8. Nervousness

Justin

                - Robi się ciemno - powiedziała Brooklyn patrząc na ciemniejące niebo na zewnątrz, zanim spojrzała na złoty zegarek Casio na swoim nadgarstku.
                - Która godzina? - Zapytałem, przygotowując się do wyjścia.
                - Ósma - poinformowała mnie.
                Nie mogę uwierzyć, że rozmawiałem z nią tutaj dłużej, niż dwie godziny. Szczerze mówiąc nie było tak źle. Brooklyn jest fajną osobą, z którą można spędzać czas, o ile nie decyduje się być wścibska, oczywiście.
                - Powinienem wracać do domu - wstałem, zabierając swoje rzeczy.
                To nie tak, że miałem godzinę policyjną, a nawet gdybym ją miał, to jest jeszcze wcześnie, ale mama jest już pewnie w domu i potrzebuję mojej pomocy z rodzeństwem.
                - Tak, ja też - również wstała i udaliśmy się do drzwi.
                Kawiarnię prawie zamykano, tylko kilka osób wciąż siedziało przy stolikach. Temperatura znacznie spadła, więc założyłem kurtkę. Brooklyn wyjęła z torebki czarny szalik i przewiązała go luźno wokół szyi.
                - Więc do zobaczenia w poniedziałek - powiedziałem niezręcznie, jedną ręką trzymając pasek gitary na ramieniu, a drugą wkładając do kieszeni spodni.
                - Pojedziesz metrem z tymi wszystkimi rzeczami? - Zapytała z nutką niedowierzania, wskazując dłonią na moje rzeczy.
                - Chciałem polecieć, ale zapomniałem z domu peleryny Supermana - zaśmiałem się kpiąco, powodując u niej słodki chichot.
                Czekajcie, co? Zapomnijcie, że to powiedziałem. Słowo "słodki" nie występuje w moim słowniku.
                - Głupek - uderzyła żartobliwie moje ramię, wciąż się śmiejąc.
                Przez chwilę nasze oczy się spotkały, a jej uśmiech zgasł, pozostawiając rozchylone usta. Zdałem sobie sprawę, że patrzyłem na nią, dopóki się nie odezwała, przez co oboje odwróciliśmy wzrok.
                - Wiesz, mogłabym cię podwieźć. Mieszkam tylko kilka przecznic stąd - wskazała palcem za siebie na ogromną aleję, gdzie kolorowe światła sklepów i restauracji były już włączone, co dawało miastu żywy klimat.
                - Nie, w porządku. Nie mam nic przeciwko podróży metrem - powiedziałem, idąc już w stronę najbliższej stacji metra. Powrót prawdopodobnie zajmie mi czterdzieści pięć minut. Jęknąłem w duchu.
                - A ja nie mam nic przeciwko, by cię podwieźć. Zaczynam lubić twoją okolicę - uśmiechnęła się ironicznie, na co się zaśmiałem.
                - Jesteś pewna? - Zapytałem, unosząc jedną brew.
                - Hmm... - Mruknęła, układając usta w dzióbek. - Tędy - poprowadziła mnie długą aleją.
                Czułem się trochę nie na miejscu, jakbym nigdy nie mógł należeć do strefy takiej, jak ta.
                - Musi być całkiem fajnie mieszkać tutaj, co? - Zapytałem, by nawiązać jakąś rozmowę.
                - Nie jest źle. Podoba mi się - wzruszyła ramionami. - Ale założę się, że nie jest nawet w połowie tak ekscytująca, jak twoja - spojrzała na mnie, ale od razu odwróciła wzrok, by to co wydarzyło się wcześniej już się nie powtórzyło.
                Lubię, jak robi się nieśmiała. Nie jest, jak reszta dziewczyn, które znam. Nie flirtuje cały czas i nie rzuca się na mnie, jak większość. Zdecydowanie jest córeczką tatusia, ale nie jest snobistyczna i nie osądza. Może jest zbyt elegancka i za bardzo przejmuje się błahymi rzeczami, jak moda lub makijaż i drogie rzeczy, ale nie mogę jej za to winić. Gdybym był bogaty, to pewnie miałbym dziesięć samochodów i ogromną kolekcję czapek i butów.
                - To mogę ci zagwarantować - zaśmiałem się, a ona roześmiała się cicho, chowając kosmyk włosów za ucho. Zauważyłem, że często to robi.
                Szliśmy, rozmawiając o jakiś nieistotnych sprawach i byłem wdzięczny, że nie wróciła do tematu moich "prac". Szczerze mówiąc była zbyt niewinna, jeśli nie miała pojęcia o tym, co robię i wolę, by tak zostało. W sumie znam ją dopiero trzy tygodnie, a ona najprawdopodobniej nie ma pojęcia o narkotykach i innych rzeczach.
