4. Nicknames

Brooklyn

                - Ryan, na litość boską! Pytam ostatni raz, powiesz mi w końcu, czy nie? - Krzyknęłam, śledząc Ryana, który chodził po domu, oddychając ciężko i kilkakrotnie przeczesując swoje brązowe włosy.
                Podczas całej półgodzinnej  podróży do domu Ryan nie odezwał się ani słowem, a ja umierałam z ciekawości, chcąc wiedzieć, skąd zna Justina i co się między nimi wydarzyło, że jest teraz taki wściekły. Jęknęłam w duchu, kiedy udał się do swojego pokoju i zatrzasnął drzwi.
                - Ryan powiedz mi! Chcę wiedzieć! Zasługuję na to, by wiedzieć! - Krzyknęłam, uderzając pięścią z całej siły w drzwi.
                - Odejdź, Brooklyn! Nie mogę ci powiedzieć - odkrzyknął z drugiej strony drzwi.
                - Ugh! - Tupnęłam w furii nogą w podłogę, jak mała dziewczynka.
                Nienawidzę mojego brata. Jak mam się teraz dowiedzieć? Przecież nie mogę iść i zapytać Justina. Poszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko, biorąc telefon i logując się na Twitterze.

@BellaBrooke: Ugh. Nienawidzę mojego brata

                Dziecinne, wiem. Ale mam nadzieję, że Ryan to zobaczy. Chwilę później usłyszałam pukanie do drzwi.
                - Wejdź! - Krzyknęłam, siadając po turecku na łóżku i odkładając mojego białego iPhone'a na biurko.
                Głowa Ryana wyjrzała przez lekko uchylone drzwi, przez co się zaśmiałam. Po chwili wszedł do pokoju, siadając u stóp mojego łóżka. Wyglądał teraz o wiele spokojniej, więc zanotowałam w myślach by go nie denerwować.
                - Widzisz Brooke, naprawdę chcę ci powiedzieć co się stało, ale nie mogę, więc musisz mi zaufać. Trzymaj się z dala od tego chłopaka. Kłopoty to jego drugie imię - powiedział szczerze.
                - Ale dlaczego nie możesz mi powiedzieć? - Jęknęłam ściskając między ramionami poduszkę. Nie wątpię, że Justin jest typowym "bad boy'em", nawet tak wygląda, ale co on takiego złego zrobił?
                - Bo to jest niebezpieczne, a ja nie chcę narażać cię na niebezpieczeństwo - co za wyjaśnienie...
                - Jak miałabym być w niebezpieczeństwie? Obiecuję, że nikomu nie powiem - zrobiłam twarz szczeniaczka, wysuwając dolną wargę.
                - Nie o to chodzi, Brooklyn. Lepiej się w to nie mieszaj. Nie zbliżaj się do tego kolesia, dobrze? Musisz mi to obiecać - utkwił we mnie swoje spojrzenie, a ja nie byłam w stanie mu tego obiecać. Justin mnie intrygował i chciałam się dowiedzieć jeszcze więcej o jego tajemniczym życiu. Plus, widywałabym go dość regularnie, kiedy odbierałabym Tommy'ego z treningu.
                - O-obiecuję - mruknęłam, spoglądając na moje skrzyżowane palce. Tak, okłamałam swojego brata i nie czuję się z tym dobrze, ale nie mogę obiecywać czegoś, czego nie będę w stanie dotrzymać.
                - Dobrze - zbliżył się i pocałował mnie w czoło, czego nigdy wcześniej nie robił. To było fajne. - Kocham cię, siostra.
                - Też cię kocham - uśmiechnęłam się i zamknęłam za nim drzwi.

