14. Party & Bullshit

Brooklyn

                - Na pewno nie chcesz, bym Cię odwiozła do domu? - Zapytała mnie Anna po raz czwarty, kiedy stałyśmy na ganku jej domu.
                - Poważnie, nie musisz. Po prostu wezmę taksówkę - Zapewniłam ją z lekkim uśmiechem.
                - Dobrze, tylko uważaj na siebie i zobaczymy się jutro w szkole. Wreszcie piątek - Westchnęła zadowolona.
                - Tak, do zobaczenia - Pomachałam jej i zeszłam po schodach, jak tylko usłyszałam, że zamknęła drzwi.
                Zimny wiatr uderzył w moją twarz tak szybko, jak weszłam na ulicę, przyprawiając mnie o dreszcz. Otuliłam się mocniej moim czarnym płaszczem. Jedyny dźwięk, jaki było słychać, to stukanie moich botków na koturnie i nagłe podmuchy wiatru. Było już ciemni mimo, że słońce wciąż było na horyzoncie. Niektóre suche liście szeleściły na ziemi poruszane przez chłodny wiatr. Można powiedzieć, że to był przerażający scenariusz. Szłam w dół pustej ulicy, ignorując nieprzyjemne uczucie w brzuchu i pragnąc nic poza mniej pustą ulicą. Kiedy zbliżałam się do rogu ulicy, popatrzyłam na domy, które mnie otaczały. Były to domy jednorodzinne, z ogrodami i samochodami zaparkowanymi na podjeździe lub w garażu. Według wielkości budynków można powiedzieć, że to bogata część miasta, nawet jeśli była poza Manhattanem.
                Schowałam twarz głębiej w kołnierz płaszcza, desperacko próbując ją ogrzać. Kiedy dotarłam do rogu ulicy, westchnęłam radośnie na widok samochodów mijających mnie i ludzi poza domami. Jednak moje szczęście nie trwało długo, ponieważ w moim kierunku szedł mężczyzna w ciemnych ubraniach. Chciałam odwrócić się na piętach i uciec, ale nie byłby to dobry pomysł, biorąc pod uwagę, że w koturnach biegałam znacznie wolniej. Moje serce zaczęło bić szybciej, waląc w mojej piersi, jak młot. Byłam zaledwie kilka metrów od odrażającego mężczyzny i starałam się uniknąć intensywnego spojrzenia, które miałam na sobie i skupiłam swoje przerażone oczy na chodniku. To tylko jakiś sąsiad - powiedziałam do siebie. Nie zdawałam sobie sprawy, ponieważ nie patrzyłam, że na kogoś wpadłam i tym kimś był odrażający mężczyzna.
                - Um, przepraszam - Wymamrotałam i zamierzałam iść dalej, ale zostałam zatrzymana przez jego ciało znajdujące się przede mną.
                - Po co ten pośpiech, laleczko? - Zapytał odrażający mężczyzna głosem, który dla mnie był najstraszniejszym, jaki kiedykolwiek słyszałam.
                Mój oddech utknął w gardle i nie mogłam wydobyć z siebie ani słowa. Zaśmiał się
                - Zapomniałaś języka w gębie? - Powiedział kpiącym tonem.
                - Muszę iść - Zebrałam w sobie całą odwagę i próbowałam odejść, ale zatrzymał mnie ponownie, chwytając moje przedramię.
                - Nigdzie nie idziesz - Syknął ze złością.
                - Słuchaj, muszę iść do domu, bo moi rodzice mnie zabiją, więc idź zgwałcić jakąś inną dziewczynę, dobrze? - Czy naprawdę to powiedziałam? Może wyglądam na pewną siebie na zewnątrz, ale w środku trzęsę się, jak galareta.
                - Uu, zadziorna. Ale nie martw się, nie zgwałcę Cię. Daj mi wszystkie swoje pieniądze i inne drogie rzeczy, które masz - Powiedział, zaskoczony moim gwałtownym wybuchem.
                - Nie mam przy sobie żadnych pieniędzy, przepraszam - Posłałam mu uśmiech mówiący wcale-nie-jest-mi-przykro i próbowałam odejść.
                - Ale jestem pewien, że masz telefon - Wyraźnie się niecierpliwił, a jego uścisk na moim ramieniu wzmocnił się.
                - Nie dam Ci mojego telefonu - Zawołałam, odmawiając oddania mojego maleństwa mężczyźnie, który najprawdopodobniej sprzeda go za narkotyki albo coś w tym stylu. Za bardzo kocham swój telefon.
                - Nie ułatwiasz tego, laleczko - Wzdrygnęłam się, gdy mnie tak nazwał. Fuj - Możemy to zrobić w trudniejszy sposób, jeśli tego właśnie chcesz - Uśmiechnął się złośliwie, wyciągając nóż z kieszeni i przyciskając go niebezpiecznie blisko skóry mojej szyi.
                Dobra, gdzie te wszystkie osoby, które były tu kilka minut wcześniej? Teraz ulica była pusta. Och, moje szczęście. Powoli przełknęłam gulę w gardle, bojąc się, że każdy ruch oznaczałby nacięcie na moim gardle. Nagle usłyszałam, jak samochód zatrzymuje się z piskiem opon, a z niego z prędkością światła wysiadł jakiś chłopak, odwracając uwagę odrażającego mężczyzny. To dało mi okazję, by kopnąć go w dolną część brzucha. Jęknął i upadł na kolana trzymając się za krocze. Może kopnęłam go zbyt mocno? Głupia jesteś? O chciał podciąć Ci gardło!
                - Wsiadaj - Rozkazał chłopak i posłuchałam go, bojąc się nawet zobaczyć kto to był, choć jego głos brzmiał znajomo.
                Wskoczyłam na fotel pasażera, drżałam lekko, ale byłam dumna, że poradziłam sobie z tą sytuacją. Chłopak podszedł do odrażającego mężczyzny - który próbował wstać - i uderzył go w twarz, przez co tamten znów upadł. Chłopak bił go, mrucząc pod nosem przekleństwa, a mężczyzna bezskutecznie próbował się bronić.
                Wtedy czerwona bejsbolówka uniosła się lekko, dając mi wyraźny - i ładny - widok na jego tyłek, przykryty czarnymi bokserkami, bo jego spodnie były opuszczone bardzo nisko. Wtedy coś mi kliknęło. Jego idealnie okrągły tyłek, aż chciało się dotknąć, spodnie opuszczone zbyt nisko, kark i włosy ułożone do perfekcji. Justin. W kilku domach zaświeciło się światło i ludzie wyjrzeli przez okna i balkony, by zobaczyć, skąd dobiega hałas.
                - Justin! Przestań! - Krzyknęłam, zanim ktoś mógłby wezwać policję, albo gorzej, mój tata mógłby się pojawić. Znając moje szczęście, to nie byłoby takie mało prawdopodobne.
                Justin odwrócił się, zostawiając ciało mężczyzny, by bezwładnie opadło na ziemię, po czym szybko wskoczył do samochodu, odpalił silnik i ruszył. Nie spuszczał oczu z jezdni, próbując uspokoić swój oddech. Cóż, to byłą ta strona Justina, której nie znałam.
                - Przepraszam - Wyszeptał szczerze, kiedy zatrzymaliśmy się na czerwonym świetle.
                Zmarszczyłam brwi.
                - Za co? Uratowałeś mi życie - Wyrzuciłam ręce w powietrze.
                Westchnął, przeczesując dłonią włosy.
                - Ale musiałaś widzieć, jak niemal pobiłem tego śmiecia na śmierć. Przepraszam, po prostu pozwoliłem, by zawładnął mną gniew.
                - W porządku, jak mówiłam uratowałeś mi życie - Powiedziałam nonszalancko.
                Nie współczułam komuś, kto groził mi nożem i chciał ukraść mój cenny telefon.
                - Ale jak to się stało, że nie masz żadnych obrażeń? - Spojrzałam na jego twarz, szukając jakiś siniaków albo krwi, ale nic nie dostrzegłam.
                Tylko jego knykcie były lekko obdarte i miał na nich zaschniętą krew, ale nawet nie wyglądała na jego.