                - To tutaj - powiedziała, zatrzymując się przy dużych drzwiach, które wyraźnie prowadziły do garażu.
                Budynek, który górował nad nami był wysoki na przynajmniej dwadzieścia pięter i kremowy z wieloma oknami, chociaż byliśmy na tyłach. Każda duża ulica Bronxu byłaby straszniejsza, niż to ale w porównaniu do innych ulic, po których spacerowaliśmy, ta była mała i brzydka. Były tu tylko drzwi do garażu, jedne z tych metalowych schodów awaryjnych pnących się po ścianie oraz kilka kontenerów i koszy na śmieci. Powiedzmy, że to nie najlepsza strona Manhattanu.
                Gdy tylko przeszliśmy przez duże automatyczne drzwi, Brooke zaświeciła światło, a ja zaczerpnąłem powietrza. Były tam samochody każdego rodzaju i koloru, starannie zaparkowane w rzędach, każdy z nich lepszy od poprzedniego.
                - Chcesz wiadro? Ślinisz się - Brooke prychnęła obok mnie. - Nigdy nie pomyślałam, że użyję tego zwrotu w odniesieniu do samochodów - usłyszałem jej mruknięcie, po czym pokręciła głową.
                Ale byłem zbyt zajęty, kontemplując piękno wokół mnie. Były tutaj Ferrari, Lamborghini, Porsche, BMW, Mercedesy i każdy drogi pojazd, jaki można było sobie wyobrazić. Gdyby moi kumple tutaj przyszli, nie byłoby ani jednego samochodu po ich wyjściu.
                W końcu zatrzymaliśmy się przed białym Audi Brooklyn. W porównaniu do reszty nie wyglądało tak wspaniale, choć nadal było fajne.
                - Myślisz, że ktoś by zauważył, gdybym ukradł jedno? - Zapytałem pół-żartem, pół-serio.
                - Ludzie tutaj kochają samochody bardziej, niż własne dzieci, więc myślę, że tak, poza tym tam są kamery - powiedziała, psując całą zabawę. Przysięgam, ta laska nie kuma mojego humoru.
                Rozglądałem się wokół siebie, biorąc pod uwagę każdy szczegół: lśniące farby, przyciemniane szyby, znaki firmowe... W tym samym czasie zacząłem liczyć w myślach ile dostałbym za jeden z takich elementów.
                - Idziesz czy nie? - Niepewny głos Brooklyn sprowadził mnie na ziemię. Stała przy drzwiach kierowcy i od razu do głowy wpadł mi pewien pomysł.
                - Brooke - zacząłem, idąc powoli ku niej.
                Jej twarz zmieniła się, jakby przewidując to, co chciałem powiedzieć, ale nie to, co miałem zamiar zrobić, by dostać to, czego chcę.
                - Nie - powiedziała surowo, ściskając kluczyki mocniej w dłoni.
                - No weź, pozwól mi prowadzić tylko ten jeden raz. Obiecuję, że będę ostrożny - powiedziałem cicho swoim przekonującym głosem i spojrzałem jej uwodzicielsko w oczy. To zawsze działa.
                Odwróciła wzrok, nie będąc w stanie wytrzymać mojego intensywnego spojrzenia. Zauważyłem, że to również na nią działa.
                - Nie - powtórzyła. - Czy ty w ogóle wiesz, jak prowadzić?
                - Odkąd skończyłem czternaście lat - oznajmiłem. Mój tata nauczył mnie jeździć swoim starym samochodem, ale auto zepsuło się, zanim byłem na tyle dorosły, by jeździć legalnie.
                - To nic nie znaczy. Chcę zobaczyć twoje prawo jazdy - wyciągnęła przed siebie dłoń, patrząc w sufit.
                Miała ten mądry wyraz twarzy, jakby nie spodziewała się, że takowe posiadam. Wyciągnąłem dokumenty z plecaka i położyłem na jej dłoni. Podczas, gdy ona je analizowała, otworzyłem tylne drzwi i zostawiłem swoje rzeczy na siedzeniu.
                Kiedy wróciłem, ona nadal przyglądała się moim dokumentom.
                - Jesteś pierwszą osobą, jaką widzę, która dobrze wygląda na zdjęciu paszportowym - wypaliła i natychmiast zakryła dłonią usta, kiedy uświadomiła sobie, co powiedziała.
                Zauważyłem, jak się rumieni zanim zgasły światła. Mogłem ją jeszcze zobaczyć, dzięki światłom awaryjnym. Uśmiechnąłem się do siebie, kiedy wziąłem dokumenty i umieściłem je w tylnej kieszeni spodni, zbliżając się do niej. Cofała się, ale po chwili jej plecy uderzyły w kolumnę. Miała przestraszony, ale zaintrygowany wyraz twarzy, zapewne zastanawiała się, co robię. Położyłem dłonie na kolumnie po obu stronach jej głowy, zostawiając ją w pułapce. Usłyszałem, jak przełyka ślinę.
