35. Like a tattoo

Justin

                - Poważnie, chyba złożę darowiznę, by zainstalowali wam windę - Otworzyłem drzwi dyszącej Brooklyn, opierające rękę o ścianę obok moich frontowych drzwi, kiedy próbowała złapać oddech.
                Nie mogłem powstrzymać chichotu, który uciekł z moich ust, gdy ujrzałem ją tam stojącą i wyglądającą tak, jakby właśnie przebiegła maraton.
                - Cześć, skarbie - Pochyliłem się by musnąć ją w usta, po czym odsunąłem się, by mogła wejść.
                Zaczęła wachlować się dłonią, jakby różnica temperatury na ulicy i w domu była ogromna.
                - Co powiedziałaś rodzicom, że pozwolili Ci przyjechać? - Zapytałem, biorąc jej płaszcz i wieszając go na wieszaku.
                Uniosła w górę torbę, którą trzymała w ręce, sygnalizując, że to było jej alibi.
                - Co to jest? - Zmarszczyłem brwi zaciekawiony.
                - Twoje ubrania - Podała mi torbę, zanim zdjęła swoje obcasy. Otworzyłem plastikową torbę, by zobaczyć swoją czarną koszulkę i fioletowe spodenki do koszykówki. Nigdy wcześniej nie widziałem, by moje ubrania były wyprasowane do takiej perfekcji. Aż bałem się ich dotknąć. I pachniały tak samo, jak ciuchy Brooklyn, tym samym płynem do płukania - Powiedziałam mamie, że muszę oddać je bratu Kelsey.
                - Och - Skinąłem głową, przypominając sobie, że to właśnie powiedziała mamie, kiedy zapytała o ubrania, które miała na sobie po imprezie - Cóż, chodź - Wziąłem ją za rękę, ciągnąc ją do swojego pokoju, gdzie moglibyśmy być sami.
                - Cześć, Brooklyn - Powiedział Jaxon, kiedy minęliśmy salon, gdzie oglądał Sponge Boba, lub jakieś inne gówno.
                - Cześć, dzieciaku - Uśmiechnęła się w jego stronę, choć nawet nie patrzył.
                Kiedy byliśmy w moim pokoju, postawiłem torbę na podłodze i wskoczyłem na łóżko, spodziewając się, że Brooklyn zrobi to samo. Niemniej jednak, ona nadal stała, szukając czegoś w swojej torebce.
                - Och, tutaj jest - mruknęła do siebie, kiedy znalazła małą plastikową torebkę - Przyniosłam lukrecję! - Wykrzyknęła radośnie, podnosząc przeźroczystą paczkę, aby pokazać mi kilka długich, czerwonych cukierków i odrzucając torebkę na bok.
                Jej uśmiech przygasł, kiedy usłyszała, jak zacząłem złośliwie chichotać.
                - Lukrecja? Wspominasz swoje dzieciństwo, czy coś?
                Jej oczy posyłały mi mordercze spojrzenie, a usta ścisnęły się w wąską linię.
                - Dobra. Założę się, że Jaxon ucieszy się bardziej, niż Ty - Tupnęła uparcie nogą w podłogę, po czym odwróciła się na pięcie, zamierzając opuścić mój pokój.
                - Czekaj, Brooke. Przepraszam - Wyciągnąłem ramiona, by ją zatrzymać, ale fakt, że wciąż chichotałem, wcale nie pomagał.
                Udało mi się złapać ją w pasie, zanim otworzyła drzwi, przez co opadła na moje kolana.
                - Jesteś strasznie złośliwy, Justin - Jęknęła, kręcąc się, by wyjść z mojego uścisku i mimowolnie dotykając tyłkiem mojego krocza.
                - Na Twoim miejscu, przestałbym to robić - Ostrzegłem czując, że moje spodnie robią się troszeczkę ciasne w pewnym miejscu.
                Co? Mężczyzna ma swoje potrzeby, a ja nie uprawiałem seksu od dłuższego czasu. Mini Justin reaguje na najmniejsze rzeczy.
                - Co robić? - Odwróciła głowę w moją stronę, wciąż wyglądając na złą.
                Spojrzałem w dół na swoje krocze, na co Brooklyn sapnęła.
                - O mój Boże - Wyszeptała, jej policzki zrobiły się czerwone, kiedy zeszła ze mnie z prędkością światła.
                Zaśmiałem się.
                - W porządku, kochanie. Po prostu tak na mnie działasz - Uśmiechnąłem się na jej nieśmiałość.
                - Zamknij się - Mruknęła nieśmiało, ukrywając twarz za kurtyną blond włosów.
                Roześmiałem się po raz kolejny, przesuwając się na łóżku do tyłu, aż moje plecy oparły się o jego wezgłowie.
                - Więc będziemy jeść dzisiaj tą lukrecję?
                Brooklyn przewróciła żartobliwie oczami, zanim ostrożnie usiadła na łóżku, zachowując bezpieczną odległość.
                - Brooklyn, ja nie gryzę - Poklepałem miejsce obok siebie - No chyba, że tego chcesz - Puściłem jej zalotne oczko, na co po raz kolejny się zarumieniła.
                W końcu zdecydowała się przysunąć bliżej mnie i oparła plecy obok mnie, wyjmując z opakowania dwa kawałki lukrecji. Podała mi jedną, zanim zaczęła jeść swoją.
                - Będziesz teraz milczała?
                Pokręciła głową, patrząc na swoje palce.
                - Nie.
                - Wciąż jesteś tym zakłopotana? Brooke, no, problem byłby, gdybyś nie...
                Jej oczy rozszerzyły się, zanim otworzyła usta.
                - Wiesz, że ludzie mówią, że dobrze całujesz, jeśli potrafisz to zawiązać językiem? - Wtrąciła nagle, wyraźnie chcąc zmienić temat.
                Łapiąc aluzję - wiedziałem, że czuła się nieswojo i mimo, że była przy tym słodka, wolałem z nią rozmawiać - kontynuowałem nowy temat rozmowy.
                - Myślałem, że to się robi z łodyżkami wiśni - Zmarszczyłem brwi, gryząc kawałem podłużnego cukierka. Muszę przyznać, że naprawdę kocham słodycze.
                - Nie wiem jak Ty, ale ja wolę mieć w ustach lukrecję, a anie jakąś trawę - Trawę? Wzruszyła ramionami, kończąc swój kawałek i biorąc nowy.
                Zamiast ją ugryźć, podzieliła ją na mniejsze rureczki włożyła jedną do ust. Spojrzałem na nią z zaciekawieniem, zakładając rękę na jej ramiona, by przyciągnąć ją bliżej. Po kilku sekundach, Brooklyn wystawiła język i ukazała idealnie związany supełek na lukrecji.
                - Widzisz? - Wymamrotała najlepiej, jak mogła, nie zamykając ust.
                - Dobra robota, kochanie - Pogratulowałem, klepiąc ją po głowie, po czym zdjąłem cukierka z jej języka swoim.
                - Justin, to jest obrzydliwe - Zawołała, marszcząc twarz z niesmakiem.
                - Czemu? To wcale nie różni się od całowania, poza tym z Twoich ust smakuje lepiej - Stwierdziłem, na co zarumieniła się ponownie.
                - O Boże - Opadła głębiej w łóżku, chowając twarz w dłoniach. Nie wiem dlaczego jest dziś taka skrępowana.
                - Nie bądź taka nieśmiała, księżniczko - Zdjąłem ręce z jej twarzy, żeby ją pocałować, śmiejąc się z tego, jaka była słodka.
                - Dobra, wystarczy. Twoja kolej - Odepchnęła moją pierś, ledwo pozwalając na to, by nasze usta się spotkały.
                Jęknąłem, niezadowolony z tego, że nie dostałem buziaka.
                - Dobra - Przewracając oczami sięgnąłem po kawałek lukrecji, który mi podała i włożyłem do ust - Co mam teraz zrobić?
                - Supełek, no - Zachichotała, wpatrując się we mnie.
                Przysięgam, próbowałem. Przesuwałem cukierka w każdym kierunku, kręcąc językiem stopniowo rozpadającą się rureczkę i nie mogłem go związać.
                - Dobra, poddaję się - Złożyłam ręce na piersi, poddając się i przełykając to cholerstwo, po czym spojrzałem przed siebie.
                Brooklyn zachichotała przy moim boku.
                - Oj, biedny Justin. Chyba nie potrafisz dobrze całować - Wypchnęła dolną wargę, w nieco kpiącym geście, na co prychnąłem - W porządku, kochanie. Nie możesz być dobry we wszystkim - Poklepała mnie pocieszająco po ramieniu.
                - Potrafię dobrze całować. Nie obchodzi mnie głupia lukrecja - Stwierdziłem.
                Wiedziała, jaki byłem dumny i jak lubiłem rywalizować i testowała moją cierpliwość, ciesząc się każdą sekundą, może dodam.
                - Dowody mówią co innego - Powiedziała śpiewnym głosem, śmiejąc się cicho. Założę się, że była dumna z tego, że w czymś mnie pokonała.
                - Zobaczymy co Ty powiesz - Nie dając jej szansy na odpowiedź, złapałem ją za kark, by ją przysunąć i złączyć nasze usta.
                Wydawała się zaskoczona moją nagłością, ale nie traciłem czasu by wsunąć język w jej ust, czując słodki smak cukierków. Jej głowa opadła na poduszkę, gdy ramiona przestały wspierać jej ciężar i pociągnęła mnie za koszulkę, dając mi jeszcze lepszy kąt do pogłębienia pocałunku. Odwzajemniła go, jęcząc, gdy zacząłem ssać jej dolną wargę. Moja dłoń, ta, która nie trzymała jej twarzy, pieściła jej bok, zatrzymując się przy zakończeniu zimowej sukienki. Oderwaliśmy się od siebie z braku powietrza, oboje oddychaliśmy ciężko - to była najbardziej intensywna chwila w moim życiu. Czułem nierówny oddech Brooklyn nad swoim ramieniem, kiedy złożyłem krótki pocałunek pod jej uchem.
                - Czy to wystarczający dowód dla Ciebie, księżniczko? - Szepnąłem ochryple jej do ucha widząc, jak pode mną zadrżała.
                Przekręciła głowę na bok, wpatrując się we mnie.