                - Ten kutas nie wiedział nawet, jak używać swoich pięści - Parsknął.
                Cóż, ty zdecydowanie wiedziałeś. Przygryzłam dolną wargę, kiedy obraz Justina uderzającego obrzydliwego mężczyznę pojawił się w mojej głowie. Czemu uważałam, że to jest seksowne? Nie wiem, ale tak było. Chyba uważam jego bycie twardzielem za atrakcyjne.
                - Ale on miał nóż, mógł Cię dźgnąć - Nieznane uczucie obiegło moje ciało, kiedy pomyślałam, co mogło się stać. To znaczy, to normalne, że martwię się o Justina, prawda? W końcu jesteśmy przyjaciółmi.
                - Upuścił go w chwili, gdy kopnęłaś go w jaja. Niezły ruch, tak w ogóle - Poklepał mnie po udzie, jakby był ze mnie dumny i puścił mi oczko.
                - Dziękuję, chyba - Wzruszyłam ramionami, ukrywając uśmiech - Myślę, że moja buntownicze "ja" wychodzi na wierzch.
                Justin zaśmiał się i pokręcił głową, koncentrując się z powrotem na drodze. Po kilku minutach ciszy, odezwałam się.
                - Justin, czemu jesteśmy w samochodzie?
                - Co masz na myśli? - Zmarszczył brwi udając, że jest zmieszany, ale wiedziałam, że gra głupka.
                - Cóż, pamiętam jak mi mówiłeś, że nie masz samochodu - Uniosłam brew, zmuszając go, by mi wszystko powiedział.
                - Teraz mam - Wzruszył ramionami i odchrząknął.
                - Zauważyłam - Stwierdziłam, ponieważ to było oczywiste - Chodzi mi o to, skąd nagle masz samochód? - Zapytałam.
                - Długa historia - Westchnął i przejechał dłonią po twarzy i szyi.
                O Boże, w tej chwili wyglądał strasznie seksownie, aż musiałam się odwrócić.
                - Dobra, nie musisz mi mówić, ale nie jestem głupia. Wiem, że go ukradłeś - Powiedziałam rzeczowym tonem i skrzyżowałam ręce na piersi - W sumie wygląda znajomo - Mruknęłam do siebie, spoglądając na kremowe skórzane fotele i ciemną, polerowaną deskę rozdzielczą.
                Między nami znów zapadła wygodna cisza, dopóki Justin nie zrobił ostrego skrętu w lewo.
                - Hm, Justin mój dom jest w drugą stronę - Wskazałam palcem w przeciwnym kierunku.
                - Och, nie powiedziałem Ci? - Spojrzał na mnie, udając zaskoczenie.
                - O czym? - Zapytałam powoli, bojąc się jego odpowiedzi, kiedy na jego twarzy pojawił się łobuzerski uśmiech, sięgający niemal do uszu.
                - Nie jedziesz do domu - Powiedział krótko.
                - A dlaczego? - Spytałam z niedowierzaniem.
                Było już wystarczająco późno, nie chcę się bardziej spóźnić.
                - Bo idziesz ze mną na imprezę. Prawdziwą imprezę - Powiedział, rozpromieniony.
                - O nie, nie pójdę z Tobą na imprezę. Justin, zatrzymaj samochód - Rozkazałam, ale on pokręcił głową, jak pięciolatek.
                - Justin, nie chcę kolejnego tygodnia szlabanu, więc po prostu odwieź mnie do domu, zanim moi rodzice postanowią mnie zamknąć na zawsze w wysokiej wieży - Powiedziałam zupełnie poważnie i ostrzegawczo, ale wydaje się, że to na niego nie podziałało.
                - To wtedy przyjdę Cię uratować, jak Roszpunkę - Roześmiał się z własnego dowcipu.
                Jęknęłam z irytacją i zakryłam moje różowe policzki.
                - Justin, mówię poważnie. Proszę, po prostu odwieź mnie do domu - Zrobiłam twarz szczeniaczka i zamrugałam powiekami.
                Otworzył usta.
                - Nie wierzę, że używasz twarzy szczeniaczka przeciwko mnie - Spojrzał na mnie na czerwonym świetle - Cóż, skoro Ty możesz, to ja też - Wymamrotał i uśmiechnął się diabelsko.
                Po chwili zrobił najsłodszą twarz szczeniaczka na świecie i zamachał swoimi naturalnie długimi rzęsami - których mu zazdrościłam. Przysięgam, gdybyście tutaj byli, umarlibyście ze słodkości.
                - Proszę, Brooke chodź ze mną - Przechylił głowę w bok, a moje usta rozchyliły się w zachwycie - Uratowałem Cię, jesteś mi to winna - Kontynuował, z każdą chwilą był coraz bardziej uroczy - No dalej Księżniczko, obiecuję, że będziesz się dobrze bawić - Kiedy nazwał mnie księżniczką, już wiedziałam, że mnie miał i choć starałam się mu odmówić, zdałam sobie sprawę, że się poddałam.
                Nie oceniajcie mnie, gdybyście zobaczyli to co ja, to zgodzilibyście się w mgnieniu oka, więc moglibyście uznać to, że zwlekałam.
                - Dobra - Powiedziałam, przeciągając "o", a na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech i szczęśliwy dalej prowadził samochód - Potrzebuję jakiegoś alibi, które będę mogła powiedzieć rodzicom - Zaczęłam myśleć nad czymś, co mogłabym powiedzieć rodzicom i dodać to do mojej listy kłamstw. Kłamanie stało się tak częste, że już nie czułam się z tym źle.
                - Gdzie byłaś, zanim Cię zabrałem? - Zapytał Justin.
                - Pracowałam nad projektem w domu przyjaciółki - Odpowiedziałam, nie wiedząc, dlaczego to było istotne.
                - To powiedz im, że tam zostaniesz, czy coś - Zasugerował, nie spuszczając wzroku z jezdni.
                - To, co dla Ciebie robię - Westchnęłam i kątem oka ujrzałam, jak się uśmiecha, po czym wyciągnęłam telefon z kieszeni.
                Wybrałam numer mojej mamy i czekałam, aż odbierze.
                - Brooklyn, gdzie jesteś? - Jej zmartwiony głos zabrzmiał w słuchawce.
                - Cześć mamo, dzwonię z prośbą o pozwolenie na spędzenie nocy w domu Anny. Po prostu pracujemy ciężko nad tym projektem i chciałybyśmy kontynuować pracę jeszcze w nocy - Skłamałam, mając nadzieję, że ona to kupi.
                - Och, w porządku. Możesz podać jej mamę do telefonu? Chciałabym z nią porozmawiać - Dlaczego matki muszą rozmawiać z innymi matkami w takich sytuacjach?
                Poprawiłam się na fotelu. Cholera.
                - Jej mamy nie ma teraz w domu. Poszła kupić coś na kolację - Powiedziałam pierwszą rzecz, która przyszła mi do głowy.
                - No cóż, to zobaczymy się jutro, Kochanie. Zadzwoń, gdybyś czegoś potrzebowała - Powiedziała i mogłam wyczuć, że nie bardzo podobał jej się ten pomysł, ponieważ nie znała mamy Anny - O każdej godzinie - Dodała.
                - Dobrze mamo, nie martw się. Powiedz wszystkim w domu dobranoc ode mnie - Powiedziałam i pożegnałam się z nią, po czym się rozłączyłam.
                - Gotowe - Schowałam telefon do kieszeni.
                - Dobrze, bo jesteśmy prawie na miejscu - Powiedział Justin, posyłając mi szybki uśmiech.
                - Gdzie to jest? - Zapytałam z ciekawością.
                - Zobaczysz.
                W moim żołądku zagościło uczucie zdenerwowania. Zdecydowanie nie będę pasować do tej imprezy. Już to wiem i tylko się modlę, żeby nie była to jakaś dziura. Przez resztę jazdy stukałam palcami nerwowo w kolano i oparłam głowę o szybę w oczekiwaniu na to, co miało nadejść.