                - C-co ty robisz? - Wyjąkała, unikając ponownie mojego wzroku.
                - Nie martw się, nie zgwałcę cię - trochę się rozluźniła.
                Czy ona naprawdę myśli, że zrobiłbym coś takiego? Mogę mieć każdą laskę, jaką chcę bez kiwnięcia palcem, poza tym to jest obrzydliwe. Zaśmiałem się i delikatnie chwyciłem jej policzek, by na mnie spojrzała. Przesuwała tęczówki w każdym możliwym kierunku, aby uciec od moich.
                - Dlaczego na mnie nie patrzysz? - Oblizałem usta i przyłapałem ją patrzącą na nie. Ha, mam ją.
                - Bo mnie denerwujesz - odetchnęła.
                Pochyliłem się bliżej jej ucha i szepnąłem.
                - Naprawdę? - Zbliżyłem się bardziej, do tego stopnia, że moja warga lekko dotknęła jej ucha - To cię denerwuje?
                Zadrżała i usłyszałem jak ponownie przełyka ślinę. Przesunąłem palcami po jej ramieniu, nie odsuwając ust od jej ucha, aż dotarłem do jej dłoni. Napięcie sprawiło, że rozluźniła uścisk, dając mi szansę wyrwania kluczy z jej dłoni. Kiedy były już w moim posiadaniu, odsunąłem się od niej. Miała oszołomiony wyraz twarzy i otworzyła usta, jakby chciała coś powiedzieć, ale nic z nich nie wyszło.
                - Dobrze wiedzieć, że tak na ciebie działam - mrugnąłem do niej, uśmiechając się i usiadłem w fotelu kierowcy. Włożyłem kluczyk do stacyjki.
                - Idziesz, czy nie? - Powiedziałem tak, jak ona wcześniej.
                Posłała mi mordercze spojrzenie od strony pasażera i wsiadła, trzaskając drzwiami.
                - Dupek - mruknęła, a ja pominąłem to milczeniem, bo szczerze mówiąc zasłużyłem na to.
                Przekręciłem kluczyk, uruchamiając silnik i sprawnie wyjechałam z parkingu.
                - Skoro ty prowadzisz, to ja wybieram muzykę - uśmiechnęła się.
                Westchnąłem z irytacją, psychicznie przygotowując się na najgorsze. Włączyła radio, a z głośników wydobyła się piosenka pop. Starałem się skupić tylko na drodze, by nie słyszeć irytujących dźwięków.
                - I want you back, I want you back, I want, I want you back - Brooke zaczęła śpiewać do muzyki, uniemożliwiając mi ignorowanie jej pisków.
                Zatrzymałem się na czerwonym świetle i spojrzałem na nią. Śpiewała z całego serca, poruszając głową w przód i w tył, a jej włosy latały w każdym możliwym kierunku. Zaczerwieniła się, kiedy zauważyła, że na nią patrzę.
                - Co? - Zawołała rozbawiona, ale nieco zawstydzona.
                - Czy zdajesz sobie sprawę, że śpiewasz jakbyś była pod prysznicem? Sama? - Zapytałem, nie mogąc powstrzymać śmiechu.
                - Zamknij się. Nie każdy może śpiewać tak dobrze jak ty, Bieber - powiedziała zirytowana, ale wiedziałem, że ma ochotę się roześmiać.
                - Myślałem, że mój pseudonim to Cudowny Chłopak - uniosłem brew i uśmiechnąłem się wiedząc, że to dla niej niezręczne.
                - Jest zielone, możesz jechać - odpowiedziała, wskazując na światła i unikając mojego wzroku.
                Przez resztę drogi nie odezwała się, nucąc tylko te okropne piosenki, które leciały w radiu, lecz nie śpiewała już na głos.
                - Ta muzyka to najgorsze gówno, jakie kiedykolwiek słyszałem - przyznałem, kiedy byliśmy już prawie pod moim domem.
                Sapnęła przerażona.
                - Nie waż się mówić tego ponownie. Nie wtedy, gdy jesteś w moim samochodzie.
                Zaśmiałem się.
                - Wiesz, że mógłbym go teraz łatwo ukraść - przybrałem poważny ton i spojrzałem na nią pokazując, że nie żartuję.
                - Ale nie zrobisz tego - powiedziała powoli i nieśmiało, jakby nie była pewna, że nie zrobiłbym tego.
                - Dlaczego tak myślisz? - Popatrzyłem na nią przez chwilę, a potem znów na ulicę.
                Teraz było zupełnie ciemno. Czułem się trochę źle z tym, że zostawię ją potem samą w samochodzie.
