9. Lying

Brooklyn

                - Tak w ogóle, to podobają mi się twoje perfumy! - Krzyknął Justin, zanim zniknął wewnątrz budynku.
                Oznaczę tę datę w kalendarzu, jako dzień w którym chichotałam i rumieniłam się więcej, niż w całym moim życiu. Co ten chłopak ze mną robi?
                Upewniłam się, że wszystkie okna były pozasuwane, a drzwi zamknięte, zanim ruszyłam do domu. Ulice były prawie puste, z wyjątkiem kilku pijanych ludzi rozwalonych na chodniku tu i tam i paru prostytutek świecących cyckami w stronę przejeżdżających samochodów. Tak, to dotyczyło również mojego samochodu. Okropne. Pokręciłam głową, aby pozbyć się tego obrazu i zatrzymałam się na czerwonym świetle, tuż obok Biura Pomocy Społecznej. Patrzyłam na okna obklejone plakatami mówiące o darmowych szczepionkach dla dzieci i osób starszych lub bezpłatnych prezerwatywach w celu zapobiegania chorobom przenoszonym drogą płciową. Metalowa roleta zakrywająca szklane drzwi, które widziałam wcześniej pokryta była pomarańczowym graffiti o treści "Tumor". Widziałam to słowo tutaj więcej razy. Jechałam dalej, starając się nie patrzeć na boki i skupić się na drodze do domu. To było trudne, ponieważ słyszałam krzyki ludzi, mimo, że mój samochód był niemal niewidoczny. A ja uważałam, że to miejsce jest straszne w ciągu dnia.
                Nagle poczułam, że ktoś puka do mojego okna, gdy zatrzymałam się na czerwonym świetle. Dlaczego trafiam na wszystkie czerwone światła? Odwróciłam się przerażona, by zobaczyć ciemnoskórego chłopaka około dwudziestki, uśmiechającego się do mnie.
                - Cześć Kochanie - Krzyknął, lecz mu nie odpowiedziałam - Odsuń to, byśmy mogli porozmawiać - Mrugnął do mnie.
                Boże, proszę nie. Wiem, ze nigdy się nie modlę, ale jeśli uratujesz mnie przed tym facetem, to zacznę chodzić do kościoła w każdą niedzielę, obiecuję.
                Pokręciłam głową i nacisnęłam pedał gazu, mimo że nie było jeszcze zielonego światła.
                - Pieprz się! - Krzyknął zanim byłam za daleko, by usłyszeć resztę. Było blisko.
                Trzęsłam się przez resztę drogi, więc kiedy ujrzałam tętniące życiem ulice Manhattanu, odetchnęłam z ulgą. Zaparkowałam w garażu i sprawdziłam godzinę na swoim telefonie. Prawie dziesiąta plus trzy nieodebrane połączenia od mamy. Mam przechlapane. Może ciemnoskóry chłopak nie był taki zły, w porównaniu z tym, co czeka mnie jak wrócę do domu. Jeśli mam szczęście, to moi rodzice będą na jednej z tych swoich kolacji z "ważnymi przyjaciółmi". Cały czas w windzie spędziłam na wymyślaniu wymówki, co powiem rodzicom. Nie mogłam wymyślić nic wiarygodnego i byłam kłębkiem nerwów. Chyba będę musiała użyć starej wymówki, że "spotkałam znajomego na ulicy".
                Gdy tylko wyszłam z windy, podeszłam na palcach do naszych drzwi i po cichu wyjęłam klucze z torebki, wkładając właściwy do zamka i przekręcając go delikatnie, ale szybko. Drzwi wykonały kilka trzasków, na co zaklęłam pod nosem. Czułam się, jakbym wracała o czwartej nad ranem, a nie o dziesiątej wieczorem. Spojrzałam w lewo. Z salonu dochodziło światło.
                - Gdzie byłaś, Panienko? - Surowy głos mojej matki dobiegł z prawej strony, zaskakując mnie.
                - Boże mamo, przestraszyłaś mnie - Zaśmiałam się, próbując złagodzić napięcie.
Nie podziałało.
                Czułam, jak jej oczy próbują wypalić drogę do mojego mózgu. Starałam się zachować pusty wyraz twarzy, by nie mogła niczego podejrzewać, ale ciężko było nawet utrzymać jej spojrzenie.
                - Prawdopodobnie zastanawiasz się, dlaczego nie oddzwoniłam... - Urwałam od niechcenia, śmiejąc się nerwowo.
                Jej twarz powiedziała mi, że tak właśnie było.
                - Widzisz, chodziłam po Times Square, jak wyszłam z Twojego biura i rozmawiałam przez telefon z Natashą, kiedy ujrzałam kogoś - Przynajmniej mówiłam część prawdy.
                Nienawidzę okłamywać moich rodziców lub kogokolwiek, ale przecież nie mogę im powiedzieć, że spotkałam się z tym chłopakiem z Bronx'u, z którym mój brat zabronił mi się spotykać, ponieważ on zwiastuje kłopoty i którego po prostu podwiozłam do domu, do tej właśnie cholernie niebezpiecznej dzielnicy. Nie, nie jestem gotowa na śmierć, dzięki.