**

                - Cieszę się, że tam nie wróciłaś, Bella. Myślałam, że moja najlepsza przyjaciółka oszalała - zachichotała Natasha, starając się utrzymać wszystkie torby, które wisiały na jej ramieniu.
                Byłyśmy na zakupach całe popołudnie, a ja dopiero kupiłam buty i kurtkę, podczas gdy Natasha najprawdopodobniej swój cały dzienny limit na karcie kredytowej. Nie, żeby to miało jakieś znaczenie, bo jej rodzina jest obrzydliwie bogata, więc wydanie dwóch i pół tysiąca dolarów w jeden dzień nie było u niej nowością. Postanowiłam zmienić temat, bo miałam już serdecznie dość tego, że każdy mówił mi, by nie jeździć do Bronx. Czy nie wiecie, że mówiąc nastolatkowi, by czegoś nie robił, on będzie chciał to zrobić? Cóż, bądźcie ostrożni. Teraz nie zamierzam tam wracać, ale kto wie, może później?
                - Więc chcesz usłyszeć o mnie i Nacie? - Zapytałam i poczułam, jak uśmiecham się, jak głupia na samą myśl o tym.
                Jej wyraz twarzy drastycznie zmienił się w grymas, ale szybko został on zastąpiony fałszywym uśmiechem.
                - Jasne.
                - No cóż, zaprosił mnie na randkę i świetnie się bawiliśmy. Był takim dżentelmenem - westchnęłam zadowolona. - I zgadnij co jeszcze - powiedziałam, zatrzymując się i spoglądając na nią?
                - Co? - Z jej twarzy nie zniknął ten fałszywy uśmiech, ale mimo to kontynuowałam.
                - Pocałował mnie! - Pisnęłam.
                - Czekaj, mówimy o Nacie Hallbercie? - Zapytała. Wyczułam trochę irytacji w jej głosie, lecz to zignorowałam.
                Skinęłam głową, a uśmiech nie znikał z mojej twarzy ani na chwilę.
                - Dlaczego nie powiedziałaś mi wcześniej? - Zapiszczała razem ze mną.
                - Cóż, nie mogłam trafić na odpowiedni moment - kiedy skończyłabyś mówić o sobie i ja mogłabym wtrącić swoje trzy grosze. Tak, to zła strona Natashy. Potrafi spędzić wiele godzin na mówieniu tylko o sobie, nie pytając nawet jak się masz.
                - Cieszę się razem z tobą! Jesteście już parą? - Zapytała, jakby nie miała nic przeciwko, ale i tak wiem, że miała. Powód jest nieznany, bo nigdy nie interesowała się jakoś szczególnie Natem, więc nie ma mowy, by była zazdrosna.
                - Myślę, że jeszcze jest za wcześnie by tak to nazwać, ale... - Zrobiłam pauzę. - Jesteśmy na dobrej drodze - promieniałam.
                - Świetnie!

**

                Jeden sygnał.
                Drugi.
                Trzeci.
                - Bella! - Głos Kelsey odbił się echem przez telefon.
                - Cześć Kels! Zastanawiałam się czy chciałabyś może przyjść na pierwszy mecz piłki nożnej Tommy'ego? - Powiedziałam przygryzając wargę i czekałam na jej odpowiedź.
                - A dlaczego miałabym chcieć iść? To znaczy, kocham spędzać z tobą czas, ale widok biegających za piłką siedmiolatków nie jest moim ulubionym zajęciem.
                Zaśmiałam się.
                - Justin tam będzie.
                - Justin, czyli Cudowny Chłopak? - Krzyknęła, przez co wzdrygnęłam się i odsunęłam telefon od ucha.
                - Ten sam - uśmiechnęłam się, wiedząc, że już ją mam.
                - Okej, możesz po mnie przyjechać o... Wtedy, kiedy to jest - powiedziała podekscytowana. Niemal widziałam ją skaczącą po pokoju.
                - Będę u ciebie za godzinę - rozłączyłam się i poszłam się przygotować.
                Zobaczmy. Co by ubrać na ta okazję? Będę siedziała na brudnej ławce, podczas gdy ludzie wokół będą jedli i pili, co oznacza, że czasem mogę dostać rzucanym przez nich jedzeniem. Ale mogą tam być również jacyś przystojni chłopcy. Nie, żebym pomyślała teraz o Justinie.
                Włożyłam dżinsowe szorty i czerwoną koszulkę z rękawem trzy czwarte, bo to był kolor drużyny Tommy'ego. Ubrałam czarne balerinki i związałam włosy w wysoki kucyk. Po tym zrobiłam makijaż, wzięłam kluczyki, telefon i włożyłam je do czarnej torebki.
                - Mamo, jadę po Kelsey, do zobaczenia na meczu - krzyknęłam do mamy, która kiwnęła głową z kuchni.
                - Dobrze kochanie, uważaj na siebie! - Odkrzyknęła.