**

                Jak tylko weszliśmy do klubu poczułam, że całe moje ciało zaczęło dudnić od głośnej muzyki wydobywającej się z głośników a krew w moich żyłach tańczyła do rytmu. To było dla mnie nieznane uczucie, ponieważ na wszystkich imprezach, na których byłam, muzyka była normalnej głośności, a nie takiej, która mogłaby doprowadzić do utraty słuchu maksymalnie w dziesięć minut. Czerwone reflektory oświetlały parkiet, a niebieskie platformy po bokach. Było to duże pomieszczenie, które nie wyglądało jak klub, ale jak opuszczona fabryka, tylko bez wszystkich maszyn. Ludzie tańczyli - cóż, bardziej kręcili tyłkami - do piosenki, której nie mogłam rozpoznać, ale brzmiała, jak rap. Ściany były obklejone plakatami, ale nie było ich widać przez te wszystkie pary robiące przy nich Bóg wie co. Spojrzałam z niepokojem na Justina.
                - Nie sądzę, że to w moim guście - Krzyknęłam mu do ucha, by mnie usłyszał.
                - Po prostu się rozluźnij, Księżniczko - Odkrzyknął.
                Jego wyraz twarzy wskazywał na to, że był gotowy do imprezowania, jakby miało nie być jutra. Kilka osób spojrzało na nas, kiedy weszliśmy głębiej do pomieszczenia, mieszając się z tłumem spoconych młodych ludzi. Mogłam zrzucić winę albo na to, że byłam tutaj - jak do tej pory - jedyną białą dziewczyną, albo na fakt, że w porównaniu do reszty dziewczyn, wyglądałam w swoich ciuchach, jak zakonnica. Spojrzałam na swój strój. Moje czarne rurki nie eksponowały moich nóg tak, jak krótkie spódniczki i seksowne spodnie innych dziewczyn, ale przynajmniej były obcisłe. Moja fioletowa koszulka bez rękawów wyglądała zbyt formalnie w porównaniu z wydekoltowanymi krótkimi topami, które widziałam dookoła. Nawet moje koturny nie wydawały się wystarczająco wysokie, by tu pasować.
                Poczułam, jak Justin chwyta mnie za rękę i ciągnie do baru. Prawie każdy, kogo mijaliśmy witał się z nim, więc pomyślałam, że musi być znany w tej okolicy. Chłopaki patrzyli na mnie, a dziewczyny kręciły głowami na mój wygląd. Poczułam się skrepowana i natychmiast pożałowałam, że w ogóle zgodziłam się tutaj przyjść. W końcu dotarliśmy do lady i stanęliśmy tam, ponieważ nie było wolnych stołków. To chyba idealny moment, by powiedzieć Justinowi, że nie piję, zanim coś dla mnie zamówi.
                - Co chcesz? - Zapytał.
                Hałas zmusił nas do stania blisko siebie, a on niedbale położył dłoń na moim krzyżu, jednocześnie mówiąc mi do ucha.
                - Wodę - Odpowiedziałam, na co zachichotał.
                - Na prawdę? Wodę? - Uniósł brew.
                - Ja nie piję - Wzruszyłam ramionami, odrzucając moje długie włosy do tyłu.
                - Dzisiaj pijesz - Powiedział, jakby miał prawo do podejmowania decyzji z mnie.
                Otworzyłam usta, by coś powiedzieć, ale barman zapytał, co nam podać i Justin zamówił za mnie.
                - Dwie Cuba Libry, proszę.
                - Co to do cholery jest? - Krzyknęłam do Justina, kiedy barman postawił przed nami dwa plastikowe czerwone kubki, wrzucając do nich po kilka kostek lodu.
                - Zobaczysz - Mrugnął do mnie, wyraźnie ciesząc się z tego, co miało nadejść.
                Mężczyzna trzymał dwie butelki swoimi silnymi rekami, które wyglądały, jakby mógł cię zabić jednym uderzeniem. Miał co najmniej metr osiemdziesiąt wzrostu. Podał nam dwa kubki. Zawartość była koloru brązowego, prawdopodobnie dlatego, że dodał tam coli. Nie byłam wstanie dostrzec, co było w drugiej butelce. Jedyną rzeczą, jakiej byłam pewna to fakt, że był to alkohol. Justin podniósł kubek do ust i pociągnął długi łyk, wydając z siebie zadowolony odgłos. Spojrzałam niepewnie na swój kubek.
                - No dalej, spróbuj - Zachęcił mnie.
                Przestałam się zastanawiać i po prostu przytknęłam kubek do ust pozwalając, by brązowa ciecz spłynęła mi do gardła. Wystarczył mały łyk, by zachciało mi się to wypluć.
                - Fuj, to smakuje... Źle - Stwierdziłam, próbując pozbyć się gorzkiego smaku, który czułam w ustach i pieczenia w gardle.
                - Przyzwyczaisz się - Justin poklepał mnie po ramieniu, śmiejąc się z mojej zdegustowanej miny - Chodźmy tańczyć.
                Zanim zdążyłam zaprotestować, byliśmy na parkiecie, poruszając się w rytm muzyki. Poznałam, że piosenka, która aktualnie wydobywała się z głośników, to "Scream" Ushera. Rozejrzałam się dookoła, by zobaczyć, jak tańczyły inne dziewczyny, ale zdecydowałam się na coś bardziej dyskretnego. Kręcenie tyłkiem przed kroczem chłopaka, to nie w moim stylu. Justin spojrzał na mnie rozbawiony, kiedy żartobliwie uderzyłam go w ramię. Skorzystał z okazji i założył moją rękę na swoją szyję, a sam chwycił mnie w pasie. Nasze drugie ręce trzymały drinki. Justin próbował przyciągnąć mnie bliżej, ale ja nie chciałam wyglądać, jakbym stymulowała go przez ubranie na środku zatłoczonej sali. Tańczyliśmy tak przez kilka minut. Unikałam oczu Justina, które posyłały mi zalotne spojrzenia. Zanim się zorientowałam, wypiłam całą zawartość mojego kubka, a gdy Justin to zauważył, poprowadził mnie ponownie do baru. Nie chciałam więcej pić, bo już mi się lekko kręciło w głowie. Moje ciało jakby unosiło się przez tłum, a nie szło i nagle zaczęłam chichotać bez konkretnego powodu. Z drugiej strony podobało mi się to uczucie, więc kiedy zobaczyłam dwa kieliszki przed nami, wyciągnęłam rękę by złapać jeden.
                - Hej, nie tak szybko - Justin zatrzymał mnie w połowie, na co jęknęłam - O nie, jesteś wstawiona - Powiedział, śmiejąc się.
                Jego śmiech był uroczy. Czy ja właśnie to powiedziałam?
                - Nieważne, co to jest? - Machnęłam na niego ręką, a potem wskazałam na małe kieliszki, wypełnione przezroczystym płynem.
                - Tequila - Odpowiedział.
                Miałam ten sam wyraz twarzy co wcześniej,
                - Widzisz? - Wskazał na talerzyk z dwoma plasterkami cytryny i kupką soli.
                - Tak - Skinęłam głową chichocząc, bo nie miałam pojęcia, po co tam były.
                - Poliż tutaj rękę - Polizał miejsce na swojej dłoni, a ja zrobiłam to samo, nie pytając nawet, jaki jest w tym cel - Teraz posyp solą - Posypał polizane miejsce i ja też posypałam.
                - Dobra, teraz musisz zlizać sól, wypić shota i ugryźć cytrynę, rozumiesz? - W końcu wyjaśnił, na czym to polega.
                Skinęłam głową, ale w duchu zastanawiałam się, dlaczego wypicie drinka było tak skomplikowane.
                - Dobrze. 3, 2, 1, swag! - Zrobił własne odliczanie, a ja wykonałam po kolei wszystkie czynności
                Po ugryzieniu cytryny stwierdziłam, że to smakowało gorzej niż poprzedni drink. Skrzywiłam się, dopóki kwaśny smak jakoś zniknął.
                - I jak? - Zapytał Justin z ciekawością.
                - Okropne - Przyznałam - Ale chcę więcej - Zachichotałam głupio.
                - Chyba powinnaś poczekać, zanim znów się napijesz - Powiedział, odciągając mnie od baru i wracając na parkiet.
                - O mój Boże, czy to nie Mike i Sam się tam obściskują? - Zawołałam radośnie, klasnąwszy w dłonie.
                - Chyba tak - Justin zachichotał z mojego podekscytowania.
                Czułam, że już mi się kręci w głowie i teraz miałam zacząć odważniej tańczyć z Justinem - z nową dawką pewności siebie - kiedy pojawił się Tyson.
                - Tyyyyyson - Wybełkotałam, zarzucając mu ręce na szyję.
                Tyson roześmiał się i mnie przytulił.
                - Co Ty tu robisz i dlaczego jesteś pijana? - Spojrzał oskarżycielsko na Justina.
                - Pomyślałem, że Ona musi wiedzieć, jak wygląda prawdziwa impreza, ale jest mięczakiem - Wzruszył ramionami, również się śmiejąc.
                - Nie jestem mięczakiem - Jęknęłam, uderzając go w pierś - Nigdy wcześniej nie piłam - Podniosłam ręce w geście obronnym.
                - Mogłaś zabrać Kelsey - Trącił mnie żartobliwie łokciem.
                - Wezmę ją następnym razem - Zachichotałam, bo słowa wyszły trochę, jak bełkot.
                - Cóż, skoro przychodzisz tu ostatnio bardzo często, muszę mieć dla Ciebie pseudonim - Powiedział Tyson w zamyśleniu.
                - Możesz nazywać mnie BB - Zasugerowałam.
                - Czemu? - Zapytał zdezorientowany.
                - Moje imię to Bella Brooklyn: BB - Wyjaśniłam i westchnęłam, jakbym tłumaczyła to po raz milionowy.
                - No dobra, BB - Powtórzył Tyson - Podoba mi się - Uśmiechnął się, a ja zachichotałam.
                Wtedy poczułam tuż za sobą czyjeś ciało. Pomyślałam, że to Justin, więc pozwoliłam mu chwycić moje biodra i kołysać nimi do rytmu.
                - Jak masz na imię, mała? - Zapytał i zdałam sobie sprawę, że ten głos nie należał do Justina. Ale w tym momencie, kogo to obchodzi?
                - Brooklyn - Posłałam mu bezczelny uśmiech.
                - Piękne imię, dla pięknej dziewczyny - Wyszeptał mi do ucha, kiedy zaczęliśmy kręcić biodrami blisko siebie.
                Zachichotałam ohydnie.
                - A Ty?
                - Brandon - Odpowiedział i po chwili zaczął składać lekkie pocałunki na mojej szyi.
                To wydawało się otrzeźwić moje zmysły i przypomniałam sobie, że mam chłopaka. Odsunęłam się trochę.
                - Chcesz kolejnego drinka? - Zapytał, zakładając, że wypiłam już kilka.
                Skinęłam głową. To znaczy, drink jest lepszy niż on, próbujący mnie pocałować. Dotarliśmy do baru i ten sam barman, co wcześniej zapytał, co chcemy. Zamówiłam kolejną tequilę, a Brandon zamówił coś innego. Wypiłam szybko, jak nauczył mnie Justin. W tym momencie nie wiedziałam nawet, gdzie on jest, a szukanie go w tak zatłoczonym miejscu jest bezcelowe. Po tym, jak skończyliśmy nasze drinki, Brandon wsunął ręce wokół mojej talii, więc ruszyłam przed siebie, a on prowadził mnie tam, gdzie chciał pójść. Dotarliśmy do schodów , które prowadziły pewnie do mniej zatłoczonej części klubu i wyszliśmy na pierwsze piętro. Było to, jak taras, z widokiem na parkiet i tańczących ludzi. Było tu kilka sof, większość z nich zajętych przez pary uprawiające seks, albo Bóg wie co, byli też ludzie palący zioło albo wciągający kokainę. Dlaczego on mnie tutaj przyprowadził. Teraz pomyślałam, że byłam głupia pozwalając obcemu przyprowadzić mnie tutaj, prawdopodobnie w celu zgwałcenia mnie. Ale mój umysł nie był w stanie myśleć jasno pod wpływem alkoholu, a moje ciało poddawało się każdemu, kto chciał mnie gdzieś zaprowadzić.
                Znaleźliśmy pustą kanapę i Brandon usiadł na niej, sadzając mnie na swoich kolanach. Po raz pierwszy mu się przyjrzałam. Był ciemnoskóry, wysoki i muskularny - ale myślę, że wszyscy tu tacy są - i miał wiele tatuaży na ramionach, do miejsca, w którym przykrywała je szara koszulka. Miał złoty łańcuszek na szyi, a jego włosy były tak krótkie, że można było pomyśleć, że jego głowa jest ogolona. Rzecz, która mnie najbardziej przeraziła to fakt, że nie wyglądał, jakby był w moim wieku. Nie pytajcie, będzie lepiej. Co jeśli ma trzydzieści lat? Nie, to za dużo, ale spokojnie mógł mieć dwadzieścia pięć. Fuj, pedofil.
Nagle wyjął z kieszeni blanta i odpalił go, wciągając dym. Myślę, że mogłabym się zjarać tylko przez oddychanie w tym miejscu. Kłęby dymu tańczyły w powietrzu, tworząc mieszankę zapachów.
                - Wiesz, co to iguana? - Zapytał tuż przy moim uchu, gdy jego ręka spoczęła na moim udzie. Podziękowałam Bogu, że miałam długie spodnie.
                Pokręciłam głową niewinnie, a z moich spierzchniętych ust wydobył się chichot, zanim mogłam go powstrzymać. To tak, jakbym była świadoma tego, co robię, ale nie mogłam nad tym zapanować. On zaciągnął się ponownie i delikatnie ścisnął dłonią moją twarz, przez co moje usta uformowały się w kształtne "o". Jego usta ledwo dotknęły moich, kiedy wypuścił dym w moją jamę ustną. Moim pierwszym odruchem byłby kaszel, ale nie mogłam tego zrobić, bo jego usta były wciąż dociśnięte do moich. Więc połknęłam dym, po czym zakaszlałam. Zaśmiał się z mojego braku doświadczenia i dopiero wtedy zaczęłam myśleć o tym, co zrobiłam. Pomińmy picie alkoholu, ale praktycznie zażyłam narkotyki. Chciałam panikować, ale mój organizm był tak zrelaksowany, że po prostu wyluzowałam się na kolanach Brandona. On uspokoił mnie i znienacka mnie pocałował. Chwycił mnie za tyłem, przez co siedziałam na nim okrakiem. Skoro nie chciałam go pocałować, to dlaczego to robię? Wstałam z jego kolan, zanim zdążyłby włożyć język do moich ust, na samą myśl zrobiło mi się niedobrze.
                - Muszę iść - Wymamrotałam i prawdopodobnie nie usłyszał mnie przez muzykę, ale nie obchodziło mnie to.
                Chciałam uciec stąd i od niego. Co ja zrobiłam? To pytanie krążyło w moich myślach, gdy schodziłam na dół, potykając się i przytrzymując się ściany dla równowagi, Dyszałam, adrenalina nadal krążyła w moim rozgrzanym ciele. Oparłam się o jedną z pokrytych plakatami ścian i zsunęłam się po niej, aż usiadłam na podłodze. Gdzie jest Justin, kiedy go potrzebuję?