                - Jesteś moim przyjacielem - użyła odrażająco słodkiego głosu, przez co się zaśmiałem.
                - Naprawdę? Jesteśmy przyjaciółmi? - Zapytałem, rozbawiony naszą rozmową.
                - Nie, ale chcę mój samochód - wzruszyła ramionami.
                - Och, więc już nie jesteśmy przyjaciółmi? - Udałem urażonego, przykładając dłoń do piersi. - To zabolało. Właśnie tutaj - nadąsałem się, wskazując na swoje serce.
                Zachichotała.
                - Aw, kiedy się dąsasz jesteś taki sło... - Ucięła w pół słowa, zanim powiedziała słodki. - Fajny. Chodziło mi o to, że jesteś taki fajny - Uratowała się.
                To nie tak, że naprawdę chciałem ją za to skrzywdzić - właściwie uważałem, że to słodkie. Przestań używać tego słowa Justin! - ale zabawnie jest widzieć ją przestraszoną. Zaśmiałem się.
                - Też jesteś bardzo fajna - posłałem jej figlarny uśmiech.
                Po chwili ciszy odezwała się.
                - Justin, co to jest? - Wskazała na znak, na którym było napisane "Biuro Pomocy Społecznej"
                - Och, to takie miejsce, gdzie pomagają ludziom z okolicy. Na przykład opiekują się małymi dziećmi, gdy ich rodzice nie mogą lub dają jedzenie bezdomnym. Można im przekazywać darowizny, albo jedzenie albo też ubrania. Och i pomagają też młodym kobietom w ciąży i narkomanom - wyjaśniłem.
                Skinęła głowa.
                - To... Miłe.
                Między nami zapadła cisza, kiedy dotarłem do domu. Zatrzymałem samochód i spojrzałem na Brooklyn, która już patrzyła na mnie.
                - Jesteś mi winien kawę - przypomniała mi, odpinając pasy i obracając się na fotelu twarzą do mnie.
                - Racja - również odpiąłem pasy. - Może dasz mi swój numer, to napiszę ci kiedy znajdę dla ciebie czas w moim zajętym życiu.
                Zachichotała.
                - Jesteś głupi - uśmiechnąłem się. - Ale daj mi swój telefon - wyciągnęła rękę.
                Podałem jej swojego iPhone'a, a ona wpisała numer.
                - Proszę bardzo - podała mi z powrotem.
                - Sexy Brooke? - Zapytałem, czytając nazwę jaką się podpisała.
                Skinęła głową.
                - Tylko stwierdzam fakty.
                Roześmiałem się.
                - I podobno to ja jestem ten pewny siebie.
                Śmiech stopniowo ucichł, po raz kolejny pozostawiając nas w ciszy.
                - Powinnam już iść, mama mnie zabije - czerwone liczby na przodzie samochodu wskazywały godzinę dziewiątą.
                - Tak, powinnaś - zgodziłem się, zabierając swoje rzeczy z tylnego siedzenia i wychodząc z samochodu. Ulica była pusta.
                Brooke przeszła na fotel kierowcy, a ja stanąłem na zewnątrz czekając, aż odsunie szybę. Kiedy to zrobiła podziękowałem jej.
                - Dzięki za podwiezienie, księżniczko - oparłem łokcie na ramie okna.
                Ona nadal się rumieni, gdy ją tak nazywam. Słodkie.
                - W sumie, to sam się podwiozłeś - prychnęła.
                - Cóż, dziękuję, że pozwoliłaś mi prowadzić - poprawiłem się, przewracając figlarnie oczami.
                - A miałam inne wyjście? - Uniosła brwi.
                - Dotarliśmy tu bezpiecznie, prawda? - Uśmiechnąłem się do niej porozumiewawczo, na co uśmiechnęła się przelotnie, nie mogąc zaprzeczyć.
                Pochyliłem się i cmoknąłem jej policzek w pobliżu jej ust, ale nie dotykając ich. Poczułem ciepło jej skóry kiedy to zrobiłem, uśmiechając się z satysfakcją.
                - Bądź ostrożna.
                - Dobrze - odpowiedziała, a ja ruszyłem w stronę drzwi.
                Ale zanim tam dotarłem krzyknąłem, upewniając się, że mnie słyszy.
                - Tak w ogóle, to podobają mi się twoje perfumy!
                Ostatnią rzeczą, jaką usłyszałem był jej uroczy chichot, zanim przekroczyłem próg mojego domu. Dlaczego teraz myślę o słodkich i uroczych rzeczach? Co ta dziewczyna ze mną robi?