                - I okazało się, że to Gina Brown, pamiętasz ją? To ta dziewczyna, która chodziła ze mną do gimnazjum - Skłamałam. To znaczy, ta dziewczyna istnieje, ale mieszka teraz w Connecticut.
                Twarz matki zmieniła się. Dobra, kupiła to.
                Ale musiałam kłamać dalej, by brzmiało to przekonująco.
                - Więc ona również mnie rozpoznała i stwierdziłyśmy, że musimy nadrobić zaległości, więc poszłyśmy do Starbucksa i długo gadałyśmy. A kiedy chciałam do Ciebie zadzwonić, zauważyłam, że mój telefon jest rozładowany po długiej rozmowie z Natashą, więc nie mogłam - Skończyłam.
                - Ale Starbucks jest już zamknięty. Co Cię zatrzymało? - Zapytała zmieszana. Cholera.
                - Och, nie uwierzysz - Położyłam dłoń na jej ramieniu, jakbym zamierzała powiedzieć jej największą plotkę - Jej rodzice rozwiedli się i Ona teraz mieszka z matką. Zgadnij gdzie? - Praktycznie stworzyłam nowe życie tej dziewczynie, której nie widziałam chyba z cztery lata. Może już nie żyć, z tego co wiem. Nie, żebym chciała by nie żyła, ale wiecie o co mi chodzi.
                - Gdzie? - Moja mama zapytała, zainteresowana, niemal wyzywając mnie, bym to powiedziała. Uwielbia plotkować.
                - Na Brooklynie - Powiedziałam pierwszą rzecz, która przyszła mi do głowy - To naprawdę całkiem miła dzielnica - Zapewniłam ją, by nie zaczęła swojego przemówienia o niebezpiecznych miejscach, tak jak ostatnio - A ja odwiozłam ją do domu, by nie musiała jechać metrem - Wyszeptałam, pocierając opuszkami palców tak jak wtedy, kiedy mówi się o pieniądzach.
                - Wow. Nigdy bym nie powiedziała, że to może się Jej przytrafić. Jej rodzice byli razem, odkąd mieli czternaście lat i mieli forsy jak lodu - Pokręciła głową z wyrazem niedowierzania - To niesamowite, jak życie może się szybko zmienić.
                - Prawda? - Ona całkowicie to kupiła, tak! To było prawie zabawne.
                - Mogłaś zadzwonić do mnie z Jej telefonu - Wskazała na mnie palcem.
                - Nie chciałam, by czuła się nieswojo wiesz, bo nie jesteśmy już tak blisko - Przeprosiłam za to niepewnie.
                - Dobrze, powiem o tym ojcu i pomyślimy o Twojej karze - Powiedziała, zanim zniknęła w salonie, w którym Blake siedział przed telewizorem. Świetnie, kara - czujecie ten sarkazm?
                - Czekaj, taty jeszcze nie ma w domu? - Podeszłam do niej, marszcząc brwi.
                Pokręciła głową, siadając na kremowej kanapie.
                - Ale jest sobotni wieczór - To by wyjaśniało, dlaczego nie poszli na jedną z tych kolacji.
                - Jest zajęty. Dzwonił i powiedział, że będzie w domu za godzinę - Wyjaśniła, nie patrząc na mnie. Ta, bo o wiele lepiej oglądać American Idol. Poważnie.
                - No cóż, pójdę do łóżka. Jestem zmęczona, dobranoc - Mruknęłam, machając zarówno mamie, jak i Blake'owi.
                Wymamrotali coś w odpowiedzi, a ja ruszyłam w stronę swojego pokoju. Skręciłam do pokoju Tommy'ego i otworzyłam nieco drzwi, widząc go śpiącego spokojnie. Uśmiechnęłam się i zamknęłam je z powrotem idąc do swojego pokoju. Przebrałam się w różową piżamę, przeczesałam włosy i umyłam zęby, zanim położyłam się na łóżku, wyczerpana.
                Mój umysł powrócił do tematu Justina i do tego, że przez niego nie słucham swoich rodziców. Byłam w Bronx'ie dwa razy, odkąd mi zabronili. Rozmawiałam z kolesiem, do którego brat zabronił mi się zbliżać. Kolesiem, który wydaje się być niebezpieczny, który może być wciągnięty w narkotyki i który nagle pojawia się z podbitym okiem. Ale coś w Justinie mnie pociąga. Nie wiem czy to jego tajemnicza aura, usposobienie twardziela, jego hipnotyzujące piwne oczy, piękny uśmiech, czy po prostu wszystko razem wzięte. Chcę o nim wiedzieć więcej, lecz on nigdy się przede mną nie otwiera. Rozumiem to, bo w końcu ile my się znamy? Trzy tygodnie? Ale wciąż będę próbować dowiedzieć się o nim więcej, co więcej zamierzam dowiedzieć się, dlaczego mój brat go zna i co się stało między nimi, że kazał mi trzymać się z dala od Justina.
                Dźwięk telefonu na szafce nocnej uświadomił mi, że się rozmarzyłam. O Justinie. Spojrzałam na ekran. 1 wiadomość od: Nieznany. Zmarszczyłam brwi ciekawa, kto to może być. Przesunęłam kciukiem po ekranie, by otworzyć wiadomość