**

                - Widzisz gdzieś moich rodziców i braci? - Zapytałam Kelsey, stojąc na palcach i próbując znaleźć rodzinę w morzu osób, które siedziały na trybunach. Jak na mecz dzieciaków, było tłoczno.
                - Nie są przypadkiem tam? - Wskazała na grupę osób siedzącą w trzecim rzędzie.
                - Ach, tak - skinęłam głową i pociągnęłam ją do miejsca, w którym siedzieli.
                - Cześć dziewczyny, mamy dla was dwa wolne miejsca - przywitał nas mój tata.
                - Dziękujemy, panie Reed - powiedziała grzecznie Kelsey.
                - Ile razy mam ci mówić, byś mówiła mi Matt? - Tata powiedział żartobliwie. Moi rodzice uwielbiali Kelsey i znali ją, odkąd byłyśmy w przedszkolu, więc prawie całe moje życie. Ale ona wciąż czuła się onieśmielona przy moim tacie, bo jest policjantem i mówiła do niego panie Reed.
                - Przepraszam, Matt - powiedziała Kelsey z lekkim uśmiechem.
                Zaśmialiśmy się wszyscy i usiedliśmy na ławce, która jak przewidywałam była brudna.
                - Cholera, moje szorty się ubrudzą - Kelsey wierciła się na siedzeniu, próbując znaleźć takie miejsce, by jej spodenki nie poplamiły się za bardzo.
                - Jak mogłaś ubrać coś białego w miejscu takim, jak to? Głuptasie - wyśmiałam ją, trącając ją żartobliwie ramieniem.
                - Zamknij się - oddała mi. - Musiałam wyglądać dobrze dla Justina - poruszyła zabawnie brwiami.
                - Cicho - położyłam dłoń na jej ustach. - Nie wymawiaj jego imienia, mój brat tu jest!
                - A to ma znaczenie, bo... - Urwała, kiedy położyłam dłoń z powrotem na kolanie.
                - To długa historia, opowiem ci później. Wystarczy, że będziemy używać jego pseudonimu - wyjaśniłam, a ona skinęła głową, choć wciąż wyglądała tak, jakby chciała usłyszeć tą historię.
                - Skoro mowa o Cudownym Chłopaku, to gdzie on jest? - Zapytała, przez co rozejrzałam się po tłumie, szukając go.
                Justin był w pierwszym rzędzie, kilka miejsc w lewo od nas, na głowie miał niebieską czapkę i siedział z jakimś chłopakiem. Jego twarz była znajoma, może był jednym z tych kolesi, którzy stali z Justinem, kiedy ujrzałam go po raz pierwszy? Zastanawiałam się, czy jego rodzice również przyszli obejrzeć mecz Jaxona, lecz obok niego siedziały dwie chichoczące dziewczyny w wieku około piętnastu lat.
                - To ten w niebieskiej czapce - wskazałam na niego szepcząc, by nie usłyszała mnie moja rodzina.
                Nagle poczułam rękę Kelsey chwytającą moje udo i wbijającą w nie paznokcie.
                - Ał, ał, Kels! Co do cholery? - Szepnęłam głośno, próbując odciągnąć jej dłoń od siebie.
                - O mój Boże! Przepraszam, Bels ale czy ty go widziałaś? On jest bogiem seksu! - Zawołała z szeroko otwartymi oczami, przez co zakryłam jej usta po raz kolejny. Rozejrzałam się po ludziach, którzy mogli ewentualnie nas usłyszeć, ale wszyscy byli skoncentrowani na grze, która właśnie się rozpoczęła.
                - Wiem, ale zamknij się, dobrze? - Skarciłam ją. Przeniosłam wzrok z powrotem na mecz i dostrzegłam, że Tommy do mnie macha.
                Odmachałam mu i uśmiechnęłam się, unosząc w górę kciuki. Moje oczy mimowolnie skupiły się na Justinie i zastanawiałam się, czy on też szuka mnie wzrokiem, ale wydawało się, że po prostu rozmawia z przyjacielem. Poczułam się głupio.
                Wtedy dłoń Kelsey ponownie ścisnęła moje udo.
                - Isabella, jego przyjaciel jest ciemnoskóry - przełknęła głośno ślinę. Roześmiałam się.
                - Owszem, jest - skinęłam głową rozbawiona.