                - Bardziej, niż wystarczający.
                Pochyliłem się, by raz jeszcze ją pocałować.
                - Teraz już możesz puścić moją koszulkę - Zaśmiałem się przy jej ustach, czując, że nadal ją trzymała.
                - Och tak, przepraszam - Puściła natychmiast, chichocząc cicho do siebie.
                Podniosłem się z niej, wiedząc, że to nie skończy się dobrze, jeśli będziemy tak blisko siebie - w każdym razie jeśli chodzi o mojego małego przyjaciela - i położyłem się na plecach obok niej.
                - Hej, to nowy tatuaż? - Oparła się na łokciu, wskazując na mój prawy obojczyk z lekką dezaprobatą na twarzy - Nie miałeś tego wczoraj.
                - Zrobiłem go dzisiaj. Nudziło mi się - Przesunąłem szelkę mojej białek koszulki, by mogła zobaczyć całość.
                - Więc zawsze jak nie masz co robić, to mówisz "zrobię sobie nowy tatuaż, czemu nie?" jakby to było nic takiego? - Zachichotała, delikatnie głaszcząc wytatuowaną skórę, jakby bała się, że mogłoby mnie to zaboleć.
                - To nie tak. Już od jakiegoś czasu chciałem go zrobić - Uśmiechnąłem się - I możesz dotknąć normalnie, to nie odciśnie ci się na palcach, czy coś.
                Przewróciła oczami na mój sarkazm.
                - Wiem, idioto. A nie boli Cię? - Zmarszczyła z zaciekawieniem brwi, opuszczając palec - Jest nabrzmiałe.
                Zaśmiałem się przez sposób w jaki to określiła, skóra była ledwo spuchnięta, po czym wzruszyłem ramionami.
                - Nie bardzo - Było jeszcze trochę czerwone, ale tatuaż nie był duży, więc nie był taki bolesny.
                - Jasne, twardzielu - Zakpiła, uderzając żartobliwie moje ramię - Co to znaczy tak w ogóle?
                - To rok urodzenia mojej mamy, napisany rzymskimi cyframi - Wyjaśniłem, patrząc na tatuaż. Wyszedł całkiem fajnie, jeśli o mnie chodzi.
                - Awwwww - Nie będę kłamać, od początku spodziewałem się takiej reakcji Brooklyn, ale i tak przewróciłem oczami i zarumieniłem się lekko - To jest takie słodkie - Podkreśliła, gestykulując rekami i siadając prosto, zanim usiadła na moim brzuchu.
                - Co mówiłem o nazywaniu mnie słodkim? - Delikatnie chwyciłem jej nadgarstki, by powstrzymać ją przed ściśnięciem moich policzków czy innych rzeczy które robi, kiedy myśli, że jestem słodki.
                Wystarczy, że zmieniam się dla niej w mięczaka, nie potrzebuję tego słowa na "s" w każdej naszej rozmowie. Choć wydaje mi się, że jest ono dla Brooklyn jednym z ulubionych.
                - Przestań taki być! - Narzekała i zdołała wydostać ręce z mojego uścisku, skutecznie ściskając moje policzki, jak to robią babcie, na jej twarzy pojawił się wielki uśmiech.
                Zacisnąłem dziecinnie usta, kładąc dłonie na jej biodrach. Fakt, że miała na sobie tylko wełnianą sukienkę i rajstopy i, że siedziała na mnie, połączony z tym, że jestem trochę sfrustrowany seksualnie, nie bardzo pomagał.
                - Teraz moje policzki są obolałe - Jęknąłem, wypychając dolną wargę do przodu, pragnąc skupić się jedynie na tej myśli, a nie na czymś innym.
                - Aww, widzisz? Słodziak - Zagruchała, pocierając moje zaczerwienione policzki, aby złagodzić ból. Zignorowałem jej ostatni komentarz i zacząłem zataczać dłońmi kręgi na jej biodrach - Ile masz tatuaży?
                - Tylko kilka, a Ty? - Zapytałem szczerym tonem, przez co zdobyłem od Brooklyn spojrzenie "naprawdę, Justin?".
                - Przestań, jestem poważna.
                - A ja jestem Justin - Uśmiechnąłem się przelotnie.
                Posłała mi to samo spojrzenie po raz drugi.
                - Nie, jesteś niedojrzały.
                - A Ty nie jesteś zabawna - Odparłem, wystawiając język i prawdopodobnie potwierdzając jej słowa.
                Kiedy po raz kolejny posłała mi to samo spojrzenie - choć tym razem Brooklyn starała się nie uśmiechnąć - zdecydowałem w końcu jej odpowiedzieć - Nie wiem ile mam, straciłem rachubę po piątym.
                Na jej twarzy pojawiło się przerażenie.
                - Co?
                Zacząłem się śmiać z wyrazu jej twarzy, a ona zastygła w wyrazie niedowierzania.
                - A-ale tatuaże są bolesne, wbijanie igły w skórę, krew, są na stałe... - Jej oczy patrzyły na mnie z góry, jej usta drżały od jąkania i wciąż mamrotała niespójne rzeczy.
                Ktoś by pomyślał, że mówi o przeszczepie serca, a nie o zwykłym tatuażu.
                - Brooklyn, wyluzuj - Nie mogłem powstrzymać chichotu, kiedy wziąłem ją za dłonie i splotłem nasze palce.
                - Tak, przepraszam. To po prostu... Niepokojące - Skrzywiłem się na jej słowa. To ona zachowywała się dziwnie - Chyba nawdychałam się jakiś dziwnych gazów dzisiaj na chemii - Skinęła głową. No cóż, to by wiele wyjaśniało.
                - Okej? - Uniosłem jedną brew, a moje wypowiedź zabrzmiała pytająco.
                - Muszę je policzyć - Stwierdziła nagle, chwytając brzeg mojej koszulki na szelkach, by ją podnieść, kręcąc się na mnie.
                - Nie sądzę, że to dobry pomysł - Ostrożnie chwyciłem jej ręce, zanim zdążyła dotknąć mojej skóry i trzymałem je po bokach robiąc wszystko, by ignorować sensacje, które dawała mi jej pozycja - Dlaczego nagle tak Ci na tym zależy? Nigdy wcześniej się nimi nie interesowałaś, kiedy widziałaś mnie bez koszulki. Założę się, że widziałaś już większość moich tatuaży - Na mojej twarzy pojawił się łobuzerski uśmieszek, kiedy ujrzałem niewinny rumieniec na jej policzkach.
                - Nie zależy mi - Oświadczyła - Po prostu jestem ciekawa - Wzruszyła ramionami z małym, nieśmiałym uśmiechem.
                - Jasne - Powiedziałem niepewnie, widząc po raz pierwszy na jej szyi srebrny nieśmiertelnik, który jej dałem - Zaczynasz tracić wyczucie stylu. Jestem pewien, że mama Cię zabije - Podkreśliłem żartobliwie.
                - Co masz na myśli? Jestem dziś ubrana odpowiednio. Po prostu wczoraj przyłapałeś mnie w piżamie - Udawała, że ​​jest urażona moim komentarzem.
                - Mam na myśli mój nieśmiertelnik - Złapałem go między palce - Nie bardzo pasuje do tego całego stylu dziewczyny z Manhattanu.
                - Kogo to obchodzi? Myślę, że dodaje mi nieco odważniejszego wyglądu - Uśmiechnęła się zuchwale - Wiesz, sprawia, że wydaję się niebezpieczna, jak Ty.
                Wybuchnąłem śmiechem, zanim podniosłem się, by złączyć nasze usta, biorąc jej delikatną twarz w dłonie, kiedy ona chwyciła moje przedramiona, aby nie stracić równowagi. Nasze usta poruszały się zgodnie i powoli, wciąż siedziała na moich kolanach. Jęknęła cicho, gdy przygryzłem jej wargę, rozchylając usta i pozwalając, bym wsunął w nie język. Pocałunek nie był ostry, ale był cholernie namiętny i czułem to, jeśli wiecie, co mam na myśli. Przesunąłem dłonie w dół jej pleców bardzo powoli, bo przestraszyłbym ją, gdybym wykonał jakiś szybki ruch. Następnie przesunąłem je na biodra, gdzie kreśliłem niewidoczne wzory na materiale jej sukienki. Jej dłonie były wplątane w moje włosy, co sprawiało, że wariowałem. Mimowolnie przysunąłem do niej biodra i jęknąłem. Brooke przygryzła wargę, by nie jęknąć, ale odsunęła się o cal.
                - Justin...
                - Cśś - Ponownie złączyłem nasze usta, chcąc by odpuściła.
                Byłem pewien, że czuła wybrzuszenie na moich spodniach, ale z cichym westchnieniem wróciła do całowania mnie tak samo namiętnie, jak wcześniej. Moje dłonie dotarły na jej uda, powoli je masując, po czym wkradły się pod jej sukienkę. Miała na sobie jakieś grube rajstopy. Kiedy jej oddech przyspieszył, wiedziałem, że zrobiła się trochę zdenerwowana, więc zacząłem całować jej szyję. Ssałem jej czuły punkt, który poznałem już dość dobrze wiedząc, że to ją rozluźni, a ona wiła się na moich kolanach, z jej ust wydobył się jęk. Moje biodra znów przysunęły się do niej i wtedy pośpiesznie się ode mnie oderwała.
                - Justin, Twój brat jest w drugim pokoju - Wyszeptała, chwytając mnie za ramiona, aby mnie odepchnąć.
                - No i? Nawet nie będzie wiedział, co się dzieje. ma siedem lat - Wzruszyłem ramionami, z powrotem całując jej szyję.
                - Nie, wyobraź sobie, że tu wchodzi. To by było żenujące - Syknęła, ponownie próbując powstrzymać moje dłonie.
                Przewróciłem oczami. Cholerna Brooklyn i jej roztropność. Jak na zawołanie usłyszeliśmy małe kroki i głos Jaxona, odbijający się echem po całym domu.
                - Justin, jestem głodny!
                Przewróciłem oczami w irytacji, wydawało się, że po raz tysięczny w ciągu ostatniej godziny, ale dla Brooke wydawało się to zabawne, ponieważ roześmiała się i zeszła z moich kolan.
                - Mówiłam Ci.
                - Przynosisz pecha.