Dotarłaś bezpiecznie do domu, Księżniczko?

                Uśmiechnęłam się do siebie, kiedy uświadomiłam sobie kto to był. Nikt inny nie nazywa mnie księżniczką. Zapisałam go, jako Cudownego Chłopaka na wypadek, gdyby mama to zobaczyła. Tylko Kelsey wie, że tak nazywam Justina, ale nie przeszkadza mi to.

Tak. Prawie zostałam zgwałcona, ale uciekłam. Musiałam kłamać moim rodzicom i to wszystko Twoja wina.

                Nacisnęłam "wyślij" i cierpliwie czekałam na odpowiedź. Beep.

Lubisz przesadzać... Uwaga, mamy tutaj twardziela. Nie moja wina, że chciałaś spędzić ze mną więcej czasu;)

                Uśmieszek i mrugnięcie? O mój Boże. Musisz przestać się ekscytować tylko dlatego, że do Ciebie napisał. Nie lubisz go, lubisz Nate'a. Tak, lubię Nate'a. Okej, rozmawiam sama ze sobą, jestem dziwna.

Nieważne Bieber, nie pochlebiaj sobie. Ja tylko starałam się być miła, a teraz rodzice mnie uziemią.

                Położyłam telefon na brzuchu, spoglądając w sufit. Beep.

Wiesz, że mnie pragniesz;) Uziemili Cię za to? Musisz być w domu przed piątą, czy co?

                Czy on może przestać wysyłać te uśmieszki?

Jeśli to sprawi, że poczujesz się lepiej... To nie Twój interes.

                Nie wiem, czy on ze mną flirtuje, czy po prostu sobie żartuje ale będę nadal suką. Beep.

Mogę pomyśleć o pewnych rzeczach, które sprawią, że poczuję się lepiej... Widzę, że jesteś dziś zadziorna;)

                Sapnęłam. A to świnia. Ale czego się spodziewałaś? On jest facetem. Racja, ale fuj.

Dobranoc Justin.