 Justin

                - Stary, gdzie Ona poszła? - Zapytałem Tysona, gdy nie mogłem znaleźć Brooklyn.
                - Nie wiem bracie, przed sekundą tu była - Wzruszył ramionami - Pewnie znalazła jakiegoś kolesia, czy coś.
                Jak on mógł być tak spokojny? W duchu rozpaczliwie przeczesałem włosy dłonią, czując niepokój. Jeśli coś złego się z nią stało, to będzie wszystko moja wina. Na zewnątrz starałem się stwarzać pozory, że mnie to nie obchodzi, ale wiedziałem, że tak nie było. Nienawidzę się do tego przyznawać, ale zależy mi na niej. Zrobiła dla mnie wiele rzeczy w krótkim czasie, poznaliśmy siebie nawzajem i cóż, jesteśmy przyjaciółmi, prawda? Przyjaciołom zależy na sobie nawzajem. Nie mówmy o tym, że Tyson zasugerował, że mogła być z jakimś innym chłopakiem. Nie jestem zazdrosny. W ogóle. Ale ona ma chłopaka i wątpię, że chciałaby go zdradzić, a biorąc pod uwagę fakt, że jest pijana, to mogło być bardzo prawdopodobne. W końcu przeczesałem włosy dłonią, czując frustrację i niepokój. Ale znalezienie jej wśród tych wszystkich ludzi było niemożliwe. Westchnąłem, poddając się i myśląc, że może w końcu ją znajdę. Mógłbym do niej napisać, ale w tym hałasie mogłaby nie usłyszeć swojego telefonu. Tyson i ja znaleźliśmy dziewczyny i zaczęliśmy z nimi tańczyć. Wypiłem jeszcze jednego drinka, ale nie byłem w ogóle pijany. Alkohol już nie działa na mnie tak, jak kiedyś.
                - Justy - Wykrzyknęła Alejandra, przytulając się do mnie.
                Odsunąłem ją, na co się nadąsała.
                - Co się stało? - Zapytała, lekko wstawionym głosem.
                - Nic - Wzruszyłem ramionami, nawet na nią nie patrząc.
                Nie powinieneś bawić się jej uczuciami. Szczerze mówiąc nie wiem, co jest takiego zabawnego w związku opartym na seksie. Słowa Brooklyn z zeszłego tygodnia odbijały się echem w mojej głowie. Ona ma rację. Powinienem rzucić Alejandrę raz na zawsze.
                - Możemy porozmawiać? - Zapytałem znudzony i ruszyłem w stronę wyjścia.
                Nie musiałem spoglądać za siebie, by wiedzieć, że za mną idzie. Cholera, gdybym skoczył z mostu, to ona skoczyłaby za mną. Zimne powietrze uderzyło moje nagie ramiona, gdy byliśmy na zewnątrz, ale to mnie nie obchodziło. Czułem się dobrze po tym jak gorąco było w środku.
                - O czym chcesz porozmawiać? - Zapytała podekscytowana. O nie, ona myśli, że gdzieś ją zaproszę.
                - Słuchaj, przejdę od razu do rzeczy - Zrywałem wcześniej z wieloma dziewczynami, więc nie było mi trudno zrobić to raz jeszcze.
                Jej wyraz twarzy zmienił się w zmartwienie, gdy to usłyszała.
                - Chcę skończyć to, co między nami jest - Powiedziałem bez ogródek.
                - Justin, nie...
                - Nie powiesz nic, co sprawiłoby, że zmienię zdanie, więc nawet nie próbuj - Przerwałem jej.
                - Co zrobiłam źle? Mogę się zmienić Justin, powiedz mi tylko, co mam robić - Błagała mnie, z oczami pełnymi łez.
                Poczułem ukłucie winy. Może jestem podrywaczem, ale nie jestem bez serca, nie lubię łamać dziewczynom serca.
                - Nie Alejandra, nie możesz nic zrobić. Po prostu nie czuję tego, co Ty. Nie chcę teraz związku - Wyjaśniłem, ściskając czubek nosa.
                - Nie proszę Cię o związek. Możemy zachować to co mieliśmy, tylko seks. Bez żadnych zobowiązań - Błagała, szlochając.
                - Widzisz co robisz? Oferujesz mi swoje ciało. Musisz mieć trochę szacunku do siebie, Alejandra. Nie zarobisz w ten sposób - Mój głos zabrzmiał trochę wściekle. Byłem wściekły na fakt, że w zasadzie oferowała mi tylko seks, gdy rzekomo była we mnie zakochana.
                Pociągnęła głośno nosem.
                - Chodzi o tą dziwkę, tak? Powinnam była to przewidzieć - Pokręciła drwiąco głową.
                - O czym ty mówisz?
                - O tej białej dziewczynie, którą owinąłeś sobie wokół palca i odkąd ją poznałeś, nie jesteś już taki sam - Wyjaśniła swój bezsensowny argument.
                - Nie mieszaj Jej do tego, Alejandra - Wycelowałem w nią ostrzegawczo palec - Och, a jeśli ktoś tu jest dziwką, to jesteś nią ty - Wyrzuciłem z siebie, zanim wróciłem do środka, słowa wyszły z moich ust, niczym jad.
                - Dupek - Usłyszałem jej krzyk, zanim przekroczyłem próg.
                Nawet się nie odwróciłem. Pozwoliłem jej powściekać się na mnie. Przynajmniej już nie będę musiał się nią przejmować.
                - Gdzie byłeś? - Zapytał Mike, gdy podszedłem ponownie do swojej grupy.
                - Rozmawiałem z Alejandrą - Powiedziałem krótko.
                - Rzuciłeś sukę? - Jego oczy rozszerzyły się.
                Wszyscy chłopcy zachichotali. Nienawidzą jej.
                - O mój Boże, pójdę sprawdzić, co z nią - Ogłosiła szybko Sameera i wybiegła na zewnątrz.
                Jest jedyna osobą, która znosiła Alejandrę.
                - Stary, widziałeś Brooklyn? - Ponownie zapytałem Tysona, patrząc dookoła, w nadziei, że gdzieś ją ujrzę.
                - Nie - Powiedział, biorąc łyk ze swojego czerwonego kubka.
                Wyrwałem mu go z ręki i wypiłem całą zawartość. Wódka z cytryną. To nie mój ulubiony napój, ale może być.
                - Co jest kurwa? Teraz kup mi nowego - Rzucił, trochę zdenerwowany.
                - Stary, to tylko drink. Wyluzuj, przyniosę Ci następnego - Podniosłem ręce w geście obronnym i udałem się do baru

Gdzie jesteś?