Brooklyn

                Złość na twarzy Justina była nawet zabawna. Wstałam z łóżka, śmiejąc się, kiedy on opadł z powrotem na materac, wzdychając do siebie. Czy on myśli, że nie wiedziałam, że był sfrustrowany seksualnie? Czy on myślał, że jestem odporna na jego pieszczoty i pocałunki? Że nie podniecało mnie, jak ssał moją szyję lub, jak przesunął dłonie po moich rajstopach, niebezpiecznie blisko mojej kobiecości? Cholera, pewnie, że mnie podniecało. Chciałam po prostu mieć kontrolę nad sytuacją, bo on najwyraźniej jej nie miał. Rozumiem, że nie uprawiał seksu od dwóch miesięcy na najbardziej seksualna rzecz, jaką kiedykolwiek robiliśmy to ta w nocy po imprezie i zgaduję, że to nie było najlepsze doświadczenie. Rozumiem to, ale nadal nie zamierzam robić intymnych rzeczy, gdy jego młodszy brat mógł wejść do pokoju w każdej chwili. Zanim Justin zszedł z łóżka, Jaxon już wszedł, powtarzając swoje poprzednie słowa na wypadek, gdybyśmy go nie usłyszeli.
                - Justin jestem gło...
                - Tak, wiem. Jesteś głodny - Justin przerwał mu brutalnie. Odwróciłam twarz, by spojrzeć na niego z wyrzutem.
                Jednak Jaxon tylko zachichotał.
                - Przeszkodziłem Wam w czymś?
                Jestem pewna, że moja twarz zrobiła się szkarłatna. Na Boga, on ma tylko siedem lat!
                - Nie - Justin i ja powiedzieliśmy w tym samym czasie.
                - Okej, więc zrób mi jedzenie - Wzruszył ramionami, w ogóle nie przejmując się sytuacją, zanim opuścił pokój Justina i wrócił do salonu.
                Odwróciłam się do Justina, posyłając Justinowi zakłopotane spojrzenie.
                - Twój brat jest mądry.
                - I denerwujący - Mruknął, przechodząc obok mnie i wychodząc z pokoju.
                Poszłam za nim do kuchni, wzdychając, jakby jego zdenerwowanie było najgłupszą rzeczą na świecie. Cóż, dla mnie wydawało się głupie - Co byś chciał, Jaxo? - Zapytał malca, który wciąż oglądał telewizję w salonie/
                - Popcorn - Jego wysoki głosik krzyknął stamtąd.
                Justinowi opadła szczęka.
                - Kazał mi zrobić popcorn? - Posyłając mi zdziwione spojrzenie otworzył szufladę, by wyciągnąć soloną kukurydzę. - Może to zrobić sam - Zakpił, niechętnie wkładając opakowanie do mikrofalówki i ustawiając odpowiedni czas.
                - Justin, on ma siedem lat. Nawet nie dosięgnie mikrofalówki - Wskazałam na urządzenie, która była przymocowana do białej ściany, zdecydowanie za wysoko dla Jaxona.
                - Ta, nieważne - Oparł się bokiem przy oknie, patrząc na ulicę i nie zwracając na mnie uwagi.
                Przez chwilę słychać była jedynie pykanie kukurydzy. W końcu, biorąc głęboki oddech, podeszłam do Justina i oparłam się bokiem przy tym samym oknie, by być z nim twarzą w twarz - a może z jego klatką piersiową, bo byłam taka niska.
                - Justin, to nic takiego - Powiedziałam delikatnie, szukając wzrokiem jego piwnych tęczówek, ale najwyraźniej patrzył w coś co było na zewnątrz - Będziemy mieli dużo czasu, aby być razem w inne dni. Po prostu spędźmy dzisiaj trochę czasu z Twoim bratem - Moja dłoń pogłaskała jego nagie ramię, chłopak miał na sobie bokserkę i jakieś dżinsy, a był już pieprzony grudzień.
                Justin spojrzał na mnie, jakaś niepewność kryła się w jego karmelowych tęczówkach. Nie wiem, czy wiedział, ale jego oczy wiele o nim mówiły i były najpiękniejsze, jakie kiedykolwiek widziałam. Chociaż najprawdopodobniej wiedział, skoro był taki pewny siebie.
                - Nie wiem, jak, skoro masz szlaban - Odparł w dziecinny sposób, unikając ponownie mojego wzroku.
                - Cóż, jestem tu teraz, prawda? - Stwierdziłam rzeczowym tonem, wskazując rekami na siebie - Plus, wkrótce będzie Boże Narodzenie i jestem pewna, że rodzice zapomną o karze w tygodniu. Nie wiesz, jak bardzo moja mama jest wtedy podekscytowana - To prawda, co roku kupuje prezenty dla każdego i każdego dnia zaprasza kogoś na obiad. tak jest, jeśli nie liczyć tych wszystkich nudnych imprez, na które zawsze każe nam iść.
                - Chyba - Justin oblizał usta, wciąż jakby nieprzekonany.
                Dlaczego on zachowuje się tak dziwnie? To na nawdychałam się dziś jakiś toksycznych gazów.
                - I nie zapominajmy o pokazie mojej mamy, który będzie w tę sobotę. Spotkamy się tam - Posłałam mu wielki uśmiech, chcąc go jakoś pocieszyć. Niemniej jednak, jedynym powodem, dla którego odwrócił wzrok od okna, był dźwięk mikrofalówki, sygnalizujący, że popcorn był gotowy. Kuchnie wypełnił charakterystyczny kinowy zapach, kiedy Justin otworzył białe drzwiczki i wyjął paczkę popcornu.
                - Przypomnij mi, dlaczego się zgodziłem? - Jęknął, wsypując parującą przekąskę do ogromnej miski.
                - Bo mnie kochasz - Objęłam go od tyłu, przytulając policzek do mięśni jego pleców. Tak było wygodnie.
                - Ach tak, to - Powiedział nonszalancko.
                - Ej! - Krzyknęłam, uderzając go w plecy, kiedy z jego ust wydostał się chichot.
                Przynajmniej się uśmiechnął. Dał mi buziaka w czubek nosa, zanim opuścił pomieszczenie, by zanieść popcorn Jaxonowi.
                - A Wy chcecie obejrzeć ze mną film? - Usłyszałam jego podekscytowany głos.
                - Pewnie, może wybierzesz jakiś, a ja pójdę załatwić coś z Brooke? - Zaproponował Justin, pozostawiając miskę na stoliku, a malec podbiegł do szafki przed telewizorem, grzebiąc pośród wielu płyt DVD, jakie mieli.
                Obserwowałam tą scenę od drzwi, opierając się o framugę o uśmiechając się do siebie. Justin będzie kiedyś dobrym tatą.
                - Co załatwić? - Spojrzałam w stronę korytarza, posyłając mu zmieszane spojrzenie.
                Sięgnął do tylnej kieszeni dżinsów i wyjął zmiętą białą kopertę, podając mi ją.
                - Co to jest? - Zmarszczyłam czoło, teraz w całkowitej dezorientacji.
                Wskazał brodą, abym do niej zajrzała, co ostrożnie zrobiłam.
                - Dobra, co to jest? - Powtórzyłam, kiedy zobaczyłam co było w środku - Naprawdę Justin, co to za pieniądze? - To było jakieś trzysta dolarów w gotówce, nie żartuję.
                - To jest twoje - Powiedział krótko, zamierzając wrócić do salonu, ale zatrzymałam go.
                - Jak to moje?
                - Zapłaciłaś moją kaucję, pamiętasz? Oddaję Ci tyle, ile byłem dłużny - Wyjaśnił, odwracając się. Tak, niezbyt miło wspominam tę noc.
                Skinęłam głową na potwierdzenie, ale próbowałam zwrócić mu kopertę.
                - Nie musisz mi tego oddawać, Justin. to było... - Nie dokończyłam, bo przerwał mi brutalnie.
                - Nie potrzebuję, byś płaciła, za moje sprawy, Brooklyn. Nie jestem biedny - Oświadczył, z całą powagą, strącając moją rękę i posyłając mi kwaśne spojrzenie, zanim zniknął wewnątrz salonu.
                Wszelkie słowa, które chciałam powiedzieć pozostały niewypowiedziane, kiedy oparłam się o ścianę za sobą. Wzięłam kilka głębokich oddechów, by się uspokoić. Nie chciałam, by tak to zrozumiał.