                Praktycznie mogłam wyobrazić sobie, jak chichocze czytając to. Poważnie, on jest, jak każdy facet. Ale przyznaj, spodobało Ci się to, że do ciebie napisał. Byłam po prostu zaskoczona. Zachowaj kłamstwa dla siebie. Zamknij się.
                Pukanie do drzwi przerwało moją rozmowę z samą sobą. Na szczęście.
                - Proszę wejść.
                Drzwi się otworzyły, ukazując mojego brata Blake'a.
                - Hej - Powiedział, machając ręką.
                - Cześć - Wskazałam, by usiadł na łóżku co sama zrobiłam i odłożyłam telefon na szafkę nocną.
                - Przejdę od razu do rzeczy - Westchnął. Zmarszczyłam brwi.
                - Okej? - Przeciągnęłam to słowo pytająco.
                - Wiem, z kim dzisiaj byłaś - Wypalił.
                Zamarłam.
                - Co? O czym Ty mówisz?
                - Wiem, że byłaś z tym kolesiem, Justinem - Powiedział, a ja wiedziałam, że mnie złapał. Nie mogę go okłamać tak, jak mamę.
                - Skąd wiesz?
                - Widziałem Cię w drzwiach garażu a potem zobaczyłem Twój odjeżdżający samochód, z Nim w środku.
                Złapana na gorącym uczynku, zaśpiewał głos w mojej głowie. Poczułam się, jak jeleń złapany w światłach reflektorów.
                - Nie martw się, nie zamierzam im powiedzieć - Uspokoił mnie, na co odetchnęłam z ulgą.
                - Dzięki Bogu. Dziękuję Blake - Złapałam go za rękę i przytuliłam pokazując mu, jak bardzo jestem wdzięczna.
                - Żaden problem - Oderwał się ode mnie - Ale uważaj Brooke, jeśli Ryan nie chciał, byś się z nim spotykała, to musi być jakiś powód. Ja po prostu nie chcę, by coś Ci się stało - Powiedział szczerze.
                Kocham mojego brata. Jeśli on nie jest najlepszy, to Justin Bieber jest brzydki. Naprawdę, powinnaś przestać mówić takie rzeczy, Brooke. Wiem.
                - Kocham Cię, Blake - Znów go przytuliłam, czochrając mu włosy.
                Zachichotał.
                - Ja Ciebie też, siostro.
                - Przy okazji, powinieneś się obciąć, Twoje włosy są trochę za długie - Sięgały nieco powyżej brwi i prawdopodobnie opadały mu na oczy. To musiało być niewygodne.
                - O nie, nie dotkniesz już moich włosów. Jeszcze pamiętam, co z nimi zrobiłaś ostatnio - Wskazał na mnie oskarżycielsko palcem.
                - Nie były takie złe! - Jęknęłam.
                - Nie, tylko musiałem nosić czapkę przez całą zimę - Powiedział sarkastycznie, po czym oboje wybuchliśmy śmiechem na to wspomnienie.
                - Dobranoc Blake - Powiedziała, gdy był w połowie drogi do drzwi.
                - Dobranoc - Odpowiedział z uśmiechem i zamknął je.
                Po raz ostatni sprawdziłam telefon, czy nie mam nowych wiadomości i weszłam pod kołdrę. Miałam spokojną noc, bez żadnych snów.