                W końcu postanowiłem wysłać Brooklyn wiadomość, nie mogąc jej nigdzie znaleźć. Równie dobrze mogłem sprawdzić, czy słyszy swój telefon. Kiedy zbliżyłem się do baru ujrzałem krąg ludzi wokół czegoś lub kogoś. Zajrzałem do środka i ujrzałem dziewczynę leżącą na ladzie, jej koszulka była podniesiona, odsłaniając jej brzuch. Koleś zamierzał wlać wódkę do jej pępka. Shoty na ciele. To co przykuło moją uwagę to fakt, że dziewczyna była blondynką, a jej skóra nie była czarna. Przecisnąłem się do kręgu i zatrzymałem chłopaka, zanim jakakolwiek kropla upadłaby na skórę Brooklyn.
                - Koniec przedstawienia! - Krzyknąłem tak głośno, jak tylko mogłem, a ludzie jęknęli i zaczęli się rozchodzić.
                Brooklyn spojrzała na mnie i zachichotała.
                - Cześć Justeeeeen.
                Kurwa. Ona jest kompletnie pijana.
                - Chodź tutaj - Rozłożyłem ramiona, by ponieść jej ciało, a ona jęknęła.
                - Nie chcę wstawać. Jest mi tutaj dobrze - Za każdym słowem z jej pełnych różowych ust wydobywał się chichot. To było trochę irytujące, ale nie było czasu, aby narzekać, gdyż po części była to moja wina.
                Ponieważ nie chciała wstać, wsunąłem jedno ramię pod tył jej kolan, a drugie na plecy i podniosłem ją. Zaniosłem nią, jak pannę młodą do mojej paczki, gdy owinęła rękę wokół mojej szyi i spojrzała na mnie rozmarzona.
                - Jesteś moim księciem z bajki, Justin.
                Zaśmiałem się.
                - Jesteś bardzo pijana, wiesz? - Spojrzałem na nią z uniesioną brwią.
                Zachichotała ponownie, a ja pokręciłem głową. Kiedy dotarliśmy do moich przyjaciół, postawiłem ją ostrożnie na ziemi i przytrzymałem w pasie, by nie upadła.
                - Cześć Waaaaaam - Wybełkotała podekscytowana.
                Wybuchnęli śmiechem, na jej widok i nie miałem innego wyjścia, jak do nich dołączyć. Brooklyn była zbyt zabawna, kiedy była pijana.
                - Zabiorę ją do domu - Powiedziałem, na co chłopaki skinęli głowami.
                - Tak, powinieneś - Tyson poklepał mnie po plecach.
                - Gdzie jest Sam? - Zapytała nagle Brooklyn, rozglądając się swoimi wielkimi oczami w każdym kierunku, szukając jej gorączkowo.
                - Jestem tutaj - Pojawiła się przy niej, mówiąc - Wow Brooklyn, nie znałam Cię od tej strony - Zachichotała.
                - Widziałam, jak ty i Mike obściskiwaliście się - Zignorowała ją Brooke - Yeaaaaah - Pisnęła szczęśliwie.
                Sam zakryła jej usta dłonią i zarumieniła się, choć nie było to tak bardzo widoczne przy słabym świetle.
                - Zamknij się, on tu stoi - Syknęła - Ach, polizała moją dłoń! - Krzyknęła i wytarła dłoń w swoją różową sukienkę.
                - Uuups - Brooke zakryła usta rękami.
                - Proszę, weźcie stąd tą dziwkę. Co ona tu w ogóle robi? - Krzyknęła pijana i wkurzona Alejandra, idąc w naszą stronę.
                - Cześć suko - Powitała ją Brooklyn, na co wszyscy odwróciliśmy głowy w szoku.
                - Co powiedziałaś? - Alejandra górowała nad nią wyzywająco.
                - Powiedziałam suko - Powtórzyła, tym razem wolniej, podnosząc głowę tak, że były na tej samej wysokości.
                Wszyscy wydali z siebie ochy i achy i spojrzeli na nie rozbawieni, a jednocześnie zaskoczeni nową stroną Brooklyn. Sam byłem zaskoczony.
                - Chodźmy - Mruknąłem do jej ucha, a ona wykrzywiła się do Alejandry, ruszając za mną, gdy złapałem ją za rękę.
                Nie chcę jej zgubić ponownie.
                - Tak, idź sobie tleniona blondyno! - Usłyszałem za nami krzyk Alejandry. Brooklyn odwróciła się gwałtownie.
                - Ty chyba nie nazwałaś mnie tlenioną blondyną - zapytała, co bardziej brzmiało, jak stwierdzenie i wzięła głęboki oddech.
                Alejandra miała na twarzy uśmieszek, który mówił "Ups, chyba to zrobiłam". Wtedy stało się coś niespodziewanego. Brooklyn rzuciła się na Alejandrę, popychając ją, przez co ta potknęła się. Próbowała popchnąć Brooke, ale Luke chwycił ją za ramiona, a ja chwyciłem Brooklyn.
                - Wrzućcie na luz dziewczyny, bo was stąd wyrzucą - Ostrzegł je Luke, lecz one nadal posyłały sobie mordercze spojrzenia.
                Gdyby wzrok mógł zabijać, już dawno leżałyby sześć stóp pod ziemią.
                - My i tak wychodzimy - Powiedziałem.
                Kiedy Brooklyn odmówiła wyjścia, po prostu przerzuciłem ją sobie przez ramię i pożegnawszy kumpli, ruszyłem do wyjścia.
                - Postaw mnie - Jej małe pięści uderzały raz po raz mój tyłek, ale to w ogóle nie bolało.
                Trzymałem jej nogi, by nie mogła mnie kopnąć i nie puściłem jej, dopóki nie wyszliśmy na zewnątrz. Posadziłem ją na masce samochodu, który ukradłem. Był to czarny Mercedes 4x4, który ktoś bezmyślnie zostawił bez opieki w małej pustej uliczce. To była moja szansa, by go sobie przywłaszczyć. Stanąłem między jej nogami, trzymając jej biodra w miejscu, by nie spadła czy coś. Teraz nasze twarze były na tej samej wysokości i czułem jej gorący oddech na swojej skórze. Jej źrenice były rozszerzone, a jej oddech pachniał jak coś innego, nie tylko alkohol.
                - Brooklyn, czy Ty coś paliłaś? - Zapytałem bojąc się, że już znam odpowiedź.
                Spojrzała na mnie, jak przyłapana na gorącym uczynku.
                - Odpowiedz - namawiałem ją, niecierpliwiąc się.
                - N-nie paliłam. Ale był tam taki facet, który zapytał mnie, czy wiem co to jest. To było hiszpańskie słowo i brzmiało, jak "I wanna", a ja nie wiedziałam co to było, więc myślę, że mi pokazał - Przygryzła dolną wargę, obawiając się mojej reakcji.
                - Iguana - Mruknąłem do siebie - Kurwa, Brooke musisz być ostrożna. Nie spuszczę Cię ponownie z oczu. Brałaś coś jeszcze? - Starałem się być delikatny, by jej już nie przestraszyć.
                Pokręciła głową, wciąż gryząc wargę.
                - Przestań to robić, bo będzie krwawić - Powiedziałem, uwalniając jej dolną wargę kciukiem.
                - Czy ten facet zrobił Ci coś jeszcze? - Zapytałem, tym razem obawiając się odpowiedzi.
                Jej ubranie wyglądało w porządku, więc myślę, że jej nie dotknął ale kto wie, świat jest pełen zboczonych kolesi. Wyglądała na niepewną i zadrżała.
                - Zimno Ci?
                - Trochę - Skinęła głową.
                Sięgnąłem po moją czerwoną bejsbolówkę, która leżała na siedzeniu kierowcy, bo jej płaszcz był w bagażniku. Pomogłem jej założyć kurtkę  i wymamrotała "dziękuję".
                - Teraz mi odpowiesz? - Złapałem z nią kontakt wzrokowy, widząc w jej brązowych tęczówkach strach.
                - Nie gniewaj się, dobrze? On... Mnie pocałował, ale zatrzymałam go, zanim zdążył włożyć mi język do ust, przysięgam - Odpowiedziała szybko.
                Wydawało się, jakby przyznawała się ojcu, a nie mnie. Westchnąłem i przeczesałem włosy palcami.
                - Okej, po prostu o tym zapomnij i zapomnij o tym kolesiu, dobrze? Nie myślałaś trzeźwo.
                - Zdradziłam mojego chłopaka - Powiedziała do siebie z kpiną - Jestem pieprzona zdrajczynią - Była bliska płaczu, ale powstrzymałem ją.
                - To był tylko pocałunek Brooke, a czego nie widział, to mu nie zaszkodzi - Mam nadzieję, że to zabrzmiało pocieszająco, bo nie wiem, co jeszcze powiedzieć.
                Skinęła głową, ale wiedziałem, że nie była przekonana. Nagle znów zaczęła chichotać.
                - Co jest? - Zmarszczyłem brwi na tą nagłą zmianę nastroju.
                - To rzeczywiście fajne wyluzować się trochę. Następnym razem będę bardziej ostrożna - Uśmiechnęła się do mnie szeroko. Okej?
                - Więc będzie następny raz? - Uśmiechnąłem się.
                - Cóż, tym razem nie spędziłam z Tobą za dużo czasu - Przyznała, chowając dłonie w kieszeniach mojej kurtki.
                - Racja.
                - Nie jest Ci zimno? - Zmieniła temat, gdy owionął nas silniejszy podmuch.
                - Nie, jest okej - Poklepałem jej uda, które tak jakby mnie otaczały.
                Zachichotała.
                - Jesteś dzisiaj bardzo wesoła - Rzuciłem, na co znów zachichotała - Powinienem zabrać Cię do domu - Westchnąłem.
                - Nie mogę wrócić do domu - Pokręciła głową - Która godzina?
                Zerknąłem na zegarek.
                - Pierwsza w nocy.
                - No nie, nigdy nie byłam tak późno poza domem - Uśmiechnęła się przelotnie, co mogło oznaczać niedowierzanie lub dumę.
                - Chyba robisz wszystkie lekkomyślne rzeczy, będąc ze mną - Przysunąłem się do niej bliżej i przechyliłem głowę w bok.
                - Cóż, wydobywasz moja naturę buntowniczki - Przechyliła głowę w przeciwną stronę.
                Wyciągnęła ręce z kieszeni, pociągając nieznacznie za moja koszulkę. Przez jakąś minutę po prostu patrzyliśmy na siebie, próbując zrozumieć, co czuje drugie. W końcu mówią, że oczy są odzwierciedleniem duszy. Nasz kontakt wzrokowy przerwał się, gdy przeniosłem spojrzenie na jej usta. Ujrzawszy to przygryzła wargę i sama spojrzała na moje usta. Oblizałem je, jak zawsze gdy jestem zdenerwowany. Kiedy nasze spojrzenia ponownie się spotkały, mogłem dostrzec, że ona chce mnie pocałować tak samo, jak ja chciałem pocałować ją. Mimo, że wiedziałem, że to było złe na wiele sposobów, ponieważ była pijana i miała chłopaka, pochyliłem się, a gdy ona nie zawahała się przed tym samym, nasze usta się spotkały.
                Przesunęła dłońmi po mojej klatce piersiowej, by owinąć je wokół mojej szyi, a moje wsunęły się pod materiałem mojej kurtki na jej talię. Przysunąłem ją bliżej, gdy nasze usta poruszały się zgodnie, powoli, ale namiętnie. Mój język przejechał po jej dolnej wardze w roztargnieniu i byłem zaskoczony, gdy rozchyliła usta, dając mi większy dostęp, bym mógł go tam wsunąć. Nasze języki walczyły o dominację, a pocałunek stawał się coraz bardziej gorący. Między nasze ciała nie dałoby się wcisnąć kartki papieru.Masowałem dłońmi jej boki przez materiał jej koszulki, a jej dłonie gładziły moją skórę, ciągnąc za małe włoski na moim karku. Oboje jęknęliśmy podczas pocałunku. Po kilku minutach odsunęliśmy się od siebie, by zaczerpnąć powietrza, nasze klatki piersiowe unosiły się i opadały, próbując odzyskać oddech. Spojrzałem w jej szczęśliwe oczy, kiedy posłała mi nieśmiały uśmiech, który odwzajemniłem. Wciąż trzymałem ją w pasie, a ona obejmowała mnie za szyję.
                - Powinnam pocałować Ciebie, zamiast tego faceta. Całujesz o wiele lepiej.