**

                Trzydzieści minut później siedzieliśmy na kanapie, oglądając Króla Lwa, najwyraźniej ulubiony film Jaxona, który Justin oglądał "przynajmniej po raz kurwa tysięczny". Jak zwykle, jego słowa. Jeśli chodzi o mnie, to uwielbiam klasyki Disneya, więc uważnie oglądałam bajkę, aż poczułam, że głowa Justina opada na moje ramię.
                Po tym, jak wróciłam do salonu, pozostawiając pieniądze w torebce, Jaxon i Justin już na mnie czekali, aby włączyć film. Na początku nie byłam pewnie, gdzie usiąść - biorąc pod uwagę to, że Justin nadal mógł być na mnie zły, a Jaxon był na podłodze. Jednak Justin poklepał miejsce obok siebie, jego rysy twarzy złagodniały, gdy zobaczył moją lekko przerażoną twarz. Wyraźnie nie był już zły, bo przysunął mnie bliżej siebie i objął mnie ręką w talii. Następnie ukrył twarz w zgięciu mojej szyi i wyszeptał przeprosiny.
                - Przepraszam za wcześniej - Ja tylko skinęłam głową, dając mu znać, że jest okej i delikatnie cmoknęłam go w policzek, zanim skoncentrowałam się na filmie.
                Ale Justin nie wytrwał zbyt długo i teraz spał na mnie. Ponieważ moje nogi były na jego, było trochę niewygodnie i bałam się, by nie przeszkadzać Jaxonowi.
                - Jesteś zmęczony? - Wyszeptałam, bawiąc się jego dłonią i patrząc na ekran.
                - Yhm - Zanucił.
                Miał zamknięte oczy i spokojny oddech. Potrafił zasnąć, jak dziecko, nie trzeba było mu wiele czasu.
                Beep.
                Brzęczenie mojego telefonu trochę go zmieszało, przez co podniósł głowę i spojrzał dookoła w konsternacji. Zachichotałam, bo to było urocze i wzięłam swój telefon ze stolika. Wiadomość od Sam wyświetliła się na ekranie i zmarszczyłam brwi, bo ona jeszcze nigdy do mnie nie pisała. Otworzyłam smsa, przesuwając palcem po ekranie.