Justin

                Jak tylko stanąłem na popękanych kafelkach korytarza, zmarszczyłem nos z obrzydzeniem. Zapach moczu, wilgoci i brudu wypełnił moje nozdrza, przez co zakryłem nos rękawem mojej kurtki. Nie mogę się doczekać, by się stąd wyrwać.
                Szybko podszedłem do skrzynek na listy i znalazłem tą, która należała do mojej rodziny. Większość z nich była otwarta, ludzie nawet nie starają się by je zamknąć, jeśli wszystko co otrzymali, to były rachunki. Kto by chciał ukraść rachunek? Otworzyłem naszą skrzynkę i wziąłem kilka kopert oraz ulotkę chińskiej restauracji. Wrzuciłem ją do czyjejś skrzynki, bo nie planuję zamówić czegokolwiek z tej obrzydliwej restauracji, gdzie jedzenie prawdopodobnie robione jest z psa lub kota. Fuj.
                Pobiegłem po schodach, nie bardzo zmęczony, bo nie szedłem do domu pieszo. Pomyślałem, że mamy nie ma jeszcze w domu, bo inaczej wzięłaby pocztę. Otworzyłem drzwi, które zaskrzypiały. Na pewno wymagają nasmarowania. Zamknąłem drzwi nogą i poszedłem do swojego pokoju, by zostawić plecak i gitarę. Policzyłem, ile pieniędzy zarobiłem dzisiaj. Dwieście dolarów. Nie jest źle.
                - Bieber! To Ty? - Głos mojej siostry krzyknął z kuchni.
                - Tak - Odkrzyknąłem.
                Schowałem banknoty i monety pod materac łóżka, obok reszty pieniędzy, które zarobiłem z moich innych "prac". Jazmyn pojawiła się w moich drzwiach, ubrana w krótką sukienkę.
                - Wychodzę z przyjaciółmi - Poinformowała, poprawiając ubranie.
                - Nie tak - Wskazałem na zbyt krótką, jak na piętnastoletnią dziewczynę sukienkę.
                - Nie pytałam Cię o pozwolenie - Powiedziała, szydząc tym swoim irytującym głosem, którego używa, kiedy myśli, że nie mam nad nią władzy.
                - Cóż, skoro mamy tu nie ma, a ja jestem jedynym jedynym dorosłym, mówię Ci, że nie możesz tak wyjść. Skreśl to, nie możesz wyjść w nocy nawet ubrana, jak zakonnica. Masz piętnaście lat, do cholery! - Wyrzuciłem ręce w powietrze, coraz bardziej na nią zły.
                - Jesteś chory myśląc, że możesz mną rządzić tylko dlatego, że taty nie ma w pobliżu! - Krzyknęła. Widziałem złość w jej oczach i przebłysk bólu, który pojawia się w nich za każdym razem, kiedy ktoś wspomina o ojcu.
                - Po prostu staram się robić to, co On by zrobił, okej? Nie próbuję być Nim, ja tylko staram się zachowywać kurwa, jak męski autorytet, którego potrzebujesz! - Złość i frustracja gotowały się we mnie, ale próbowałem się uspokoić, by jej nie przestraszyć.
                - Cóż, nie najlepiej Ci to wychodzi! Myślisz, że nie wiem, że palisz trawkę, albo bierzesz narkotyki i sprzedajesz je? - Powiedziała oskarżycielskim tonem, co trochę złamało mi serce - No i nie zapominajmy, że sypiasz z każdą dziewczyną, z którą masz okazję!
                Wiecie, co jest najgorsze? Ona ma rację. Ona ma kurwa rację.
                - Nie mów do mnie w ten sposób, Jazmyn! Wiem, że to co powiedziałaś to prawda, ale nie wiesz jak cholernie trudno jest dbać o rodzinę, kiedy nie ma się wystarczająco pieniędzy. Muszę szukać swoich sposobów, aby zdobyć pieniądze, okej? Nie jestem narkomanem i nie chcę, byś była taka, jak ja! - Byłem na granicy wybuchu.
                Musiałem kogoś uderzyć, ale nie mogła to być moja siostra, więc uderzyłem w ścianę. Jazmyn drgnęła, a kiedy spojrzałem na nią zobaczyłem, że płacze.
                - Cholera. Jazzy, nie płacz - Świetnie, teraz moja siostra się mnie boi.
                - Nie dotykaj mnie Justin - Wyszeptała między szlochem.
                - Jazzy, przepraszam okej? Spójrz na mnie - Uniosłem jej podbródek i otarłem łzy, które wypływały z jej oczu - Kocham Cię i chcę, byś była bezpieczna - Wyjaśniłem znacznie spokojniejszym tonem.
                - Wiem - Pociągnęła nosem - Proszę, pozwól mi iść z przyjaciółmi. Nic się nie stanie, chłopcy będą mnie pilnować.
                Zaśmiałem się ironicznie.
                - Jazzy, jestem chłopakiem, wiem jak się zachowujemy. Oni prawdopodobnie chcą Cię upić, a potem przelecieć.
                - Nie jestem głupia Justin, ja nie piję - Błagała - I nie mam nawet fałszywego dowodu.
                - Oboje wiemy, że tutaj go nie trzeba - To prawda. W Nowym Jorku można pić od dwudziestu jeden lat, ale jak pójdziesz do jakiegokolwiek klubu na Bronx'ie, wpuszczą Cię nawet, jak masz dwanaście lat. To jest chore.
                - Proszę, Justin. Obiecuję, że nie będę pić - Zrobiła minę szczeniaczka i nie mogłem powiedzieć "nie" - I przebiorę się.
                - Dobra - Powiedziałem, przeciągając "o" - Ale masz być w domu przed północą.
                - Dziękuję! - Pisnęła, przytulając mnie mocno.
                Roześmiałem się i również ją przytuliłem, całując w policzek. Zanim opuściła mój pokój, powiedziała.
                - Och i Justin, ja też Cię kocham - Uśmiechnęła się, co odwzajemniłem.
                Wkrótce w drzwiach pojawiła się kolejna postać, tylko mniejsza.
                - Justin? - Powiedział Jaxon swoim słodkim głosem.
                - Hej dzieciaku - Przyklęknąłem, by go przytulić.
                - Dlaczego krzyczałeś? - Zapytał zmartwionym głosem.
                - Twoja siostra i ja dyskutowaliśmy, ale już jest wszystko w porządku - Zapewniłem go, mierzwiąc jego krótkie blond włosy.
                Skinął lekko głową.
                - Chcesz, żebym zaniósł Cię do łóżka? - Zaproponowałem z delikatnym uśmiechem.
                Ponownie skinął głową, więc go podniosłem.
                - Urosłeś, Jaxo. Ledwo mogę Cię utrzymać - Skrzywiłem się z wysiłku, a on zachichotał.
                Położyłem go w łóżku, przykrywając jego ciało kołdrą, po czym pocałowałem go w czoło i szepnąłem "dobranoc". Zamknąłem drzwi i udałem się z powrotem do swojego pokoju.
                Wyjąłem z szafy dresy i wziąłem szybki prysznic, by pozbyć się całego stresu. Następnie podszedłem do swojego okna i otworzyłem je pozwalając, by chłodne nocne powietrze uderzyło w moją nagą klatkę piersiową. Był październik, więc z każdym dniem było chłodniej, w oczekiwaniu na zimę. Nienawidzę zimy.
                Sięgnąłem po telefon i przewijałem w dół moją listę kontaktów, zatrzymując się na jednym. Napisałem wiadomość i wysłałem ją.