                - Okej - puściła moje udo i ułożyła dłonie na kolanach z twarzą pozbawioną wyrazu.
                Zamilkłyśmy na kilka minut, obserwując grę. To było fajniejsze niż myślałam, a dzieciaki były strasznie słodkie. Tommy machał w naszym kierunku kilka razy, a moi rodzice dopingowali go trochę żenująco. Zauważyłam, że Jaxon też mi pomachał. Justin musiał to zauważyć, bo odwrócił głowę w moim kierunku i ujrzał mnie. Posłał mi swój nikczemny uśmieszek i mrugnął do mnie, przez co lekko się zarumieniłam.
                - On na ciebie spojrzał - szepnęła Kelsey, pchnąwszy mnie lekko łokciem.
                - Wiem - powiedziałam nonszalancko, starając się ukryć uśmiech.
                Justin odwrócił się, by powiedzieć coś swojemu przyjacielowi, a po chwili obejrzeli się obaj. Jego przyjaciel puścił nam zalotne oczko, na co Justin się zaśmiał, a Kelsey zarumieniła.
                - O mój Boże! Czy ty...
                Przerwałam jej.
                - Tak Kels, jego przyjaciel mrugnął do ciebie i jest cholernie seksowny, wiem - tak dobrze znam moją przyjaciółkę.
                - Tak! - Pisnęła.
                Reszta meczu składała się z tego, że Justin i jego przyjaciel odwracali się, szepcząc do siebie, a Kelsey piszczała, jak mała dziewczynka. Nasz zespół wygrał i usiadł przy kilku stołach z jedzeniem i piciem, aby świętować.
                - Brooklyn, wygraliśmy! - Tommy przybiegł do mnie, krzycząc radośnie, po tym, jak przebrał się w swoje ubrania.
                - Wiedziałam, że wygracie, kolego - ucieszyłam się podnosząc go. Po chwili zeskoczył ze mnie i podszedł do Kelsey.
                - Cześć Kelsey - przywitał się i przytulił jej nogi.
                - Wciąż nie mogę się przyzwyczaić do tego, że twoja rodzina nazywa cię Brooklyn - powiedziała, puszczając Tommy'ego, który pobiegł do swoich przyjaciół.
                - Może i ty zaczniesz nazywać mnie Brooklyn? Wolę to bardziej, niż Bella - wzruszyłam ramionami.
                - Spróbuję, Brooklyn - powiedziała, dziwnie wymawiając moje imię.
                Kątem oka dostrzegłam, jak Jaxon biegnie do Justina, tak samo, jak wcześniej zrobił to Tommy. Uśmiechnęłam się na widok dwóch braci i przyjaciela Justina, stojącego tam i obżerającego się, jak świnia.
                - Twój obiekt westchnień jest obleśny - powiedziałam Kelsey, która patrzyła w ich kierunku.
                - Co? Jest seksowny, gdy je!
                - Okej - parsknęłam śmiechem. - Pluje jedzeniem podczas rozmowy. To takie seksowne.
                - Zamknij się - mruknęła.
                - Och, nie obrażaj się. Chodź, pogadajmy z nimi - przez chwilę zapomniałam, że miałam nie zbliżać się do Justina, przynajmniej kiedy mój brat był w pobliżu. - Po prostu udawaj, że przypadkiem bierzesz coś do jedzenia - pociągnęłam ją za rękę w stronę stołu.
                - Nie mogłaś się doczekać, by mnie zobaczyć, nie? - Zachrypnięty głos Justina zabrzmiał w moim uchu.
                - Co? Przyszłam tylko po przekąskę - powiedziałam, zabierając pierwszą rzecz, jaką znalazłam i włożyłam do ust. Od razu tego pożałowałam, gdy poczułam smak majonezu.
                Roześmiał się, a ja szukałam jakiegoś miejsca, gdzie mogłabym wypluć to obrzydliwe jedzenie. Niestety, nie było żadnego kosza w zasięgu mojego wzroku, więc musiałam to połknąć.
                - Jasne. Przy okazji, kim jest twoja przyjaciółka? - Zapytał,w skazując na Kelsey.
                - To jest Kelsey - powiedziałam, chwytając ją za ramię. - Kelsey, to jest Justin.
                - Czyli możemy już przestać nazywać go Cudownym Chłopakiem? - Wyszeptała mi do ucha. Szturchnęłam ją mocno. Boże, powiedz mi, że Justin tego nie słyszał.