Hej, laska. Nie jesteś przypadkiem w okolicy? Muszę z kimś porozmawiać. x

                Justin będący obok mnie, również to przeczytał i jęknął, na co Jaxon odwrócił się, przykładając palec do ust, by nas uciszyć.
                - Cicho.
                - To tylko chwila - Upewniłam się, że mój głos jest na tyle cichy, by usłyszał mnie tylko Justin.
                - Ale Ty przyszłaś do mnie, nie do niej - Jęknął, wskazując kciukiem na swoją pierś.
                Zacisnęłam usta w cienką linię, by stłumić chichot.
                - Zaraz będę z powrotem - Musnęłam jego usta najciszej, jak to było możliwe i wyszłam z salonu, aby zabrać mój płaszcz, a następnie zamknęłam za sobą drzwi.
                Jaxon nawet nie drgnął, kiedy wyszłam. Justin nie powinien się obrażać, że wyszłam, bo wiedział gdzie idę, ale zgaduję, że i tak to zrobi. Szybko odpisałam Sam i zaczęłam schodzić po schodach budynku, aby wyjść na ulicę. Dziwnie, nigdy nie natrafiłam tutaj na żadnego sąsiada, choć byłam tu wiele razy, ale przypuszczam, że tak jest lepiej. Niektórzy ludzie stąd lepiej niech pozostaną nieznani. Jak tylko wyszłam na zewnątrz, zauważyłam Sam siedzącą na ławce po drugiej stronie ulicy. Była sama, przygryzała usta i pocierała dłonie z zimna.
                - Hej - Przywitałam się, gdy do niej dotarłam.
                - Hej, dzięki, że przyszłaś - Uśmiechnęła się, wskazując bym usiadła obok niej.
                Tak zrobiłam i spojrzała na nią wyczekująco.
                - Więc, jak się masz? - Dlaczego wszyscy zachowuję się dzisiaj dziwnie?
                - Mam pierwsze mdłości, ale jest dobrze, tak myślę - Roześmiała się, bawiąc się końcówką swoich czarnych włosów. Skinęłam głową, uśmiechając się do niej - Przepraszam, że Cię wyciągnęłam, Justin mówił mi, że masz szlaban, ale Kelsey nie odbierała, więc nie miałam z kim porozmawiać. To znaczy, z kimś, na kim mogę polegać.
                - W porządku. Kelsey musi się uczyć. Ma jutro sprawdzian z angielskiego - Wyjaśniłam, rozglądając się po cichej ulicy. Zero bójek, strzałów i kradzieży dzisiaj. To jest jakiś początek.
                - Och, racja. Teraz jak mi o tym wspomniałaś, wydaje mi się, że o tym mówiła, ale chyba zapomniałam. Mam ostatnio tyle na głowie - Pokręciła głową.
                - To zrozumiałe, nie przejmuj się tym - Zapewniłam, ściskając jej dłoń.
                - A czemu Ty nie jesteś uziemiona? - Zmarszczyła brwi, posyłając mi pytające spojrzenie - Właśnie wyszłaś z domu Justina.
                - Niewinne kłamstwo - Powiedziałam śpiewnym głosem, odnosząc się do mojej wymówki, którą dałam rodzicom, żeby tu przyjść.
                - Uczysz się, dziewczyno - Pokiwała głową z aprobatą, chichocząc.
                - Nie chcę być niegrzeczna, ale dlaczego nie zadzwoniłaś do Alejandry? To znaczy, jesteście najlepszymi przyjaciółkami, prawda? - Zapytałam po kilku sekundach ciszy. Intrygowało mnie, dlaczego nie widzę ich już razem tak często, jak kiedyś.
Sam prychnęła głośno.
                - Nawet o niej nie wspominaj. Odkąd kręci z Tylerem, ledwo ją widuję - Przewróciła oczami. To ją wyraźnie irytowało - Poza jego sypialnią - Dokończyła.
                - Czy oni są ze sobą? - Powstrzymałam śmiech. ta para była... Śmieszna, co najmniej.
                Sam znów prychnęła.
                - Chciałaby. Tyler wykorzystuje ją tak samo, jak kiedyś Justin, myśląc, że Justin będzie o to zazdrosny czy coś. On nie zdaje sobie sprawy, że Justin nie zwraca już uwagi na nikogo - Odwróciła się do mnie - Poza Tobą.
                - A co z Alejandrą? - Starałam się nie zarumienić ze wstydu na jej komentarz i zamiast tego kontynuować rozmowę.
                - Szczerze mówiąc, nie mam już pojęcia, co siedzi w głowie tej dziewczyny. Myślę, że też próbuje wzbudzić zazdrość w Justinie, bo on i Tyler są wrogami i w ogóle, ona myśli, że Justinowi nie spodoba się to, że widzi ją z nim - Wzruszyła ramionami, kopiąc kamyczek podeszwą swojego buta.
                - Ale zgaduję, że to nie to, o czym chciałaś porozmawiać - Zmieniłam temat, pamiętając, że mam się pośpieszyć, jeśli nie chcę, by Justin złościł się na mnie później.
                Po chwili Sam się odezwałam.
                - Powiedziałam Mike'owi.
                - To świetnie! Co powiedział? - Zapytałam zainteresowana.
                Przez spojrzenie, które mi posłała pomyślałam, że wszystko poszło nie tak, ale jej następne słowa mnie uspokoiły.
                - Na początku się wściekł. Zajebiście się wkurwił. Ale potem porozmawialiśmy o tym i on... Zaakceptował to. W sumie nie ma innego wyboru, bo jest ojcem, czy mu się to podoba, czy nie i nie pozwolę mu, by mnie zostawił, ale on powiedział, że zostanie - Uśmiechnęła się, dotykając dłonią brzucha - Z chęcią.
                - Mówiłam, że on Cię będzie wspierał. Cieszę się, że to słyszę - Przytuliłam ją lekko ze szczęścia i poczułam ulgę, że wszystko dobrze poszło.
                - Tak się bałam, że on mnie zostawi samą z dzieckiem... - Urwała, patrząc tępo w jakiś punkt za mną - Ale powiedział, że mnie kocha i, że razem wychowamy to dziecko - Oznajmiła radośnie, zwracając swoje ciemne oczy z powrotem na mnie.
                - Gratuluję! - Uśmiechnęłam się szeroko, widząc znajomą postać zbliżającą się do nas od strony parku.
                - Dzięki. W czwartek mam pierwszą wizytę u lekarza, więc powiem Ci jak poszło - Westchnęła nerwowo.
                - Twoja mama wie?
                - Moja matka ma mnie w dupie - Roześmiała się ponuro, wstając - Słuchaj, muszę iść, ale dziękuję, że przyszłaś, Brooklyn - Przytuliła mnie mocno, zanim poszła.
                - Żaden problem - Powiedziałam, brzmiąc prawie monotonnie, bo byłam zaskoczona tym, co powiedziała o swojej mamie.
                Widziałam, jak jej wysoką postać, w mgnieniu oka zastąpiła siostra Justina.
                - Brooklyn, nie spodziewałem się Ciebie tutaj - Powiedziała z ożywieniem. I pomyśleć, że kilka miesięcy temu niemal mnie nienawidziła.
                - Hej - Pomachałam ręką.
                - Idziesz do mojego brata, czy coś? - Zrównałam z nią tempo, kiedy obie szłyśmy w stronę jej bloku.
                - Tak, byłam u was dosłownie kilka minut temu. Pójdę powiedzieć Justinowi, że muszę już iść - Robiło się późno i mimo, że powiedziałam mamie, że mogę się zatrzymać u Kelsey na kolację, nie chciałam się wpraszać na kolację do Justina.
                - Och, tak wcześnie? - Jęknęła Jazzy, przypominając mi bardzo jej starszego brata.
                Zaśmiałam się.
                - Bałem tu przez całe popołudnie.
                - Ach, nieważne. Daj mi jakieś szczegóły. Mój brat nic mi nie powiedział dziś rano - Skrzywiła się.
                - Jakie szczegóły? - Udawałam głupią, wiedząc doskonale, że mówiła o zeszłej nocy.
                - Wiesz, jakie. Chcę usłyszeć wszystko, gdzie, jak i co dokładnie powiedział - Uśmiechnęła się złośliwie.
                - Wiesz, Justin mnie zabije, jeśli się dowie, że Ci powiedziałam, prawda?
                Jęknęła znowu, kiedy szłyśmy schodami w górę.
                - Po prostu powiedz mi, że był romantyczny, proszę. Tak, jak w filmach. To znaczy, robił to po raz pierwszy, mam nadzieję, że był oryginalny - Wymamrotała ostatnią część zdania do siebie, jakby miała się wkurzyć, gdyby nie był.
                - Był romantyczny wiesz, w taki swój sposób - Uśmiechnęłam się przelotnie, rumieniąc się na wspomnienie o dachu wieżowca.
                - Ugh, Ty też nie zamierzasz mi zdradzić. Jesteście nudni - Narzekała, co mnie rozbawiło. Szybkim ruchem włożyła klucz do zamka i przekręciła go, by otworzyć - Przyprowadziłam przyjaciółkę - Zawołała.
                Pattie wyszła na korytarz w towarzystwie Justina.
                - Nie widziałaś Brooklyn, prawda? - Zapytał, a zaraz potem westchnął zdając sobie sprawę, że tam byłam.
                - Wow, nie wytrzymasz nawet minuty bez swojej dziewczyny, co? - Drażniła go Jazmyn, na co przewrócił oczami.
                - Racja, mojej dziewczyny, nie Twojej przyjaciółki - Podkreślił, podchodząc do mojego boku opiekuńczo.
                - Ona jest moją przyjaciółką, prawda Brooke? - Zapytała mnie Jazmyn.
                - Oczywiście, jaz - Uśmiechnęłam się.
                - Ha.
                - Kochani, przestańcie się kłócić o naszego gościa - Wtrąciła się Pattie, przyciągając mnie do siebie, podczas gdy rodzeństwo nadal się kłóciło.
                Przypuszczam, że Jaxon wciąż ogląda film, ponieważ go nie słyszałam.
                - Nie wiedziałam, że przyjdziesz, kochanie. Szczególnie z Jazmyn - Posłała mi ciepły, matczyny uśmiech - Justin robi się bardzo zazdrosny i opiekuńczy, jeśli chodzi o Ciebie, nigdy wcześniej go takiego nie widziałam - Wskazała na scenę przed nami, gdzie oni wciąż się kłócili jak dzieci.
                Moje policzki lekko się zaróżowiły przez to, co powiedziała, ale postanowiłam wyjaśnić moją obecność.
                - Przyjechałam wcześniej, żeby pooglądać film z Justinem i Jaxonem - Tak, jasne, pomijając to, co robiliśmy z Justinem w jego pokoju. Matki nie muszą znać takich szczegółów - Teraz tylko rozmawiałam z koleżanką na ulicy, kiedy zobaczyłam Jazmyn. Przyszłam tylko, by się pożegnać.
                - Och, skarbie, nie zostaniesz na kolację? Zaraz zacznę gotować. Jesteś wegetarianką, prawda? Przynajmniej tak mi powiedział Justin - Powiedziała to wszystko tak szybko, że nie dała mi szansy na odpowiedź i grzeczne odmówienie.
                To było trochę peszące, kolacja z rodziną swojego chłopaka, niezależnie od tego, jak bardzo są mili.
                - Tak, jestem - Skinęłam głową.
                - Zostajesz na kolację? Yay! - Pisnęła Jazzy, przytulając mnie, zanim w połowie wypowiedzi brata, pobiegła do swojego pokoju.
                - Wy naprawdę wiecie, jak zawstydzić faceta - Mruknął Justin, na co zachichotała.
                Wyglądał na lekko zarumienionego, coś, co zdarza się bardzo rzadko. Obie Pattie i Jazmyn wybuchnęły śmiechem, ale wróciły do wykonywanych czynności.
                - Nie musisz zostawać, jeśli nie chcesz - Spojrzał szczerze w moje oczy, trzymając mnie za ręce.
                - Justin, zaproponuj swojej dziewczynie coś do picia! - Pattie krzyknęła z kuchni.
                - Chociaż z drugiej strony, nie sądzę, że masz inny wybór - Zaśmiał się i pochylił się, musnąwszy moje usta, zanim ruszył do kuchni.
                Poszłam za nim, wysyłając wiadomość do mojej mamy, aby dać jej znać, że pani Buster rzeczywiście nalegała, abym została na kolację. Justin podał mi dietetyczną Colę - byłam zaskoczona, że pamiętał, że to mój ulubiony napój - i wciął piwo dla siebie.
                - Czy Ty kiedykolwiek przestaniesz pić piwo? - Westchnęła Pattie, świadoma, że nie dostanie odpowiedzi od syna.
                Już sobie wyobraziłam, co by zrobili moi rodzice, gdyby złapali mnie na piciu alkoholu przed dwudziestym pierwszym rokiem życia. To nie byłoby fajne. Ale jest duża różnica miedzy moimi rodzicami, a Pattie, jak widzimy.
                - Poproszę Colę, dzięki - Powiedziała Jazmyn, jak tylko weszła do kuchni, przebrana.
                - Sama sobie weź - Skrzywił się Justin, biorąc kolejny łyk Heinekena.
                - Mamo, jakim cudem urodziłaś tak niegrzecznego syna? - Złapała się za pierś urażona.
                - To także Twój brat - Zaśmiała się Pattie, dając jej puszkę Coli i wracając do kuchenki, gdzie gotowała makaron.
                - Czego chciała Sam? - Zignorował je Justin, zwracając się do mnie.
                - Babskie prawy, po prostu - Wzruszyłam ramionami, wodząc palcem dookoła po brzegu mojej puszki.
                - Znowu? - Uniósł brwi z niedowierzaniem.
                - Zdarza się, gdy jesteś dziewczyną - Zażartowałam, starają się poprawić nastrój.
                Nie wiem, czy mogłam powiedzieć Justinowi o dziecku, czy nie. O ile mi wiadomo, nie miał o tym pojęcia chyba, że Mike mu powiedział, w tym przypadku nic mi o tym nie wspominał.
Nieco niezręczna chwila została przerwana, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi, zaskakując wszystkich.
                - Spodziewacie się kogoś? - Odłożyła to, co miała w dłoniach, by na nas spojrzeć.
                Wszyscy pokręciliśmy głowami i Justin miał zamiar pójść otworzyć - jako najodważniejszy członek rodziny - kiedy usłyszeliśmy skrzypnięcie otwieranych drzwi. Jaxon go ubiegł.
                - Ile razy mam Ci powtarzać, żebyś nie otwierał drzwi... - Zamilkł na sekundę, na co my trzy wyjrzałyśmy zza rogu.
                Justin trzymał Jaxona za ramiona przed swoimi nogami gapiąc się na mężczyznę, który stał w drzwiach. Jazmyn i Pattie wydawały się go rozpoznać, bo jęknęły zaskoczone.
                Ale kiedy Justin wreszcie dokończył zdanie, jego głos trochę się załamał, to wszystko miało sens.
                - Tata?