Dotarłaś bezpiecznie do domu, Księżniczko?

                Zdałem sobie sprawę, że nie paliłem przez całe popołudnie, więc poszukałem swojej paczki i wsunąłem jednego papierosa pomiędzy wargi. Przysunąłem prawą rękę do ust, by uchronić papierosa od wiatru, a lewą go odpaliłem. Zaciągnąłem się mocno, po czym powoli wypuściłem dym, tworząc kółka. Tyson nauczył mnie tego, kiedy mieliśmy siedemnaście lat.
Wtedy mój telefon zapiszczał, sygnalizując nową wiadomość.

Tak. Prawie zostałam zgwałcona, ale uciekłam. Musiałam kłamać moim rodzicom i to wszystko Twoja wina.

                Zachichotałem. Muszę przyznać, że to dość dziwne, że nic jej się jeszcze tu nie stało. To znaczy, ładna dziewczyna z ładnym samochodem w takiej dzielnicy. To musiało zakończyć się tragicznie. Ale cieszę się, że jest bezpieczna. Nie dlatego, że mi na niej zależy, ale nie chodzę dookoła, życząc ludziom śmierci.. Napisałem odpowiedź i wysłałem.

Lubisz przesadzać... Uwaga, mamy tutaj twardziela. Nie moja wina, że chciałaś spędzić ze mną więcej czasu;)

                Pewnie jest teraz sfrustrowana. Zaśmiałem się w duchu i czekałem na jej odpowiedź.

Nieważne Bieber, nie pochlebiaj sobie. Ja tylko starałam się być miła, a teraz rodzice mnie uziemią.

                Ona mówi poważnie? Zamierzają ją uziemić, bo wróciła do domu o dziesiątej? Czym oni są? Sierżantami?

Wiesz, że mnie pragniesz;) Uziemili Cię za to? Musisz być w domu przed piątą, czy co?

                Uśmiechnąłem się łobuzersko, zadowolony ze swojej odpowiedzi.

Jeśli to sprawi, że poczujesz się lepiej... To nie Twój interes.

                Uuu, ta dziewczyna potrafi być totalną suką, kiedy chce. To zabawne, bo odkąd ją poznałem, nie słyszałem, aby przeklinała.

Mogę pomyśleć o pewnych rzeczach, które sprawią, że poczuję się lepiej... Widzę, że jesteś dziś zadziorna;)

                Mogłem wyobrazić sobie jej twarz w tej chwili. Prawdopodobnie pomyślała, że jestem dupkiem. Nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. Zobaczmy jej odpowiedź.

Dobranoc Justin.

                Zaśmiałem się. Biedna dziewczyna jest taka niewinna. Założę się, że jej głupi chłopak nawet nie wie, jak flirtować z dziewczyną.Wyglądał jak totalny pedał, gdy go zobaczyłem. Z tymi swoimi drogimi brzydkimi ubraniami, z blond mopem na głowie, przez co wygląda jak dziecko i z tymi swoimi głupimi niebieskimi oczami. Nie wiem, co dziewczyny widzą w chłopakach takich, jak on. Poważnie, jaka jest najbardziej ekscytująca rzecz,którą on może zrobić? Zabrać na kolację do Ritz? Jego twarz krzyczy nudą. A po wyrazie twarzy Brooklyn, kiedy powiedział, że jest z tą dziewczyną w samochodzie (której imienia nie pamiętam), mógł być oszustem. Koleś, jeśli nie chcesz być tylko z jedną dziewczyną, to nie bądź w związku, zamiast grać na dwa fronty. Nawet nie wiem, czemu tyle o tym myślę.
                Podczas gdy kończyłem swoją wewnętrzną przemowę, skończyłem też papierosa, więc zgasiłem go, ściskając go kciukiem i palcem wskazującym i wyrzuciłem peta przez okno, po czym je zamknąłem.
                Rozpaczliwie chciałem wyjść z przyjaciółmi i się zabawić, ale nie mogłem zostawić mojego brata samego. Jedyne co mogłem zrobić, to zadzwonić do Alejandry, ale nie byłem w nastroju na jej bzdury. Prawdopodobnie powiedziałaby "Nie zadzwoniłeś do mnie w tygodniu" albo "Tęskniłam, Justy" a ja nie mógłbym teraz tego znieść. Może Tyson ma rację i powinienem to wyjaśnić, że nic do niej nie czuję, bo ona wydaje się być we mnie zakochana. Co mogę powiedzieć? Trudno mi się oprzeć.
                Wszedłem pod kołdrę i po chwili zasnąłem.