_____________




72 komentarze:

  1. @Oliwiababes :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sory pomylilo mi sie @Oliwiaababes :) teraz dobrze :p

      Usuń
  2. Jesteś wielka, że znalazłaś czas w tygodniu ! Z całego serca ci dziękuję : ) Mam nadzieję, że szybko dodasz kolejny ;** Trzymaj się ! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku, jakie to słodkie! *,* Aww, chcę więcej! Brook dobrze wpływa na Jusa. On jest taki uroczy, wie co zrobić, żeby ją do czegoś przekonać. Aww <3
    @kidrauhlovely

    OdpowiedzUsuń
  4. sdfjgreyfuyer jest świetne <3
    jacy oni są słodcy :D

    możesz mnie informować? @polly325

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest świetne nie mogę doczekać się następnego :D

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest świetne nie mogę doczekać się następnego :D

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest takie mdiufwehfdweuydewnwuudsfsxndc!
    Szybko następny kobiettoo xd ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Aww. Slodcy sa :))
    Czekam na ich pierwszy pocalunek ;))
    Dziekujemy, ze znalazlas czas! :)
    Czekam na kolejne ;)
    -@andzelikaab

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakie to słoooodkie <3
    Czekam na nastepny ; )

    OdpowiedzUsuń
  10. Pomijając już, że rozdział jest cudowny chciałabym Ci baaaaaardzo podziękować za to, że tłumaczysz. Mój angielski ogranicza się do dialogów i łóżkowych scen, więc sama widzisz hahah. : ) Nie chciałabym, żebyś była pod jakąś presją.. dodawaj rozdziały, co tyle, co ile Ci pasuje, zawsze będziemy Ci wdzięczni, za to że tłumaczysz dla nas najlepsze (moim zdaniem) opowiadanie z Justinem. Jeszcze raz bardzo dziękuję i kocham Cię. < 3