_____________


NOWE TŁUMACZENIE - "NOT SAFE FOR WORK"
ZAPRASZAM

131 komentarzy:

  1. AAAA :D Pierwsza! <3 Kocham too <3 :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudooo *.* sxdcfvgbhnkawsedrftg
    PRZYKRO MI ŻE INNI NIE POTRAFIĄ DOCENIĆ TWOJEJ PRACY JAKIEJ W TO WKŁADASZ I TYLKO HEJTUJĄ ŻE ROZDZIAŁU MNIE MA W DANYM DNIU.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale końcówka, łohoho :D
    Nie przejmuj się hejterami!

    OdpowiedzUsuń
  4. rozdział jak zwykle genialny :)

    a hejtami na asku się nie przejmuj, po prostu rób swoje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham Cię. Przeczytałam tego całego bloga w dwa dni i nie mogę doczekać się na następne części. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. dbjhxdhj
    Jeremy!
    ciekawe co dalej!
    @ShawtyManeJB98

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ale to bardzo dziękuję że pomimo twojej sytuacji rodzinnej dodajesz tłumaczenie i jestem Ci wdzięczna !!! Kocham Cię < 33 a rozdział jest jak zawsze wspaniałe przetłumaczony !!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne! Zapraszam tez do http://swaggjustin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudo!

    Polecam też http://lubisz-kochasz-szanujesz-justin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. hsfkjgdfjjghjfioigr.
    NIE PRZEJMUJ SIĘ HEJTAMI, TŁUMACZYSZ I DODAJESZ KIEDY CHCESZ, TWOJA DECYZJA ;)
    @JBSwaggerPL

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja pierdziele jestem taka ciekawa co bd dalej ;**

    OdpowiedzUsuń
  12. nie spodziewałam się takiej końcówki. już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. :)
    to przykre, że niektóre osoby nie potrafią zrozumieć, że masz swoje własne życie i nie jesteś jakąś maszyną tylko człowiekiem. naprawdę doceniam to, że pomimo problemów w rodzinie dodałaś ten rozdział. mam nadzieje, że u twojej babci jak i u ciebie wszystko w porządku. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. jhdjxjsowbsb swietne <3 ile emocji *-* @luvv_biebs

    OdpowiedzUsuń
  14. sajhjdbsnmfhjfbnmhdsfsdjfa BOSKI <3333

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudowny rozdział!! :D
    Wiem, że łatwo mówić ale proszę nie przejmuj się hejtami bo nie ma sensu. Nie mają co robić to chcą się wyżyć na innych! Chore. Ale skup się na osobach które są tutaj dla Ciebie (w tym ja!) :D i które Cię uwielbiają i są wdzięczne za Twoją ciężką pracę bo takie tłumaczenie to nie taka prosta sprawa jak się niektórym wydaje.

    Cóż...ja czekam cierpliwie na następny! :))

    @ameneris.

    OdpowiedzUsuń
  16. OMJ jest cudowny, jestem strasznie ciekawa co będzie dalej! Już się nie mogę doczekać i jeśli to ma jakieś znaczenie to MNIE nie rozczarowałaś, uwielbiam twoje tłumaczenie xx.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jejciuu , rozdział jak zwykle cudowny <3 Czekam na kolejny z niecierpliwością ;) Pozdrawiam :) <3

    OdpowiedzUsuń
  18. nie przejmuj sie hejtami, jesteś wspaniała :)x

    OdpowiedzUsuń
  19. Dlaczego ja nie moge miec takiegp chlopaka jak Justin?:((

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie przejmuj sie hejtami jeśli oni chcą szybko nowy rozdział niech smai sobie go tłumaczą.. Rozdział meeg a

    OdpowiedzUsuń
  21. aaaa cudowny jak każdy <3 nareszcie będzie Jeremy ^^ :3 nie przejmuj się hejtami nawet na nie nie odpowiadaj tylko od razu kasuj bo z takimi ludźmi się nie dogadasz :) @natinbieber

    OdpowiedzUsuń
  22. dokładnie, nie przejmuj sie hejtami. myślą że tłumaczenie idzie tak szybko a to nie prawda. rozdział jak zawsze świetny! czekam na więcej :) - @BeLikeOnika

    OdpowiedzUsuń
  23. wow, nie spodziewałam się w tym rozdziale taty Justina, nie mogę się doczekać nowego! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Tata o.o bedzie sie dzialo, woah
    +na serio nie przejmuj sie hejtami!

    OdpowiedzUsuń
  25. aaaaaaaa, Justin jest taki słodki. omb i to ''wybrzuszenie'' haha, zawsze chce mi sie z tego śmiać, bo nie może niestety nic z tym zrobić :D awwww <3 omb i tata wrócił! :O ciekawe co będzie dalej, o mój Boże. Czekaaam <3
    #kidrauhlovely

    OdpowiedzUsuń
  26. OMFG !! Jaki niesamowity rozdział !! Dawaj dalej bo tu nie wytrzymam :-****

    OdpowiedzUsuń
  27. zxcvvbasdfghwertyusxcvbnasdcvfgbdfrgth. *,* omfb. ŚWIETNY ROZDZIAŁ.! Prawie przez cały rozdział ledwo się powstrzymywałam, żeby nie parsknąć śmiechem i tylko chichotałam pod nosem. xd Zachowanie Jusa jest po prostu idealne, on jest idealny. Chciałabym mieć w przyszłości takiego chłopaka. Ten rozdział jest taki uroczy. <33 A zakończenie mnie kompletnie zszokowało. ;oo Nie mogę się doczekać nn.
    ^^

    A teraz druga część, co do przypiski pod rozdziałem. Nie chcę się bronić czy coś, ale ja w pełni szanuję to, że masz swoje życie i nie zawsze masz czas na tłumaczenie, czy dodawanie rozdziałów. Są wakacje, większość osób gdzieś wyjeżdża, planuje swój czas i Ty też przecież masz do tego prawo. Szczerze nie rozumiem tych osób, które Cię hejtują i mają do Ciebie pretensje. Ja jestem bardzo wdzięczna, że tłumaczysz ten blog, bo gdyby nie Ty, to na pewno nie czytałabym tego. DZIĘKUJĘ. <333

    #muchlove
    @69_danger

    OdpowiedzUsuń
  28. Cudny rozdział *O*
    Jaxon mnie swoim zachowaniem rozwala i wiedzą na pewien temat xD

    OdpowiedzUsuń
  29. Detka_BieberPl7 lipca 2013 17:01

    kocham kocham czekam na kolejny i pojawił sie ojciec Justina

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie przejmuj sie hejtami, nikt nie umrze jak poczeka dzien czy dwa. swietne tlumaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  31. HDHGDIDIHDYDIDHESUDIETWIODH *,*
    O Boże, Justin! ''Sensacje w dolnych częściach ciała''. Hahahahah <333
    Biedny :<
    Ciekawa koncówka :)) Dziękuję, że tłumaczysz! :>
    -@luuuvmyswaggy

    OdpowiedzUsuń
  32. bardzo bardzo dziękuję Ci za tłumaczenie <3

    OdpowiedzUsuń
  33. O jacie ich tata przyjechał *.*

    OdpowiedzUsuń
  34. Po prostu Kocham....