_____________


NOWE TŁUMACZENIE - "NOT SAFE FOR WORK"
ZAPRASZAM

51 komentarzy:

  1. Niesamowite! Pomimo, że akcji nie jest aż tak wiele to bardzo przyjemnie się czytało. Ksywka 'Księżniczka' coraz bardziej mi się podoba xD
    Buziaki
    Candice xoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny jak zawsze. Ciekawe jaką karę wymyślą rodzice dla Brooklyn, hmm... W dodatku Justin jest taki kochany, opiekuje się rodzeństwem i w ogóle.
    Z niecierpliwością czekam na następny.
    Miłego tłumaczenia :)
    @luuvbieber

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny, Czekam na następny! @jenifer985

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny, czekam na następny! :)

    @MaGdA_JB

    OdpowiedzUsuń
  5. Księżniczka, to takie max słodkie, sdfghj. Justin jest taki kochany jeśli chodzi o rodzeństwo. A księżniczka się chyba zakochuje *.* @justsejswaggie

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam jak on ją nazywa Księżniczką...to jest takie słodkie!!
    @dangerous_696

    OdpowiedzUsuń
  7. cudowny rozdział bkjsdbjksda ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. matko matko matko "Mogę pomyśleć o pewnych rzeczach, które sprawią, że poczuję się lepiej... Widzę, że jesteś dziś zadziorna;)" avbiovoiufdsbvaovubviofubvoiu fangirling level hard
    niesamowita robota, czekam na next @wttfsbiebs

    OdpowiedzUsuń
  9. Wcale nie nudny! Szkoda, że tak szybko się to czyta. Świetnie by było, gdybyś dodała w tygodniu bo jestem mega ciekawa co dalej! <3 @ssoonjjaa

    OdpowiedzUsuń
  10. Hahaha, jak ja uwielbiam, kiedy oni się tak kłócą.♥ lovelovelove

    OdpowiedzUsuń
  11. JEZU, KOCHAM TO TŁUMACZENIE! *-* PODZIWIAM CIĘ ZA TO, ŻE TŁUMACZYSZ, SERIO. WSZYSTKO, CO MOGĘ POWIEDZIEĆ O ROZDZIALE TO: ASDFGHJKL *.* CHCĘ JUŻ KOLEJNY! :3 / @IamSkylar_69

    OdpowiedzUsuń
  12. ISHDJKSAHD GENIALNIE TŁUMACZYSZ! / http://eyes-your-eyes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. oooo awwwww *0* zdecydowanie za krótki ten rozdział...
    Kocham, kocham, kocham <333
    @_Larry_Feels

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiesz co? tłumaczysz świetnie!
    Gdyby nie ty, nawet bym nie wiedziała, że istnieje takie opowiadanie...
    Każdy może znać angielski, ale nie każdy może i umie tak świetnie tłumaczyć.
    Dziękuję, że to tłumaczysz ;3
    @nuitblanche9

    OdpowiedzUsuń
  15. Ich rozmowa przes smsy byla cudowna gfbgbngfbajdhsggfdhgfdfd. nie oge sie doczekac nowego rozdzialu i po cichu licze ze uda Ci sie dodac go w tygodniu :) xxx

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wytrztmamt tygodnia :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudoooooooooooo ♥
    @Danger12345678

    OdpowiedzUsuń
  18. Suuper.! Świetnie tłumaczysz. ;33 Może nie dzieje się tu nic specjalnego, ale to ich sms'owanie było słoooodkie. xd sama się do sb uśmiechałam jak to czytałam. Oni muszą być razem. Tak do siebie pasują.! <3 Szkoda, że (chyba) trzeba będzie czekać tak długo na nn. No ale nic, mam nadzieję, że znajdziesz czas w tygodniu i dodasz. Nie mogę się już doczekać, zwłaszcza, że napisałaś, że będzie się działo... ;33 @69_danger

    OdpowiedzUsuń
  19. Bieber jest taki kochany w stosunku do rodzeństwa dlmckzmcmklzkl6xsclkzlks ♥

    OdpowiedzUsuń
  20. Wcale nie jest taki nudny. Nie wiem dlaczego ale mam wrażenie że kłamstwo Belli wyjdzie na jaw. Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetne to opowiadanie ♥ Super że wzięłaś się za jego tłumaczenie bo bardzo mi się podoba :)
    A co do tego rozdziału, to bardzo ciekawa rozmowa sms-owa pomięcy Justinem a Brook ;)
    W ogóle uwielbiam takiego Bad Boy Justina :P
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :)