    OdpowiedzUsuń
  11. zdecydowanie są uroczy! awwwww
    Justin jest taki kochany!
    Fajnie, że dodałaś szybciej niż planowałaś! : )
    @threadofsilence

    OdpowiedzUsuń
  12. jacy oni są słodcy bjksdbjks.
    cudowny rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Teraz już jestem pewna, że jestem od tego uzależniona *.*

    OdpowiedzUsuń
  14. oni są przeeesłodcy. *.* oh, wreszcie sie cos miedzy nimi dzieje. I rozdział cały o nich. ^^ Super tłumaczysz, cieszę się, że znalazłas czas żeby wstawić rozdział. ;3 czekam z niecierpliwością na nn. ;)) @69_danger

    OdpowiedzUsuń
  15. Boże, jaki on jest słodki asdfghjkl *_* ZAJEBISTY ROZDZIAŁ OMFG. dziękuje Ci że tłumaczysz ♥ Kocham Cie ♥ @KamilaLovesJB :*

    OdpowiedzUsuń
  16. omg. ta akcja w garażu asdfgfdssdfghgf. no i w końcu zaczyna się między nimi coś dziać! :)
    @xKlauudia

    OdpowiedzUsuń
  17. bardzo proszę o powiadamianie mnie o nowych rozdziałach {@BieberFactsPLN}
    jesteś wielka za te tłumaczenie, to zawsze było moim ulubionym opowiadaniem, zaraz po Dangerze. fajnie jest przeczytać to w końcu po polsku:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mega <3 @oleczkaaa101

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziekuje, ze znalazlas czas aby dodac w tygodniu rozdzial. ;) Co do samego rozdzialu jest swietny. ;))

    OdpowiedzUsuń
  20. oni są... SŁODCY :)
    Świetny ten rozdział, taki ... dlaczego teraz jedynym słowem które przychodzi mi do głowy jest 'słodki'? xd
    Coraz bardziej się rozkręca, ciekawa jestem co dalej :D

    Dziękuję że nie kazałaś nam czekać do soboty. Buziaki xx

    @aania46

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale oni są słodcy. Kurdę użyłam słowo "słodki" ojj a Justin tego nie lubi...
    @dangerous_696

    OdpowiedzUsuń
  22. Awwwwww... *.* słodcy są!!! Czekam na nn! ;***

    OdpowiedzUsuń
  23. ONI. SĄ. IDEALNI. RAZEM. AWWWWWWWW
    dziękuję, że tłumaczysz! <3

    OdpowiedzUsuń
  24. dzięki że to tłumaczysz :* jedno z moich ulubionych *.* @Pecia_TW

    OdpowiedzUsuń
  25. powiedziałabym że są słodcy, ale boje się Biebera xdd skoro nie lubi tego słowa :D
    ale rozdział świeny :)

    OdpowiedzUsuń
  26. oni sa bardzoooo slodcy *.* jestem ciekawa co bedzie dalej wiec czekam na kolejny <3 @ewelina9757

    OdpowiedzUsuń
  27. Jaki cudowny rozdzial *.* Mozesz mnie informowac na tt @Nikosiaczek ?

    OdpowiedzUsuń
  28. Są uroczy, żeby nie używać słowa Słodcy :) Dodawaj daalej *___* / @Justeliaa

    OdpowiedzUsuń
  29. asdfghjk oni są tacy słodcy *___*
    Możesz mnie informować na TT? @NakedBieberauhl

    OdpowiedzUsuń
  30. omfg oni są tacy uroczy, żeby już nie powiedzieć słodcy! hah. dziękuje, że jest dzisiaj a nie w sobotę. :* @dajmibit

    OdpowiedzUsuń
  31. Oni są tacy słodcy, awww *.* @justsejswaggie

    OdpowiedzUsuń
  32. Blagam informuj mnie na TT @IncludeBieber to opowiadanie jest niesamowite!! Juz chce kolejny rozdzial <3

    OdpowiedzUsuń
  33. Aww.;3 jakie to jest słodkie! Domagam się więcej! Czekam z niecierpliwością na kolejny.
    Buziaki,
    Candice xoxo