    A Ty Skarbie NIE przejmuj się hejtami! Jesteś Wspaniała! ;*

    OdpowiedzUsuń
  35. Jego ojciec? Wow... jestem ciekawa ich reakcji.

    UWIELBIAM Cię za to tłumaczenie. <333

    OdpowiedzUsuń
  36. nie przejmuj sie tym co ci mowili !! wspaniale tlumaczysz i wszystkim moze sie cos takiego zdarzyc -,-

    OdpowiedzUsuń
  37. co tam robi jej tata ?? o_O looool xd ohh jakbys dodala jutro to bym byla w niebo wzieta <3 xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tata Justina nie Brooke:)

      Usuń
    2. zorientowalam sie jak przeczytalam drugi raz ten rozdzial xdd

      Usuń
  38. Dzięki za rozdział!!! <3 ;*
    Nie przejmuj się hejtami! Choć wiem że to trudne bo ludzie którzy Cię nie znają gadają o tobie same głupoty, to po prostu patrz na lepsze strony!!
    Awww.... KOCHAM CIĘ !!!! <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  39. Tato?
    Ale akcja. *.*
    Czekam na nn i nie przejmuj się hejtami. Masz nas, kochamy Cię. ;***
    @ForeverBeSwag

    OdpowiedzUsuń
  40. Superr *.* nie przejmuj się hejtami ; * dzięki , że tłumaczysz xx

    OdpowiedzUsuń
  41. Oja :) czekam na kolejny! :)

    OdpowiedzUsuń
  42. tego t oja sie nie spodziewałam ;o
    na początku jak czytałam, to jak zwykle nie moge samej siebie słuchać i wyprzedzam wersami, zeby zobaczyć co się będzie działo a dopiero potem czytam ze szczegółami, no ale jak zauwazyłam 'tata?' pomyślałam że ojciec Brooke przyjechał do Justina - wkońcu z policji, nie ? :D
    ale czekam na rozwój akcji i aeiojaioerjioe <3
    do następnego x
    kochamy Cię!

    OdpowiedzUsuń
  43. Cholera dziewczyno co dalej ?

    OdpowiedzUsuń
  44. Cholera dziewczyno co dalej ?

    OdpowiedzUsuń
  45. UWIELBIAM twoje tlumaczenie- strasznie szybko i przyjemnie czyta sie ten blog! :)
    I nie przejmuj sie tymi hejterami !!

    OdpowiedzUsuń
  46. Wiedziałam! Wiedziałam! Wiedziałam!
    Omg, cudo. <3
    ily

    OdpowiedzUsuń
  47. Oooooo FUCK!
    Ja.
    Chce.
    Już.
    Kolejny.
    Nie moge się doczekać.:D
    @OMB_OMJ

    OdpowiedzUsuń
  48. Fajnie by było jakbyś jeszcze dzisiaj wieczorem dodała następny bo już się nie mogę doczekać, a jeśli masz już 3 na przód ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. jej dzięki za rozdział .

    OdpowiedzUsuń
  50. Jeeeeezuuu hqaha, lekka drama xd *-*
    I postanowiłam lekko promować tego bloga i teraz zakochały się w nim moje dwie koleżanki. ;d Myślę że to Ci nie przeszkadza :)
    <3
    @nataliadrab1

    OdpowiedzUsuń
  51. Czekam na nn ;d

    xxxxxxoooooo

    OdpowiedzUsuń
  52. HJERGHJREIGJERLOGRTIOGHYJROIHYJE ETJRIRGHGRIOTHGRIOTHJR

    A i zmieniłam USERNAME z @AlexxOlaa na @onhazz I PROSIŁABYM O INFORMOWANIE :)))))))))))))))))))))))))))))

    Pozdrawiam x
    @onhazz

    OdpowiedzUsuń
  53. Jak słodko ♥

    OdpowiedzUsuń
  54. Kocham to opowiadanie. Prosze dodaj nowe rozdziały szybciej . <3 Kocham cie siostro :************

    OdpowiedzUsuń
  55. o Boże asdfghjkjsdfghjklkjhgfdsdfghjklkjhgfdsfghjkjhggh chcę już nowy *__*

    OdpowiedzUsuń
  56. Kocham Cię i opowiadanie <3
    Bejbee nie stresuj się możemy czekać i tydzień <3 indormuj proszę : swagdancebyjay

    OdpowiedzUsuń
  57. rhdszndkjschff mam tylko tyle do powiedzenia :)
    nie przejmuj się osobami z aska, każdemu może się zdarzyć dodać kilka dni później, kc

    @roks_m♥

    OdpowiedzUsuń
  58. Jeju Kocham Cię i to opowiadanie ! <3 Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. Jeszcze raz świetne opowiadanie ! :) :*

    OdpowiedzUsuń
  59. Dziekuje ci ze to tlumaczysz gdyby nie ty to wogole bym tego nie czytala. A co do hejtow to "nie ogarniam otaczajach mnie ludzi" Pamketaj ze cie kochamy xoxo

    OdpowiedzUsuń
  60. Komentuje na szybkiego, więc powiem tylko tylr: BOOOOOSKI . *_* Koooocham. <3 I czekam na nn. ;*

    @SkaylerW

    OdpowiedzUsuń
  61. na prawde dziekuje że tłumaczysz! kocham cie i pamietaj o tym. po za tym świetny rozdział i czekam na następny xoxo

    OdpowiedzUsuń
  62. Rozdział po prostu CUDOWNY zreszta jak zawsze. Nie przejmuj się tymi hejtami ♥

    OdpowiedzUsuń
  63. OMG TATA JUSTINA :O

    OdpowiedzUsuń
  64. Jest świetnie i nie przejmuj się hejtami, kotku. Ludzie bywają bezduszni. Ja tym komentarzem postaram się przyćmić te hejtowskie teksty na twoim asku. Pamiętaj, że ty to piszesz i od ciebie zależy kiedy dodajesz rozdział, skarbie. Świat jest po prostu pełen idiotów, wiesz? / Alex xx

    OdpowiedzUsuń
  65. aaaaaaaaaaaa! Cudo, cudo, cudo! Świetnie tłumaczysz. Kocham Cię <3
    @Danger12345678

    OdpowiedzUsuń
  66. przepraszam za tych wszystkich kretynów którzy Cię hejtowali <3 jesteś najlepsza, a co do rozdziału to yfglhjhyghjlkv omb ombc;

    OdpowiedzUsuń
  67. cholera nie spodziewałam się ojca Justina ;o @beadlesbabyyy

    OdpowiedzUsuń
  68. Jejjj...GENIALNE <3 Nie przejmuj sie tymi frajerami hejtującymi Cię , widocznie nie umieją docenić tego że ty nie jesteś robotem i nie możesz pracować 24\7 :* Jesteś Kochana , że pomimo wakacji tłumaczysz i dodajesz rozdziały , bo nie oszukujmy się nie musisz tego robić . Ale wiemy że robisz to dla nas i za to cie KOCHAMY <33
    I LOVE YOU SIOSTROO *O* Pamietaj że my zawsze będziemy Cie wspierać <3 \Dominika

    OdpowiedzUsuń
  69. Świetny <3 Dziękuję Ci, że to tłumaczysz ;) Gdyby nie Ty, to pewnie bym tego nie czytała. Hejterami się nie przejmuj, nie warto. Proszę tylko, żebyś tłumaczyła to dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  70. o fuck. jakie to cudowne *0*

    OdpowiedzUsuń
  71. Cudowne <3
    Nawet nie wiesz jak bardzo jestem Ci wdzięczna, że to tłumaczysz<3
    Kocham CIę <3

    PS. Nie przejmuj się hejtami, hejterzy to idioci :)

    OdpowiedzUsuń
  72. Jej Świetne *_*
    Czekam na Kolejny <3

    Zgodzę się hejterzy to idioci . (:

    OdpowiedzUsuń
  73. OMG :D
    Co do rozdziału.
    Co do innych rzeczy. Nie patrz na innych. Patrz tylko na siebie. Nie przejmuj sie innymi. Nie patrz na hejty tylko dobrze się baw. To jest najważniejsze.
    @DreamJariana

