM NA NASTĘPNY. *-* /@irony_reality

    OdpowiedzUsuń
  78. omg, ale rozdział *-* boże, już nie mogę się doczekać następnego ♥

    OdpowiedzUsuń
  79. nie mogę się doczekac ;*** huhuhuhuh już chce drame! Jussss czemu musisz tak dobrze zgadywać?? ughhhh ;PP

    OdpowiedzUsuń
  80. ja też zgadłam że chodzi o chłopaka Jezzy *dumna ja*. Jeżiiiouuuu... ale było gorąco! Było za**biście! *.* Fajnie że będzie w poniedziałek, nie mogę się doczekać :) I zastanawia mnie "W kolejnym rozdziale będzie mini drama" ;o omg omg omg omg *.* ;D
    @NataliaDrab1

    OdpowiedzUsuń
  81. Ale było gorrrąco! Ale Brooke musiała to przerwać, no! Chociaż z drugiej strony może to w sumie dobrze.
    Wiedziałam że z Jazzy chodzi o tego Coltona, ale o co chodzi Justinowi teraz to nie mam pojęcia.
    "W kolejnym rozdziale będzie mini drama" TERAZ TO NIE ZASNĘ! Mogłaś tego nie pisać! Czy przez mini rozumiesz mini czy to sarkazm i chodzi o taką mega dramę?! xD
    Pozostaje mi czekać..
    To do następnego laskaaaaaa ^.^
    Kocham Cię <3

    @aania46

    OdpowiedzUsuń
  82. Drama, powiadasz?:( Ale i tak yhfbksdjgh *.*

    OdpowiedzUsuń
  83. O BOŻE *_* Aaa! Nowy wygląd bloga! Me gusta :) Pięknie ^^ A w ogóle to jaram się tym rozdziałem <3 Mega! Dziękuję, że to tłumaczysz i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! :3 Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  84. Ale było gorącooooooo ! :D Bosze mala drama- juz nie moge sie doczekac :) Kocham B.R.O.N.X i dziekuje ze to tlumaczysz ;* Rozdzial byl taki awwwwww ;P

    OdpowiedzUsuń
  85. Kochana czytamy, czytamy i kochamy ♥

    OdpowiedzUsuń
  86. genialny i jasne, że czytam!

    OdpowiedzUsuń
  87. uuu..było gorącooo <3 kocham to tłumaczenie i czekam na nn :))

    OdpowiedzUsuń
  88. Ale było gorącooooooo ! :D Bosze mala drama- juz nie moge sie doczekac :) Kocham B.R.O.N.X i dziekuje ze to tlumaczysz ;* Rozdzial byl taki awwwwww ;P

    OdpowiedzUsuń
  89. Kocham twoje tłumaczenie BRONX w każdym cm <33. Po prostu jest wspaniałe zaczęłam czytać dopiero wczoraj i dzisiaj dodaje 1 komenta. Nie mogę doczekać się NN<333 - Sandi;**

    OdpowiedzUsuń
  90. jhgtrfedfgtrfedsdjuijskamnhyuidfkjgmdnshgayudjfrmsdhyuxdfjrmfhduyire!! Gfrewsijkdhedusijkdmnrfdjsujfndjhdf!!!
    Przepraszam, ze tak wyrazam swoj zachwyt ale inaczej nie umiem! *o*
    Ahhh! Gfdsak,mfjdskmd *o* Matko! Hytgrfdskfjfkgj! Jaram sie! To chyba widac... Hahah :))
    Hmm, ciekawe co sie wydarzy w B2 *.*
    Kolejny jutro wieczorem....? GFdsdifidffdf, dobra! Jakos wytrzymam *.* poaidsicddsjhdhjedjhddfhjdhj
    -@luuuvmyswaggy
    Ps: Kocham Cię!

    OdpowiedzUsuń
  91. nowy wygląd bloga jest taki jsdbniffffffgnk *.*
    a co do rozdziału kgggggggggguifjhnfuidjhnuinfduisbnguibhdfuigdfhgiudhfsguidhsgih:)
    kocham to opowiadanie :)
    @weronikafranus

    OdpowiedzUsuń
  92. O żesz w dupę! Jaka drama, co? Jejku, oby tylko oni dalej byli razem. Kurde, teraz będę myśleć tylko o tym co dalej. :x
    [wanna-be-close]

    OdpowiedzUsuń
  93. Niesamowitee <3

    OdpowiedzUsuń
  94. OMG!!!!
    Przeczytałam wszystkie rozdziały na twoim blogu przez jeden dzień i nie mogę się doczekać aż wstawisz następny rozdział tłumaczenia!
    Powinnaś zawodowo tłumaczyć. Świetnie Ci to idzie! :)

    OdpowiedzUsuń
  95. Bsjdjkbsjsifjsjkfnsgkds *-------*

    OdpowiedzUsuń
  96. Awwww myślałam że do czegoś dojdzie aweaewdawd <3

    OdpowiedzUsuń
  97. Boże czytam to po raz drugi i zawsze przeżywam tak samo <3 boskie to tłumaczenie *_* kocham <3<3

    OdpowiedzUsuń