_____________


NOWE TŁUMACZENIE - "NOT SAFE FOR WORK"
ZAPRASZAM

158 komentarzy:

  1. O MÓJ... OMG... asklhsdjkshfdgfhg POCAŁOWALI SIĘ! <33333333

    OdpowiedzUsuń
  2. cieszyłam się przez cały rozdział, omg końcówka była wusdfhknsd nie mogę @dajmibit

    OdpowiedzUsuń
  3. o jezu cudowny wertfygutfyguh. Mój ulubiony.
    Wreszcie się pocałowali, hihi :)
    Miłego tłumaczenia! :)
    @heartforbiebss

    OdpowiedzUsuń
  4. Omg aghshzhh swietny rozdzial! justib ma zly wplyw na brooje :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow wow wow wow <3 Oni są tacy słodcy;) Znwlazłam wczoraj rano to tłumaczenie i od razu je przeczytałam i zakochałam się w nim, nawet nie wiesz jaka byłam szczęśliwa jak zobaczyłam, że jest nowy rozdział;) Lecę na tt follownąć Brooke i Jusa i pozdrawiam~ @Muffina98

    OdpowiedzUsuń
  6. Aaaaa! Kocham to opowiadanie! ; o uhyagHDBKDMAishuJNDYSGHB

    OdpowiedzUsuń
  7. boże końcówka jebdbwhbwhd. o taaak, to chyba najlepszy rozdział dotychczas <3
    @BieberTeamPL

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny rozdział,asdfg . Czekam na następny . ♥
    ~ @iShirtlessBiebs

    OdpowiedzUsuń
  9. Jezuu...ten pocałunek ... przez cały czas się uśmiechałam gdzy to czytałam... Ale.niezły.miała humorek gdy była tak na haju :D Jak zobaczyłam, że dodałaś nowy rozdział to normalnie skakałam po sofie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham ten rozdzial <3<3 Fajnie ze wkoncu dodalas bo juz nie wytrzymywalam xd kocham to tlumaczenie ^_^ mam nadzieje ze nastepny rozdzial pojawi sie szybko :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie, no zaajebisty rozdział ! Czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  12. nareszcie prawdziwy pocałunek. <3333 zajebisty rozdział. chcę więcej. ;**

    OdpowiedzUsuń
  13. klfjdlksjdflkjsdfljsdfoisjdofisjdfolisfd DZIĘKUJĘ CI, ŻE JESTEŚ I TO TŁUMACZYSZ KJASHDK,AUSHUSFDKAUISGD

    OdpowiedzUsuń
  14. WUEJkngrosejfdklgn końcówka była taka słodka *___*
    A tak się ostatnio zastanawiałam co się z Tobą dzieje, że nie ma rozdziału. Mam nadzieję, że podobało Ci się na wycieczce ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Sgsuhghshsajbdcueikwbdduwi JAK TO CZYTAM TO ZACHOWUJE SIE JAK WARIATKA... MI SIE RĘCE TRZĘSĄ ŚMIEJE SIE LOL... SERIO ŚWIETNIE TO TŁUMAZYSZ! Dodawaj szybciutko nowy bo nie wytrzymam

    OdpowiedzUsuń
  16. jeden z najlepszych *.* nie mogę się doczekać kolejnego.
    i dziękuję, że to tłumaczysz! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. koochaaaaaaam *u* świetny rodział i wgl świetne tłumaczenie <3

    OdpowiedzUsuń
  18. JEZU. <3 JA CHCĘ DALEJ. <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam ten rozdział, jest świetny. W końcu się pocałowali, awww *__* Jestem bardzo wdzięczna, że tłumaczysz, bo jeszcze nie idzie mi tak dobrze czytanie po angielsku xx

    OdpowiedzUsuń
  20. ojeej, świetny. i taki dłuuugi. i wreszcie scena, na którą czekałam.
    @swaggiemasta

    OdpowiedzUsuń
  21. OMG to był najlepszy rozdział! Końcówka była taka.. słodka *.*
    @FreeHugs_xx

    OdpowiedzUsuń
  22. MÓJ ULUBIONY ROZDZIAŁ! KOCHAM CIĘ I CZEKAM NA NASTĘPNY <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Boski rozdział. <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Cuuuuuuuuuudnee! Kocham Cię! <3

    OdpowiedzUsuń
  25. jeeezuu dawaj szybko kolejny! ten jest świetny, nie spodziewałam się czegoś takiego.