    OdpowiedzUsuń
  74. Nie przejmuj się tymi idiotami,poprostu są zazdrosni,ja cię podziwiam :) czekam na nn @mrsBieber1301 <3

    OdpowiedzUsuń
  75. Jejku *.* nie spodziewalam sie takiego zakonczenia *.* rozdzial suuuper <3 z niecierpliwoscia czekam na nastepny :)

    Nie przejmuj sie hejtamy:) 3maj sie, skarbie. Kc

    OdpowiedzUsuń
  76. No prosze nie rób nam tego :'(
    Hejterami należy się nie przejmować ponieważ to tylko i wyłącznie idioci którzy nie maja swojego życia i tylko zazdroszczą ludziom ;)
    Czekam na nn @siemaJus xx

    OdpowiedzUsuń
  77. o jezu. następny rozdział będzie na pewno ciekawy. i zajebisty. czekam <3

    OdpowiedzUsuń
  78. kocham to <3 nie przejmuj się tymi hejatmi na asku , każdy ma życie prywatne a nie tylko jak a twoim przypadku tłumaczenie całe dnie. Dodaj nne rozdzial w poniedziałek <3 proszę

    OdpowiedzUsuń
  79. jezu kocham cie ygudfnhcvhjbfrdhcvjbxn cudownie tłumaczysz :(

    @greenmonkeeey

    OdpowiedzUsuń
  80. Nie przejmuj się hejtami, naprawdę nie warto.
    Rozdział cudowny jak zawsze :)
    @morelowaa x

    OdpowiedzUsuń
  81. Dodaj dzisiaj rozdział proszę proszę proszę*oczy szczeniaczka* :3

    OdpowiedzUsuń
  82. genialny, uwielbiam to czytać, nigdy nie wiadomo co się wydarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  83. zapraszam na naszą stronę gdzie robimy zwiastuny na blogi http://zwiastuny-na-blogi.blogspot.com może Ci się przyda?

    OdpowiedzUsuń
  84. Rozdział jak zwykle genialny, już nie mogę doczekać się następnego.
    A jeśli chodzi o hejty to ie przejmuj się nimi, nie wiem dlaczego oni nie potrafią zrozumieć, że Ty przecież też masz swoje życie prywatne, a tłumaczenie takich rozdziałów nie jest wcale łatwe. Ja uwielbiam Cię za to, że tak świetnie tłumaczysz. Trzymaj się, z niecierpliwością czekam na następny rozdział. ILY <3

    OdpowiedzUsuń
  85. Przeuroczy rozdział, naprawdę. Justin jest cudowny dla Brooke, Jazzy iPattie są milutkie, ogólnie kocham atmosferę w tym domu. Końcówka zaskakująca i jak zawsze sprawiająca, że jeszcze bardziej nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.
    Hejtami zupełnie się nie przejmuj, ludzie którzy Cię pospieszają i nie potrafią zrozumieć, że coś może wypaść, że masz swoje życie, powinni sami sobie to przetłumaczyć i nie narzekać.
    Pozdrawiam <3
    @_ifancyjustin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kochana, właśnie zmieniłam username na @__staysmiling więc poprzedni możesz usunąć z informowanych :)

      Usuń
  86. Kiedy nn???? To jest Ahhhh boskie *.*

    OdpowiedzUsuń
  87. CHCIAŁABYM NAPISAĆ COŚ MĄDREGO ALE GUHOSIDDGNGSIRJGNOSRIGHSKJRNVOSJJRNVOSJJRHGIJSUHRGIJSNNRFRFFJINSRIFJJNSRIJRFNSRIJBFSJIBDFOJSBDDFOSJDBFIJSBJDBGIJBSDVOJBSVDOJBSDIDJVBSIDJBFISDJBBFIXFDHB NIE MOGE VJSDHVOSIFNVOJSNFVKJBDFKFVJJNSLDJNVV

    OdpowiedzUsuń
  88. Odpowiedzi
    1. Daj dzisiaj następny,błagam <3 swietny

      Usuń
  89. Czytałam już B.R.O.N.X po angielsku, ale dla przypomnienia obserwuję też Twoje tłumaczenie. Naprawdę dobrze Ci idzie i jestem pod wrażeniem. Pozdrawiam i zapraszam do siebie http://following-liars.blogspot.com/ Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  90. Dziękuję dziękuję Ci bardzo za tłumaczenie <3 Kocham Cię <3

    OdpowiedzUsuń
  91. Prosze dodaj następny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  92. Czytam tego bloga odkąd zaczęłaś tłumaczyć, ale jakoś nigdy nie pisałam komentarzy
    To mój ulubiony blog *_* Nie przejmuj się hejtami, według mnie to fajnie, że piszesz kiedy możemy spodziewać się nowego rozdziału <3
    @CarolineSzymach

    OdpowiedzUsuń
  93. O rany! Świetny rozdział i końcówka :O
    Uh uh uh :D

    Kochana, wiem że łatwo mówić ale nie przejmuj się hejtami. Skup się na nas którzy Cię uwielbiają i doceniają Twoją ciężką pracę, bo tłumaczenie to nie jest prosta sprawa, ale niektórzy tego nie rozumieją :-/

    <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  94. Kocham to opowiadanie i kocham cb za to że je tłumaczysz nie przejmuj się hejtami jak innym się nie podoba że rozdział nie został dodany w określonym dniu to niech sami sobie tłumaczą, poza tym ty też masz swoje życie i wakacje ;) Pozdrawiam i czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  95. fajowski rozdzial jak zwykle.dobre tlumaczenie.czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  96. Opowiadanie zajebiste *.* Mam nadzieję,że dzisiaj się pojawi nowy,bo jestem bardzo ciekawa co się stanie. Nie przejmuj się hejtami ;)

    OdpowiedzUsuń
  97. idealnyyy !;*

    OdpowiedzUsuń
  98. CUDOWNY.
    Ale co robi tutaj ojciec Justina?!
    Czekam na kolejny!! xx

    A hejtami się nie przejmuj kochana, tłumaczysz świetnie. :) x

    OdpowiedzUsuń
  99. Jejuuuu..ale słodkieee *_*
    Prosze dodaj nn <3

    OdpowiedzUsuń
  100. o jajebie tyvg5d6rtyhf3trgedcsjghyftgf
    dajesz następny no proszę :C

    OdpowiedzUsuń
  101. Tata?" Chciałabym widzieć mine Justina ;) Niedawno się dowiedziałam o tym opowiadaniu i wszystkie rozdziały przeczytałam w 2 dni :D KOCHAM TE OPOWIADANIE , JEST JAK NARKOTYK DZIŚ NIE WYCHODZIŁAM PRAWIE Z DOMU TYLKO SIEDZIAŁAM W POKOJU I CZYTAŁAM PROSZĘ INFORMUJ MNIE TAKŻE BO TO KOCHAM... B.R.O.N.X MOIM NAŁOGIEM hehe każdy rozdział jest zajebisty i nie mogę się doczekać kolejnych... Ciekawe co się wydarzy? O.o awww gvfchxvh @annie_pilch

    OdpowiedzUsuń
  102. OOO MOJ BOZE jakie to swiene !! *_* dodawaj szybko nastepny prosze *_*

    OdpowiedzUsuń
  103. Kocham to! <3
    nie przejmuj się innymi, naprawdę nie warto :)
    Jesteś najlepsza w tym co robisz. Pamiętaj o tym. :>
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział *.*

    OdpowiedzUsuń
  104. kocham to, dziękuje Ci skarbie za tłumaczenie jesteś na prawdę świetna xx czekam na kolejny x

    OdpowiedzUsuń
  105. Kiedy nowyyy już nie mogę się doczekać *__________*

    OdpowiedzUsuń
  106. Świetnie tłumaczysz. :) Kocham to opowiadanie. :* :)
    @LuvvMyBiebs

    OdpowiedzUsuń
  107. Mam do ciebie prośbę mogłabyś dodać jutro nn ?
    Jeżeli nie dasz rady ok , tylko pytam .<3
    Bo jadę na kolonie na 2 tygodnie i nie będę mogła czytać ;c
    Z góry dziekuje :*

    OdpowiedzUsuń
  108. koochaaam :D <333

    OdpowiedzUsuń
  109. Jezu nie ma innego słowa aby opisać to opowiadanie niż "zajebiste" przepraszam za słownictwo ale taka prawda :D :D :D
    Kocham Cię xx

    OdpowiedzUsuń
  110. Dodaj następny, bo czekam i czekam : (

    OdpowiedzUsuń
  111. Dodaj nowy rozdział <3 Prosze :c

    OdpowiedzUsuń
  112. Awww jak zwykle Justin i Brook słodcy <3
    Końcówka niespodziewana :)

    OdpowiedzUsuń
  113. Ojaojaojaojaoja ! :oooooo !!
    Końcówka mnie BARDZO zaskoczyła xd <3

    OdpowiedzUsuń