                - Aww, jak słodko, masz dla mnie pseudonim, Brooke - świetnie.
                Justin wybuchnął niekontrolowanym śmiechem, a ja poczułam, że cała krew napływa mi do twarzy. Zabiję Kelsey. Justin obserwował rozbawiony, jak robię się coraz bardziej czerwona.
                - Zamknij się - uderzyłam go w ramię, ale jestem pewna, że pięść zabolała mnie bardziej, on był twardy jak kamień.
                Zachichotał.
                - Wolę go bardziej, niż Nate'a - Kelsey, przestaniesz w końcu mnie zawstydzać?
                - Kto to Nate? - Justin zapytał, zaciekawiony.
                - Och, to jej chłopak - odparła.
                - On nie jest moim chłopakiem - próbowałam się bronić, ale to nie miało sensu.
                - Tak, tak - powiedzieli jednocześnie.
                Następnie Justin zawołał swojego przyjaciela, by do nas dołączył.
                - Tyson, to jest Brooklyn i Kelsey.
                - Jesteś seksowna, jak na białą dziewczynę - puścił oczko Kelsey, a ona się zarumieniła. O mój Boże, to się dzieje naprawdę?
                Zaczęli rozmawiać, zostawiając mnie sam na sam z Justinem.
                - Więc jestem cudowny, tak? - Posłałam mu spojrzenie. - Nie próbuj zaprzeczać, księżniczko - mrugnął do mnie. Co oni mają z tym mruganiem?
                - Nie pochlebiaj sobie - uśmiechnęłam się szyderczo, ale trudno mi było utrzymać na nim wzrok, bo naprawdę był cudowny.
                Zaśmiał się i wyjął coś z kieszeni. Trochę czasu mi zajęło, zanim zdałam sobie sprawę, że to paczka marihuany i kilka filtrów do zrobienia jointa.
                - C-co ty robisz? - Zapytałam zdziwiona.
                - A jak myślisz? - Podniósł głowę i spojrzał na mnie. - Chcesz?
                - Oszalałeś? Dookoła są dzieci i rodzice i... Oczywiście, że nie chcę! - Wyrzuciłam ręce w powietrze.
                Znowu się roześmiał. Miałabym dość jego śmiechu, gdyby nie był taki uroczy... Cholera.
                - Jesteś taką grzeczną dziewczynką - pokręcił głową, przesuwając językiem w poprzek papierka, by go skleić.
                Nie mogłam przestać na niego patrzeć, bo wyglądał seksownie, pomimo tego, co robił.
                - Nie biorę narkotyków - powiedziałam, odwracając wzrok. - I przestań się śmiać.
                - Jesteś zbyt zabawna, księżniczko - powiedział, wkładając filtr z powrotem do kieszeni. Przynajmniej nie zamierzał palić tego tutaj.
                - To twój nowy pseudonim dla mnie, czy co? - Skrzyżowałam ręce na piersi. Nawet trochę mi się podobał, jeśli mam być szczera.
                - Pomyślałem, że skoro ty traciłaś czas, by wymyślić jeden dla mnie, powinienem zrobić to samo - parsknął. On nie zamierza odpuścić. - A księżniczka pasuje do ciebie, skoro jesteś taką grzeczną bogatą dziewczynką.
                - Nieważne.
                - Brooklyn, czemu twój brat zabija nas wzrokiem? - Kelsey przestała rozmawiać z Tysonem i zwróciła się do mnie. Ona naprawdę nazwała mnie Brooklyn. Jak słodko.
                Spojrzałam w stronę mojego brata i rzeczywiście patrzył na mnie, wściekły.
                - Musimy iść - chwyciłam Kelsey i ruszyłam w stronę mojej rodziny, zostawiając chłopaków bez słowa. Zanim oddaliłyśmy się, usłyszałam głos Tysona.
                - Stary, ona jest siostrą Reed'a?
                On też zna mojego brata? To się robi zbyt niejasne.
                - Musisz mi to wszystko wyjaśnić, poważnie.
                - Najpierw sama muszę to zrozumieć - powiedziałam Kelsey.
                Zamarłam ze strachu, kiedy stanęłyśmy obok mojego brata. Był naprawdę wściekły.
                - Co do cholery mówiłem ci o Bieberze?