    OdpowiedzUsuń
  26. Kiedy nowy <3 ?!!! zajebioza ♥

    OdpowiedzUsuń
  27. To chyba też będzie jeden z moich ulubionych :D Mam nadzieję, że wycieczka była udana, oraz czekam na następny (: - @morelowaa

    OdpowiedzUsuń
  28. Taaaak! w końcu się pocałowali! Mam nadzieję, że Brook będzie to wszystko pamiętać na drugi dzień. Awwww, to było słodkie <3
    @kidrauhlovely

    OdpowiedzUsuń
  29. mój ulubiony jak dotychczas, bo Justin i Brooke moments, hahah <3 z niecierpliwością czekam na kolejny:) @brookstube

    OdpowiedzUsuń
  30. omomom *_______* Nieziemski rozdział !
    @IgrzyskaSmierci

    OdpowiedzUsuń
  31. Zejebistu...omg.fufif

    OdpowiedzUsuń
  32. cudowny rozdział *,*
    nie moge doczekać się następnego *,*
    sdjkbfwjdQJBCFHKLWENHDF *,*

    OdpowiedzUsuń
  33. najlepszy ! kocham twoje tłumaczenie x

    OdpowiedzUsuń
  34. jdhahsjcksnxbxjsnr *_______*


    + zapraszam do siebie ;)
    www.life-is-life-try-smile.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  35. O mój boże..
    Zdecydowanie najlepszy rozdział, haha! ajsbcwabcna *_*

    OdpowiedzUsuń
  36. ZAJEBISTY ROZDZIAŁ! W KOŃCU SIĘ DOCZEKAŁAM POCAŁUNKU BROOKE I JUSTINA! *-* CHCĘ KOLEJNY! :3 / @IamSkylar_69

    OdpowiedzUsuń
  37. OMFG ZAJEBISTY!!! Kocham ich!! Informuj mnie proszę @ola_beliebers

    OdpowiedzUsuń
  38. Awww *.* Zajebisty hahah ryłam w wielu momentach hahah nie no bomba :D Już nie mogę doczekać się następnego <33333

    OdpowiedzUsuń
  39. OMG! Świetny rozdział. Kocham cię! Już nie mogę się doczekać następnego. :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Z-a-j-e-b-i-s-t-e !!!!!!!!! Dawaj szybko nowy rozdział omg *,*

    OdpowiedzUsuń
  41. Nareszcie się pocałowali!!! mtdtgdmtjdapgm
    Cudowny rozdział!! Mój ulubiony jak na razie.
    @dangerous_696

    OdpowiedzUsuń
  42. OMB. POCALOWALI SIE !! Dodawaj szybko kolejny rozdzial nie moge sie doczekac ;) -A.

    OdpowiedzUsuń
  43. OMB. POCALOWALI SIE !! Dodawaj szybko kolejny rozdzial nie moge sie doczekac ;) -A.

    OdpowiedzUsuń
  44. Just_LiveFor4 maja 2013 15:01

    Jsdfdhdehdgefvegwog *.*
    Uwielbiam Twoje tłumaczenie i nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału <3

    OdpowiedzUsuń
  45. Pocałowali się!! W końcu! :D
    Uwielbiaaaam!! Czekam z niecierpliwością na kolejny niesamowity rozdział! :)
    Zapraszam do siebie http://you-can-fly-away-with-me.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  46. oni. się. pocałowali. o. mój. BOŻE!!! MDNFCKJSDNKFNSDKJNFKJSDNFJKCSDNJKFCBDSHJVCSDVBCHJDSBVBDSVBJSDBVJHS *_* TO BYŁO ZAJEBISTE ♥_♥

    OdpowiedzUsuń
  47. Oj suuuuper rozdział naprawdę :)
    Przypomniało mi się moje pierwsze upicie się które wyglądało praktycznie wypisz wymaluj jak Brook ♥
    @TeleDul

    OdpowiedzUsuń
  48. Mój ulubiony :D

    OdpowiedzUsuń
  49. super !
    i się pocałowali awww
    @wikjuja

    OdpowiedzUsuń
  50. wreszcie oijdsioasfisaoijf

    OdpowiedzUsuń
  51. Świetny Kocham ten rozdział ;D

    OdpowiedzUsuń
  52. asdfghjkl kocham ten rozdział <3
    @NakedBieberauhl

    OdpowiedzUsuń
  53. Naaaareszcie pocaluneeek *--*

    OdpowiedzUsuń
  54. Awrr.. Uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
  55. wow , tylko tyle.

    OdpowiedzUsuń
  56. wow. boskie. zajebiste. aww. <3

    OdpowiedzUsuń
  57. omajgasz. przezajebistee! chce już kolejny ♥_♥

    OdpowiedzUsuń
  58. hguidkcjvfuridckvjghfudixckjvhfuioxckjvhgyfudickvjgyfun o Mój Boże *o* Pocałowali się .! njdhddvjbdjdjddjljf OMFG OMFG OMFG *o*
    @Weraa_99

    OdpowiedzUsuń
  59. No nareszcie się pocałowali *.* Od początku na to czekałam <3

    OdpowiedzUsuń
  60. Z.A.J.E.B.I.S.T.E!!!!! Najlepszy rozdział EVER!!! Wreszcie się pocałowali!! hmm... Pozostaje tylko sprawa z chłopakiem BB.. No ale nie ważne. Kissssssssssssses!!!!!!!!!! Omfg... Wreszcie :*****

    OdpowiedzUsuń
  61. OMG!OMG!OMG!OMG!OMG! Wkońcu się pocałowali. Jejciu skacze z radości. Oby ona to pamiętała następnego dnia. Czekam nn. :) KOCHAM CIĘ :**

    OdpowiedzUsuń
  62. Jeeeeeeeeeeeej ! Nareszcie się doczekałam pocałunku ;*
    Super że to tłumaczysz. Jesteś kochana < 3

    OdpowiedzUsuń
  63. Jeju Jeju Jeju! :D Nareszcie się doczekałam. :) Mam nadzieję tylko, że Iguana nie namieszała jej za bardzo w głowie i będzie wszystko pamiętać. :>

    OdpowiedzUsuń
  64. ojojoj, jakie to słodkie :)
    Ale, żeby ona to pamiętała w następnym dniu, hahah ;D
    Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  65. ;ooo jak uroczo. *o* uwielbiam to opowiadanie. :')
    Czekam na kolejny. :))

    OdpowiedzUsuń
  66. jaqhswdgebwnqswhdegbsnqahsdgc w końcu *.*
    @Bieebsss

    OdpowiedzUsuń
  67. TEN ROZDZIAŁ CHYBA NAJBARDZIEJ PRZYPADŁ MI DO GUSTU.:D
    JUŻ SIĘ NIE MOGĘ DOCZEKAĆ KOLEJNEGO ROZDZIAŁU.:D
    @OMB_OMJ

    OdpowiedzUsuń
  68. OMGOMGOMG ZAKOCHAŁAM SIĘ W TYM ROZDZIALE *___* SZKODA ,ŻE SAMA Z SIEBIE GO NIE POCAŁOWAŁA, TYLKO JAK BYŁA PIANA, ALE ZAWSZE COŚ, DAJ JAK NAJSZYBCIEJ ROZDZIAŁ, BŁAGAM CIĘ!

    OdpowiedzUsuń
  69. asdfghgfsdf. rozdziały są coraz ciekawsze! hmm. ciekawe, kiedy BB *haha* zda sobie sprawę, z tego, że woli Justina niż Nate.
    @xklauudia

    OdpowiedzUsuń
  70. Jeeeeeezu *____* Zaliczam ten rozdział do moich ulubionych :D

    OdpowiedzUsuń
  71. Jest świetny *_____* sjgvhndeivb *.* pocałunek *.*
    I mam jedno pytanie: czy informujesz o nowych rozdziałach na twitterze? :)
    @NataliaDrab1

    OdpowiedzUsuń
  72. Dziękuje że informujesz mnie na tt o każdym rozdziale. Jesteś kochana i świetnie tłumaczysz <3. Rozdział jest super.

    OdpowiedzUsuń
  73. kjdhfkdjgfa, bożeeeeeeeeeeee. cudny rozdział, omg omg! CAŁOWALI SIĘ :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  74. ;;idfcfmioehfmerhcmeruiwdcwcyfusgyguogncsyugecyerfya
    NIESAMOWITE!

    OdpowiedzUsuń
  75. omg! omg! omg! jestem w szoku ;o
    ona przeklina i pije i wg... brak słów. hahaha beke z niej miałam :D
    ale przynajmniej się pocałowali *.* chcę ich już razem <33
    świetne tłumaczone jak zwykle ! ;**
    @kidrauhlismygod

    OdpowiedzUsuń
  76. Kocham cię!

    OdpowiedzUsuń
  77. Jaaakie słodkie czekam na następny !

    OdpowiedzUsuń
  78. czekam nn ;p

    OdpowiedzUsuń
  79. boże aa lfewnejnewfdlonefqw!! *----------*

    OdpowiedzUsuń
  80. ja chcę już następny.! :3

    OdpowiedzUsuń
  81. BŁAGAM DAJ KOLEJNY JUTRO, BŁAGAM!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  82. lubię twoje tłumaczenia, daj kolejny pliska ;3

    OdpowiedzUsuń
  83. kiedy kolejny.?? chcę już.!! :3

    OdpowiedzUsuń
  84. Jesteś najlepsza, kocham cię na prawdę za te tłumaczenie, mam nadzieję że następny rozdział wyjdzie jak najszybciej :o

    OdpowiedzUsuń
  85. dziękuję za ten rozdział. kc. ,<333333

    OdpowiedzUsuń
  86. JESTEŚ SUPER! CZEKAM NA KOLEJNY, BUZIACZKI

    OdpowiedzUsuń
  87. w końcu, nie mogłam się doczekać <33333333333333333333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  88. omg omg jezu ciekawe co będzie dalej :ooo

    OdpowiedzUsuń
  89. najlepszy! Pozderki:* :3

    OdpowiedzUsuń
  90. zarąbiste ^^

    OdpowiedzUsuń
  91. jeju, ja już chcę następny. dziękuję za ten rozdział, jesteś naj! <3 :&

    OdpowiedzUsuń
  92. super całuski ;***** ;3

    OdpowiedzUsuń
  93. ale czad ;oooo

    OdpowiedzUsuń
  94. KOCHAM TWOJE TŁUMACZENIE SO MUCH!