    OdpowiedzUsuń
  34. Awww. Jakie sło.. Fajne! Czekam na następny! <3 ~ @yo_amo_1D

    OdpowiedzUsuń
  35. awww, słodziaky. i jeszcze jak on z nią tak w tym garażu *___* ommomomomom, czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  36. awww jakie słodkie momenty <3
    Czekam na kolejny (:

    OdpowiedzUsuń
  37. Kocham ich ♥ i tak wgl to super tłumaczysz. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  38. Cudowny rozdział. Są przecudowni. Chciałabym być informowana @xmoooments

    OdpowiedzUsuń
  39. jejciu oni są cudni *-* jejku, i ta akcja w garażu i ten pocałunek w policzek ksndcfksnfcksnkcfkskdfcn ♥

    OdpowiedzUsuń
  40. omg, już nie mogę doczekać się ich pierwszego pocałunku ♥

    OdpowiedzUsuń
  41. Kocham to... *.* <3 Zajebiste! Czekam na następny :D
    @bialekjustyna :)

    OdpowiedzUsuń
  42. N I E S A M O W I T E ! *_*
    DZIĘKUJĘ, ŻE TŁUMACZYSZ.
    KOCHAM CIĘ !
    TO JEST LEPSZE OD DANGERA !

    OdpowiedzUsuń
  43. dzisiaj zaczęłam czytać to opowiadanie, jest świetne! nie mogę sie doczekać kolejny rozdziału! jeeeeejkuuuu! *_* jeśli możesz poinformuj mnie o nowym @kejti _ ;) xx

    OdpowiedzUsuń
  44. ONI SĄ MEGA UROCZY, UWIELBIAM ICH, JUSTIN JEST TAKI ADSKGHKDYJEZDFH BOŻE KOCHAM TO <3

    OdpowiedzUsuń
  45. Super blog! Mogłabys mnie informować ? @secuteJDB

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja chcę być informowana. @ssoonjjaa

    OdpowiedzUsuń
  47. jejciu ! <3 jaki on słodki ! *.*

    OdpowiedzUsuń
  48. Urocze *.* Awwww <3 Czekam na NN :*

    OdpowiedzUsuń
  49. Uwielbiam to opowiadanie <3 A ten rozdział mmmm <3
    Mam wgl pytanie to ty tłumaczyłaś Million Dollar Baby? Będzie kontynuacja?

    OdpowiedzUsuń
  50. o jejku jejku jejku ! to opowiadanie jest genialne ! serio. możesz informować mnie na twitterze? username: shirtbiebss c:

    OdpowiedzUsuń
  51. Cuuuudo ! Jejku dodaj coś szybko *.*

    OdpowiedzUsuń
  52. cudne tłumaczenie <3 dodaj szybko kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Informuj mnie :) @irresistible_66

    OdpowiedzUsuń
  54. Rozdział świetny <3 taki zadziorny ale kochany :D dzięki, że tłumaczysz ;)

    OdpowiedzUsuń
  55. Oni nie są uroczy :D Oni są SŁODCY *.*

    OdpowiedzUsuń
  56. jkdsfhsdgfhjsdfhsf
    @aananasek

    OdpowiedzUsuń
  57. Aww jacy oni slodcy, kocham Justina i jestem bardzo podobna to Brooklyn ;)

    OdpowiedzUsuń
  58. Świetnie tłumaczysz i dziękuje Ci za to <3 Dzisiaj się dowiedziałam o tym opowiadaniu i jest wciągające. Powodzenia w dalszym tłumaczeniu kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  59. @SandraSwaggy :)

    OdpowiedzUsuń
  60. @Wiktoria_2708 prosze o informowanie !! fajny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  61. Aaaaa,Justin jest taki słodki! Czytam dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  62. Justin to słodziak kocham to opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  63. Awwww jakie to było słodkie :)
    Najlepsza akcja w garażu <3

    OdpowiedzUsuń
  64. oooooooooooooooooooooooo , jakie to słodkie *-* hahaha /aleksandrabrooks

    OdpowiedzUsuń