_____________



42 komentarze:

  1. <3 <3 <3 jestem pierwsza. :D uwielbiam to opowiadanie! Czekam na nn :****

    OdpowiedzUsuń
  2. omg, ale cudowny rozdział *.*
    jaram się, jak Jus mówi do Brooklyn "księżniczko".
    bjkdjbkdasbsbjksdbjkjkabsd *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. omfg świetny rozdział. ciekawa jestem skąd brat Brooklyn zna Justina, ale to mam nadzieje, że w przyszłym się wyjaśni. nie mogę się doczekać kolejnego @dajmibit

    OdpowiedzUsuń
  4. efhbishvbiewgboies Nie mogłam się doczekać *....* szkoda, że taki krótki ale jakoś to przeżyje xD nie mogę się doczekać wtorku xx
    ps., dzięki za życzenia, wzajemnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. fsdfgsdf, chcę więcej Justina! haha. mam nadzieję, że już wkrótce się go doczekam.
    Wesołych Świąt! :)
    - @xKlauudia

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mogę się doczekać, aż dowiem się o co chodzi między Ryanem a Justinem, to jest cholernie intrygujące! Czekam na kolejny ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. jezu jezu jezu nie moge sie doczekac :DDD / Jagoda

    OdpowiedzUsuń
  8. Umierałam czytając ten rozdział, sdfghjkkjhgf. Ciekawe o co chodzi bratu Bells ;o Czekam przy dobrych wiatrach na wtorek x ~@justsejswaggie

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak zwykle świetny.! Oh, jestem już prawie pewna, że Ryan cpał z Jusem... I jeszcze ta 'księżniczka'. Awwww. *.* nie moge sie doczekać wtorku. ^^ WESOŁYCH ŚWIĄT.! Ps. Co z mdb.?