    OdpowiedzUsuń
  95. Całkowity zwrot akcji, cieszę się że tak szybko dodajesz, 3maj tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  96. afstshnaiamnshdisaoamj ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  97. jakie słodziasne gołąbeczki!:* <3 RAVR :3

    OdpowiedzUsuń
  98. zarombiste hihi ;****

    OdpowiedzUsuń
  99. ''- Dobrze. 3, 2, 1, swag!'' SŁAAAAG
    ADFGHJHGFDSA boze kocham ten rozdział omg kocham Cie!
    kjhygdsjkljfhsjkldfkhkjlsksf *-*

    OdpowiedzUsuń
  100. OMG! ostatnia scena jest amazing!

    OdpowiedzUsuń
  101. KOCHAMKOCHAMKOCHAMKOCHAM <3 Pocałowali się o rany!!
    Czekam niecierpliwie na kolejny rozdział, kochana dziękuję :))

    OdpowiedzUsuń
  102. łaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa alee megaa !!! <3333 czekam na nowy !!

    OdpowiedzUsuń
  103. O MÓJ BOŻE! O MÓJ BOŻE! TO JEST TAKIE CUDOWNE! Aws, pierwszy pocałunek Brooke i Justina *.* Jak słodko :))
    Jak narazie to mój ulubiony rozdział :)
    Hah, z chęcią wybrałabym się na taka imprezę z Justinem :)
    -@andzelikaab
    Hahhaha, czekam na sceny +18 :D #zboczuszek :))

    OdpowiedzUsuń
  104. OMG! słodko ;) dodawaj jak najszybciej kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  105. OMGAAAASH <33333333333333333333 Kiedy następny jeśli mogę się dowiedzieć?xd

    OdpowiedzUsuń
  106. Końcówka była najlepsza gfdushjeraea *___* @Justeliaa

    OdpowiedzUsuń
  107. ASDFGHJKUYTFDCVBHYTGRE *.*
    @_fidelidad

    OdpowiedzUsuń
  108. Tak bardzo zajebiste *______*

    OdpowiedzUsuń
  109. O mój Boże! *___________________* ~ @swaggieSMILEE

    OdpowiedzUsuń
  110. Kocham to opowiadanie. Jedno z lepszych i moich ulubionych :)
    Po raz pierwszy znalazłam czas, żeby skomentować (przepraszam!), ale muszę powiedzieć, że Twoje tłumaczenie jest genialne x Serio, jest super.
    Czy mogłabyś mnie informować? Wiem, że informujesz już 200 osób, ale może znajdziesz jeszcze czas dla mnie, co? :)
    xoxo, Sylwia aka @yooungfoorever

    OdpowiedzUsuń
  111. Kiedy będzie kolejny ? *.*

    OdpowiedzUsuń
  112. "Jego idealnie okrągły tyłek, aż chciało się dotknąć" HAHAHHA NIE MOGĘ Z TEGO TEKSTU! HAHAHHAHA LOOOL no pierwszy pocałunek za nami! YEEEEEEEEEEEEEEEEY! Nie mogę się doczekać rozdziału z urodzinami *__________* DZIĘKUJE BARDZO BARDZO, ŻE TO TŁUMACZYSZ! ;***

    OdpowiedzUsuń
  113. omb, omb, omb *-* genialny rozdział, uwielbiam go <3 fbsduebfwayushdjbagyufdljhbgrejhf
    a, i zmieniłam username na tt. nie jestem już @/itsPattieJ tylko @reddien_ ;)

    OdpowiedzUsuń
  114. Kocham to!<3następny rozdział !:*

    OdpowiedzUsuń
  115. dansjdsha nareszcie się pocałowali *.* kocham tego bloga, rozdział genialny :D czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  116. OMG nareszcie się pocałowali :3 rozdział jak zawsze boski, czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  117. O tak, to chyba też jest mój ulubiony rozdział jak na razie. *.* Czytałam z zapartym tchem, a jak się pocałowali to przysięgam, że wstrzymałam oddech, tak się cieszyłam. Chyba za bardzo to przeżywam, no ale kurde, oni są tacy uroczy razem. c: Składam Ci pokłony i wszystko co się da za to, że to tłumaczysz. Mam nadzieję, że w Austrii było fajnie. x

    OdpowiedzUsuń
  118. Fehjsidjdudh Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  119. OOO BOŻE KOCHAM TEN ROZDZIAL PO PROSTU KOCHAM JEST TAKIE jdshkjfhdkhkfjhdsfkjhkj zajebisty jezu to jeden z moich ulubionyc na pewno <33333 ja chce juz nastepny blagam jeju ja chce nastepy <3

    OdpowiedzUsuń
  120. @zosianitkaa informuj

    OdpowiedzUsuń
  121. Nareszcie się pocałowali <3 SWAG

    @beliebersbitchs

    OdpowiedzUsuń
  122. Cudowne... Nareszcie się pocałowali *.* Świetnie tłumaczysz ;)
    @Danger12345678

    OdpowiedzUsuń
  123. czytam kocham uwielbiam

    OdpowiedzUsuń
  124. kyfgshgfisdfhgyjkgaef - zdecydowanie jeden z moich ulubionych rozdziałów. przyznam się, że dopiero wczoraj znalazłam twoje tłumaczenie, ale... bardzo szybko się wciągnęłam. już nie mogę doczekać się piętnastki ;)

    OdpowiedzUsuń
  125. ljsajsdfjhdsaf końcówka *.*

    OdpowiedzUsuń
  126. KOCHAM <333 ashdgfhdfh końcówka była najlepsza djgsdfg ;D

    OdpowiedzUsuń
  127. Czytam, czytam. A rozdziałłł? Uuuuu... Nasza Brookie zaszalała, a Justinek nieźle z tego korzysta. Mama nadzieję, że ne zachowuję się aż taaaak po pijaku. Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że tłumaczysz to opowiadanie. Jesteś booooska, czekam na następną notkę. xxx
    @RealMartynaU

    OdpowiedzUsuń
  128. Uwielbiam niegrzeczną Brooke :D
    ''- Cześć suko - Powitała ją Brooklyn, na co wszyscy odwróciliśmy głowy w szoku.
    - Co powiedziałaś? - Alejandra górowała nad nią wyzywająco.
    - Powiedziałam suko - Powtórzyła, tym razem wolniej, podnosząc głowę tak, że były na tej samej wysokości.''
    Kochamkochamkocham <3



    @ImDangersGirl
    http://roseandbieber.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  129. O boże.. Ten blog, jest NIESAMOWITY!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  130. Boże cudowne! / @chelshsh

    OdpowiedzUsuń
  131. uuu, Brooke zaszalała :D ogólnie rozdział fajny c: czekam z niecierpliwością na kolejny! :3
    @demetriabeats x

    OdpowiedzUsuń
  132. Ostatnie stwierdzenie Brook mnie rozwaliło. ;)
    Czekam na nn.<3

    OdpowiedzUsuń
  133. Przez przypadek zaczęłam czytać i nie potrafię teraz zaprzestać! :) Informuj mnie proszę
    @AlexMOfficial

    OdpowiedzUsuń
  134. jeju jeju jeju jejuuuuuu! a melanż haha. koniec najlepszy <3 czekam na nastepny :*

    OdpowiedzUsuń
  135. awww *.*
    Brooke.. ekhem, BB na końcu rozwaliła ^.^ haha
    Dziękuję i czekam na kolejny. Buziaki <3

    @aania46

    OdpowiedzUsuń
  136. czeeść, informuje cię że zmieniłam nazwę z diamondsbiebz na luuvstradford. możesz informować teraz na luuvstrdford :)

    OdpowiedzUsuń
  137. http://bo-jestes-jablkiem-do-mojej-szarlotki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  138. OMG POCAŁOWALI SIĘ TO BYŁO DKJVSHIUFSKYDIOVCBFVIPOUDFSBPVOIUSDFBPIOUSDFBPOSIUSBPFSIUOV JEZUNCIU DIUBSIPUSFBVSIO @madefordems

    OdpowiedzUsuń
  139. JEZU, jaki słodki jest Justin *____*

    OdpowiedzUsuń
  140. ZAJEBISTE najlepszy blog jak do tych czas czytałam <3

    OdpowiedzUsuń
  141. Aaaaa wreszcie się pocałowali

    OdpowiedzUsuń
  142. OOOOMG ! W końcu był pocałunek <3

    OdpowiedzUsuń
  143. Kocham, kocham, kocham ! <3 /aleksandrabrooks

    OdpowiedzUsuń
  144. O MOJ BOZE!!!NIGDY W ZYCOU NA ZADNYM BLOGU NIE WIDZIALAM TYLY KOMENTARZY!!#HAHAHAH! ROZDZIAL ZAJEBISTYYY NAJLEPSZA SCENA Z BROOKE I TA SZMATA, KURDE ZNACZY SIE ALEJANDRA HAHAH XDXDD

    OdpowiedzUsuń