    A i mogła byś mnie informować o nowych rozdziałach na twitterze : @TeleDul

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie jest aż taki nudny, ale czekam na takie w których będzie się więcej działo. Przestraszyłam się troche jak ten murzyn zapukał do szyby w jej aucie. Czekam na kolejny :) / @Justeliaa

    OdpowiedzUsuń
  23. <3 <3 <3 dodaj szybko!!! Nie mg się już doczekać :*****

    OdpowiedzUsuń
  24. aw ich rozmowa przez sms'y była świetna! grr, jaka zadziorna :D chciałabym żeby byli razem.. i chciałabym, żeby Jus rzucił te fajki, narkotyki i przestał pieprzyć się ze wszystkimi laskami, jak to powiedziała Jazzy. Chociaż muszę przyznać, że Justin palący papierosy to bardzo seksowna perspektywa... hahah :D czekam na kolejny! <3
    @kidrauhlovely

    OdpowiedzUsuń
  25. Wooo, jest coraz lepiej, a dopiero się rozkręca. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! <3

    Dziękuję KSIĘŻNICZKO xd
    Buziaki :)

    @aania46

    OdpowiedzUsuń
  26. zajebiste opowiadanie *o* jak możesz to informuj :)) @igotmyreddress

    OdpowiedzUsuń
  27. BOSKI BOSKI BOSKI !!!!!!!! < 333333
    Jesteś cudowna , uwielbiam Cie , wchodzę tu nawet 5 razy dziennie żeby sprawdzić czy nie ma kolejnego rozdziału

    OdpowiedzUsuń
  28. kfjdgyudhrfewdhsfuygdsfkudsgiufhds KOCHAM TOO ♥ Jest jakiś inny sposób dowiadywania sie o rozdziale bo ja nie mam TT a bardzo bym chciała być na bieżąco ?? Proszę odpowiedz , czekam . C:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę informować Cię np. na GG, albo na blogu :)

      Usuń
  29. uhsdaushaduisadhfewyaifhsadgiyfgyhfg <3 KOCHAM CIEBIE I TO OPOWIADANIE ! <333333333 DZIĘKUJE ŻE TŁUMACZYSZ :*

    OdpowiedzUsuń
  30. kocham to opowiadanie !!! : D ale ono wciąga , cholera . czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  31. To niesamowie, że pomimo tego, że zbyt dużo się w tym rozdziale nie dzieje jest on taki super i wgl nie przynudza. Ale taka już chyba jest aura tego opowiadania. Z niecierpliwością czekam na nn xoxo

    http://tlumaczenie-case55.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. Super! Czekam na następny! ~ @yo_amo_1D

    OdpowiedzUsuń
  33. @malinowyRaj :)

    OdpowiedzUsuń
  34. świetny <3 jeju, słodcy są haha ;) dawaj nowy <3

    OdpowiedzUsuń
  35. nie jest nudny ! jest boski *.*
    po prostu bqwednhqwauiedjqwed *O*
    oni są cudowni razem <33 chcę już kolejny !
    @kidrauhlismygod

    OdpowiedzUsuń
  36. Dziś przeczytałam wszystko... zajebiste to jest
    Mój tt @belieber_vv informuj mnie i dodsj jak najszybciej. Kc

    OdpowiedzUsuń
  37. Strasznie cudownie sie czyta jestes geniaaaalna, mozesz mnie informowac @DameBieber_

    OdpowiedzUsuń
  38. Przecudowane opowiadanie , możesz mnie informować? @ lovely_look1

    OdpowiedzUsuń
  39. When I initially commented I clicked the "Notify me when new comments are added" checkbox and now each time a comment is
    added I get three emails with the same comment.
    Is there any way you can remove people from that service?

    Appreciate it!

    Also visit my blog post :: smart circle directv

    OdpowiedzUsuń
  40. Thank you for the auspicious writeup. It in fact was a amusement account it.
    Look advanced to far added agreeable from you! By the way,
    how could we communicate?

    Here is my weblog; smart circle directv international

    OdpowiedzUsuń
  41. nominowałam Cię do The Versalite Blogger :3 ---------> http://techmelove.blogspot.com/2013/04/nominacja-d.html

    OdpowiedzUsuń
  42. Hey there, You have done an excellent job. I will certainly digg it and personally recommend
    to my friends. I'm sure they'll be benefited from this site.


    Here is my webpage - sameday service appliance repair Valrico

    OdpowiedzUsuń
  43. Cóż za ironia, Justin w opowiadaniu opisując Nate'a idealnie odwzorowuje swój aktualny wygląd :D

    OdpowiedzUsuń