    OdpowiedzUsuń
  10. rozdział jest iugohrjehrnfnjhbgf *__* nie moge się doczekać następnego / @Justeliaa

    OdpowiedzUsuń
  11. akjhgfdsdfghjklkjhgf *.* ale się porobiło, KOCHAM <3
    @_fidelidad

    OdpowiedzUsuń
  12. ejhhh haha skonczylam czytac i odruchowo chcialam kliknac na kolejny....ale nie bylo...no trudno...to czekam na kolejny...ciekawi mnie co takiego zrobil Justin i co Justin zrobi wiedzac ze ona jest siostra Reed'a czekam na kolejny @ewelina9757

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny jest ten blog *_* Bardzo się cieszę, że go tłumaczysz!! ♥
    Proszę, informuj mnie - @ChangedPat

    OdpowiedzUsuń
  14. czekam na kolejny, Świetny jest ten blog!!♥
    @P120Paula

    OdpowiedzUsuń
  15. ahhh ! . kolejne świetne tłumaczenie :)

    Caroline.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem ciekawa ska zna sie Justin i jej brat. Wesołych i smacznego jajka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. To jest cudowne niemogę doczekać się następnego rozdziału <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciesz się, że dodałaś tak szybko! Nadal nie wiadomo skąd Ryan zna Justina mam nadzieje, że w kolejnym się dowiem tego.
    Ogółem podoba mi się rozdział i nie mogę się doczekać kolejnego.
    informuj mnie na twitterze - @threadofsilence (wróciłam do starej nazwy)
    Pozdrawiam! : )

    OdpowiedzUsuń
  19. ZAJEBISTY!
    @Danger12345678

    OdpowiedzUsuń
  20. jest super<3 dawaj następny:)

    OdpowiedzUsuń
  21. kocham to tłumaczenie *.* wielkie dzięki, że to tłumaczysz i proszę, skończ tłuamczyć, bo to jest takie ssdbfsjdkbzjdsbvj

    OdpowiedzUsuń
  22. @naaatalkaxxd awadswd to jest aswwedscbgvc informuj mnie o nowych rozdzialach <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Mizga, po prostu kocham twoje tłumaczenia < 3 / promises-scry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Następny roooooooooooozdział ! <3 Proooooszę! <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Chciałabym już wiedzieć co potoczy się dalej. to jest cudowne. świetnie tłumaczysz : ) @BlueBelieber6 : )

    OdpowiedzUsuń
  26. Genialne! :D Czekam na część dalszą.

    OdpowiedzUsuń
  27. boże, ten blog jest cudowny *.*
    nigdy takiego nie czytałam, zakochałam sie adfhnmjgedgnjhtegfh <3

    OdpowiedzUsuń
  28. MATKO TO OPOWIADANIE JEST CUDOWNE *.*

    OdpowiedzUsuń
  29. Suuuper , czekam na nn :) Co sie stalo z MDB ??

    OdpowiedzUsuń
  30. super! czekam na kolejny rozdział :) Wrócisz do MDB? proszę daj znać :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Aww nazywa ją Księżniczką. To takie słodkie :) Rozdział świetny!
    @dangerous_696

    OdpowiedzUsuń
  32. @official_sylwia

    OdpowiedzUsuń
  33. DLACZEGO TO JEST TAKIE MEGA *_____________*

    OdpowiedzUsuń
  34. No No zaczyna się coś dziać ciekawe skąd znają brata Brooklyn a on ich

    OdpowiedzUsuń
  35. Niesamowity rozdział <3
    Heh . Księżniczka :)
    Ciekawi mnie ta sytuacja z bratem Brooklyn

    OdpowiedzUsuń
  36. No tak...
    Użyję nieprawdopodonie niebezpiecznego stwierdzenia, wiedząc, że są tu sami Belibers.
    To nie jest hejt: po prostu nie lubię Justina. Nie pytajcie dlaczego, po prostu jego muzyka niezbyt przypadła mi do gustu i jego ostatnie afery też nie, ale to nie zmienia faktu, że to opowiadanie jest niesamowite. Naprawdę, świetne tłumaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Hahaha '' Co Ci mówiłem o Bieberze? ''' Kooooocham !!

    OdpowiedzUsuń